Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złote runo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złote runo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2015

Twierdza Argonautów i Apostoła Macieja


Zaglądając do różnych zakątków Gruzji człowiek zaczyna przyzwyczajać się, że co kawałek napotyka na zabytki z naprawdę dawnych czasów. Takie na przykład IX-wieczne kościoły nikogo chyba już w tym kraju nie wzruszają, bo spotyka się je w co piątej wsi. Jest też całe mnóstwo wszelkiego rodzaju bliżej nieokreślonych ruin, którymi nie interesuje się pies z kulawą nogą, jak choćby resztki zamku w Chkhorotskou (TUTAJ) albo dla odmiany ruin zamienianych w Cepelie, czego sztandarowym przykładem jest Achalciche (TUTAJ). Dlatego miłą odmianą jest napotkanie miejsca, które swoim ogromem i stopniem zachowania wzbudza podziw.


(źródło fotografii TUTAJ)

sobota, 1 września 2012

Wyprawa po złote runo


Jako dziecko mocno fascynowałam się mitami greckimi, a jednym z nich była opowieść o Jazonie i jego wyprawie do Kolchidy po złote runo, czyli skórę mitycznego złotego barana Chrysomallosa powieszoną w świętym gaju Aresa i pilnowaną przez smoka. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że opisywana w tym micie Kolchida znajduje się na terenie współczesnej Gruzji i jest nią dokładnie okolica, w której mieszkam!





Jak się okazało, Gruzini mocno akcentują ten mityczny element związany z ich krajem. W Batumi na centralnym placu postawiona jest wielka statua poświęcona opowieści o Jazonie i Argonautach, która przyciąga wzrok już z daleka.




















 



Również w muzeach spotkać można mapy i eksponaty nawiązujące do mitu kolchidzkiego. Te poniższe obejrzeć można w muzeum w Nokalakevi.





Drążąc temat złotego runa natrafiłam na ciekawe wyjaśnienie tego mitu. Złota barania skóra jak najbardziej mogła istnieć, gdyż w wielu krajach azjatyckich to właśnie skóry baranów wykorzystywano do wyławiania z rzek niesionych nurtem drobinek złota. "Pozłacane" baranie runo suszono potem w słońcu, a następnie zbierano z niego złoty pył, więc w czasie procesu schnięcia rzeczywiście powstawało runo!

Korzystając z okazji, oczywiście wybrałam się do gruzińskiej wioski Kolchida, jednak niestety złotego runa tam nie stwierdziłam. Moja wielka wyprawa zakończyła się zatem w bardzo malowniczej okolicy, którą przy odrobinie wyobraźni można by uznać za cel wyprawy Argonautów ;-)