Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2016

Nie tylko monastyry, czyli islam w Gruzji


Jeśli chodzi o religię, Gruzja kojarzy się przede wszystkim z monastyrami, cerkwiami, pięknymi kościelnymi pieśniami polifonicznymi. W powszechnej opinii funkcjonuje obraz Gruzina wyznającego prawosławie, tak samo mocno zakorzeniony, jak obraz Polaka-katolika. A jednak- o czym nie wszyscy wiedzą- w Gruzji znaleźć można także wiele ciekawych śladów innych wyznań, w tym islamu. Zapraszam zatem do wędrówki po muzułmańskiej Gruzji!

Islam dotarł na obecne terytorium Gruzji w roku 654, kiedy to wschodnia część kraju podbita została przez wojska kalifatu. Oficjalnie emirat w Tbilisi ustanowiony został w roku 735 i co ciekawe, miasto w dużej części przeszło na islam (ale tylko samo miasto, pozostała część regionu już nie!). Sytuacja ta z małymi wahaniami trwała do roku 1122, kiedy wojska króla Dawida IV na dobre odbiły Tbilisi z rąk Turków seldżuckich. Choć miasto powróciło do statusu chrześcijańskiego, swoboda wyznawania religii nie została uchylona i wielu wyznawców islamu zakorzeniło się w nim na dobre. Do dzisiaj duży i pięknie odrestaurowany XIX-wieczny meczet jest charakterystycznym  elementem starej części gruzińskiej stolicy. Znajduje się on tuż obok tureckich łaźni (pisałam o nich TUTAJ), u stóp wzgórza pod twierdzą Narikala, niedaleko wejścia do Ogrodu Botanicznego. Posiada on wysoki ośmiokątny kamienny minaret wyraźnie odcinający się na tle otaczających go budynków. Meczet jest obecnie jedynym działającym w Tbilisi, spotykają się w nim na modlitwie zarówno sunnici, jak i szyici. Można go także zwiedzać, o ile trafi się na czas kiedy akurat jest otwarty.

Minaret widać po prawej (akurat był w remoncie)

wtorek, 19 kwietnia 2016

Z widokiem na dwie stolice


Jeśli kiedykolwiek mieliście okazję wyjeżdżać z Tbilisi drogą na zachód (kierunek na Gori, Kutaisi, Zugdidi czy Batumi), z całą pewnością zauważyliście po prawej stronie na wysokim wzgórzu monastyr, który widoczny jest przy każdej pogodzie i o każdej porze roku. Jest to Monastyr Jvari (gruz. ჯვარი, czyt. Dżwari), miejsce dla Gruzinów bardzo ważne ze względów religijnych i kulturowych.
Tyle widać z głównej drogi

niedziela, 20 marca 2016

Dlaczego w Gruzji nie będzie Wielkanocy


Tytuł dzisiejszego posta jest mocno prowokacyjny, bo Wielkanoc w Gruzji oczywiście będzie, jednak w tym roku trzeba będzie na nią jeszcze długo zaczekać. Z powodu pytań, które ostatnio do mnie skierowano, chcę wytłumaczyć, dlaczego gruzińska Wielkanoc nie będzie obchodzona w marcu, a dopiero... w maju!!!




sobota, 15 grudnia 2012

Wielka kumulacja

Przebywając w Gruzji nawet przez krótki czas nie da się nie zauważyć szalenie wręcz eksponowanej religijności. Symbole związane z wiarą są nieodłącznym elementem krajobrazu gdziekolwiek by się człowiek nie ruszył. Nie ma chyba większej ulicy czy skweru bez krzyża, najczęściej ogromnego i rzucającego się w oczy z daleka. Wszędzie napotkać też można sklepy z artykułami religijnymi, w tym w szczególności szerokim wyborem "świętych obrazków".


















Bardzo częstym widokiem- u nas spotykanym już niezwykle rzadko- jest też sytuacja, gdy ktoś przechodząc w pobliżu cerkwi pochyla głowę i kreśli trzy razy znak krzyża. Jest to tak silna tradycja, że czasami wygląda aż absurdalnie, na przykład raz przytrafiła mi się sytuacja, gdy kierowca taksówki w pełnym biegu co chwila puszczał kierownicę bo musiał się przeżegnać kiedy przejeżdżaliśmy obok świątyni, a innym razem widziałam młodą dziewczynę, która usiłowała się trzy razy przeżegnać nie odsuwając od ucha telefonu komórkowego, przez który prowadziła głośną dyskusję. Na ulicach i w sklepach (a nawet na lotnisku!) spotkać też można skarbony służące zbiórce datków na budowę świątyń. 


 

To samo widać w gruzińskich domach, samochodach, biurach i sklepach. Krzyżyki, obrazki świętych, mini-ikony, kadzidełka i świeczki to absolutnie konieczny element w prawie każdym gruzińskim domu, który do tej pory miałam okazję odwiedzić. I o ile dom każdy może sobie udekorować jak mu się podoba, to ołtarzyki w barach czy biurach są już nieco zdumiewające. Tym bardziej, że nie kończy się na jednym czy dwóch obrazkach, jest ich zazwyczaj cała ogromna kolekcja zajmująca pół ściany, całą półkę w kredensie czy nawet osobny stolik. Najwyraźniej w powszechnej opinii "kumulacja" świętych działa lepiej niż pojedyncza ikona..... Przy czym każda próba usunięcia takowej "świętej" dekoracji ze strony wynajmującego dom/mieszkanie kończy się oburzeniem właścicieli, bo przecież taka akcja natychmiast sprowadzi na dom nieszczęście.... No cóż- co kraj, to obyczaj- pozostaje się jedynie modlić, żeby poza tak ostentacyjnym eksponowaniem symboli wiary ludzie faktycznie zaczęli żyć zgodnie z jej chwalebnymi zasadami..........








niedziela, 8 kwietnia 2012

Bzoba, czyli prawie Wielkanoc


Przebywając tyle czasu w Gruzji staram się obserwować tutejsze zwyczaje i tradycje, gdyż wiele z nich jest naprawdę ciekawych. Tutaj właśnie rozpoczyna się okres wielkiego świętowania, bo zbliża się Wielkanoc. Religią dominującą w Gruzji jest prawosławie (ponad 80% obywateli deklaruje przynależność do Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego), więc tutejsze obchody Wielkanocy nie zawsze pokrywają się czasowo z terminem świąt w Polsce (w tym roku wszystko dzieje się tu tydzień później). Jest to dla mnie strasznie zabawne, bo podczas, gdy znajomi umieszczają w internecie zdjęcia zastawionych stołów wielkanocnych i składają życzenia, ja nadal jestem na etapie przygotowań. 

Dzisiejsza niedziela w tradycji gruzińskiej to Bzoba (ბზობას)- coś w rodzaju naszej Niedzieli Palmowej. Koniecznie trzeba w tym dniu iść do cerkwi, z tym, że nie z palmami, a z gałązkami świeżego bukszpanu (bza), od których święto bierze swoją nazwę. Dlatego wzdłuż drogi do cerkwi ustawiają się całe szeregi sprzedawczyń oferujących za symboliczną cenę bukszpan luzem, w pęczkach, w bukietach z żonkilami, a także w małych plecionych koszyczkach- dla każdego według gustu. 

Cała droga przy cerkwi zajęta jest przez panie sprzedające bukszpan



Naprawdę urocze te bukieciki (koszyczki ręcznie plecione!)


Czy na stoliku, czy na taczce- grunt, żeby wyeksponować towar





















Przed cerkwią ustawiane są specjalne stojaki, gdzie wierni palą małe cienkie świeczki i modlą się o błogosławieństwo (normalnie takie stojaki znajdują się wewnątrz, ale cerkwie są z reguły małe i nie pomieściłyby takiej ilości ludzi i dymu ze świec). 


Dopchać się do środka jest prawie niemożliwe!

Wiele osób woli zapalić świeczki na zewnątrz i modlić się przed wejściem


Zielony bukszpan należy w cerkwi poświęcić i zanieść do domu, gdzie jego obecność przez cały następny rok będzie gwarantowała gospodarstwu błogosławieństwo. Jednocześnie uschnięty pęczek z poprzedniego roku przynosi się do cerkwi i rzuca na stos, który zostanie potem spalony, a popiół rozsypany wokół kościoła. Stary bukszpan można też spalić samemu, jednak tylko pod warunkiem, że popiół trafi do ziemi. Ze źródełek przy cerkwiach zabiera się też do domu wodę jako symbol oczyszczenia i uzdrowienia.

Stos zeszłorocznego bukszpanu, który później będzie spalony


Tłumy przy świątynnym źródełku


Poddając się dzisiejszej słonecznej i radosnej atmosferze ja również przyniosłam do domu pęczek bukszpanu, w końcu błogosławieństwa nigdy nie dość!