Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolejki linowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolejki linowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 maja 2016

Windą do nieba


Jest takie miejsce w Tbilisi, którego nie sposób przeoczyć, bo góruje nad całym centrum, przyciągając wzrok turystów praktycznie natychmiast. To Mtatsminda (gruz. მთაწმინდის) - w dosłownym tłumaczeniu "święta góra", nazwana tak na cześć prawosławnego świętego Dawida Garedżijskiego. Mnich ten w VI wieku przybył do Gruzji z Syrii i przed założeniem na pustyni słynnego monastyru (więcej TUTAJ) żył jako pustelnik właśnie w stolicy ówczesnej Kartlii, nawracając miejscowych na chrześcijaństwo.

Charakterystycznym punktem Mtatsmindy jest wysoka wieża telewizyjna

poniedziałek, 1 września 2014

Jeszcze więcej podniebnych tramwajów

Jakiś rok temu pisałam TUTAJ o gruzińskich "podniebnych tramwajach"- kolejkach linowych w miejscowości Chiatura (pol. Cziatura). Najwyraźniej kolejki linowe stały się turystycznym hitem i wiele osób postanowiło tę miejscowość odwiedzić, jednak z drugiej strony dotarły do mnie opinie, że Chiatura to może i fajne miejsce, ale leży kompletnie nie po drodze dokądkolwiek- czy można zatem pofruwać kolejką linową jeszcze gdzieś indziej? Otóż tak, oczywiście, że można pojeździć również gdzie indziej, przy czym odnalezione przez mnie kolejki prezentują całą paletę stanów technicznych- od mocno "oldskulowych" truposzy po super nowoczesne konstrukcje.


Dla przypomnienia- tak wyglądają kolejki w Chiaturze

Jeśli chodzi o rodzaje "podniebnych tramwajów", to postanowiłam uporządkować je według tego, w jakim celu zostały zbudowane. Jak już pisałam w poprzednim artykule, w Chiaturze kolejki pełnią rolę zwykłego środka lokomocji dla lokalnych mieszkańców i w takim celu są wykorzystywane. Podobną funkcję ma kolejka w miasteczku Khulo w Adżarii, tam przewozi ona mieszkańców wioski Tago do ich domów położonych po drugiej stronie doliny. Osobiście jej nie testowałam, ale znalazłam w internecie kilka wzmianek o niej oraz poniższe zdjęcie:

Zdjęcie pochodzi ze strony http://razistan.wordpress.com/2013/07/19/the-georgian-mountains-in-good-company/

Rolę typowo rozrywkową pełni natomiast kolejka w Kutaisi, którą za 50 tetri dostać się można do położonego na wzgórzu parku rozrywki. Tak samo jest w Borjomi, tam dolna stacja kolejki znajduje się przy wejściu do parku zdrojowego, a linia prowadzi na wzgórze z lunaparkiem. Jak widać wagoniki są zdecydowanie starszego modelu, a jedzie się w nich na stojąco.

Jeden z dwóch wagoników kolejki w Kutaisi

Wagonik w Borjomi

Zdecydowanie nowocześniej

A teraz zupełna zmiana klimatu, bo typowo "pod turystów" zbudowane zostały w ostatnich latach dwie inne kolejki- co ważne, obie zbudowane i serwisowane są przez firmę austriacką (tę samą, która obsługuje wiele alpejskich kurortów), więc w ich przypadku nie trzeba szczególnie martwić się o bezpieczeństwo. 
Pierwsza z nich to oddana do użytku 18 czerwca 2012r. linia łącząca Skwer Europejski z twierdzą Narikala w Tbilisi. Gondole są nowoczesne, z komfortowymi ławeczkami na 8 osób i podłogami z przyciemnianego szkła, przez które podziwiać można Stare Miasto i panoramę stolicy. Koszt przejazdu w jedną stronę to 1 lari (przy czym nie ma normalnych biletów, opłat dokonuje się przy pomocy specjalnej plastikowej karty miejskiej wielorazowego użytku "Metromoney" dostępnej w kasie i kosztującej dodatkowe 2 lari).  



Nowe, wygodne wagoniki

Przy okazji warto przypomnieć, że kolejka linowa nie jest dla Tbilisi czymś nowym, bo co prawda obecna konstrukcja ma zaledwie kilka lat, ale swego czasu w gruzińskiej stolicy funkcjonowało sześć linii "podniebnych tramwajów". Niestety były one mocno zaniedbane, a tragiczny koniec ich kariery nastąpił w 1990 roku, kiedy to w Dniu Dziecka na najbardziej obleganej linii Rustaveli-Mtatsminda miał miejsce fatalny w skutkach wypadek. Dwa mocno obciążone wagoniki urwały się z lin, uderzając z dużą prędkością z ściany budynków i słup podtrzymujący konstrukcję, w wyniku czego zginęło 20 osób a 15 zostało rannych. Oczywiście doprowadziło to do natychmiastowego zamknięcia kolejki (szczegóły wypadku w j. angielskim TUTAJ). W roku 2014 ogłoszono, że w budżecie miasta zaplanowane są 3 mln lari na odbudowę linii kolejki na Mtatsmindę, a także na prace nad linią Samgori-Vazisubani, jednak dopiero okaże się, co z tych projektów wyjdzie.

Tak wyglądała tbiliska kolejka w tamtych czasach:

http://en.wikipedia.org/wiki/1990_Tbilisi_aerial_tramway_accident

Drugą "turystyczną" kolejką jest najmłodsza linia w Gruzji, otwarta w sierpniu 2013r. w Batumi. Trasa ma ok. 2 km i prowadzi na pobliskie wzgórze Anuria będące świetnym punktem widokowym na całe Batumi. na tarasie widokowym górnej stacji od niedawna funkcjonuje kawiarnia, a koszt przejazdu w obie strony to dla dorosłych 3 lari a dla dzieci 1,5 lari.

Dolna stacja kolejki Argo w Batumi

Warto się przejechać choćby dla takiego widoku

Podobnemu celowi miała służyć kolejka linowa, którą w 1988 roku władze radzieckie zbudowały w ówczesnym Kazbegi, stwarzając możliwość dotarcia drogą powietrzną w okolice kościoła Cminda Sameba. Miejscowa ludność uznała jednak, że jest to profanacja świętego miejsca i w krótkim czasie rozebrała całą konstrukcję. Do dziś zachowały się tylko pozostałości po dolnej stacji w Stepantsmindzie.
Co ciekawe, podobnych obiekcji nie mieli mieszkańcy Martvili i kolejka dowożąca mnichów i pracowników na święte wzgórze ma się dobrze.

Tyle zostało z dolnej stacji kolejki w Stepantsmindzie

A tak wygląda dolna stacja kolejki w Martvili

Nie wiem, czy w moim zestawieniu ujęłam wszystkie gruzińskie kolejki (o wyciągach narciarskich w Mestii, Gudauri i Bakuriani nie piszę celowo, bo to zupełnie inna bajka), ale już z tego materiału widać, że jest w czym wybierać. Natomiast jeśli ktoś zna jeszcze jakieś podniebne linie, to proszę o informację, bo chętnie uzupełnię swoją wiedzę.


środa, 14 sierpnia 2013

Podniebne tramwaje

Gruzja chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Jest tu wiele miejsc położonych z dala od szlaków turystycznych, które oferują atrakcje takiego samego kalibru, jak te szeroko znane i wymieniane we wszystkich przewodnikach. Dlatego czasami warto nadłożyć drogi i poświęcić nieco czasu na zjechanie z głównych tras, bo niejednokrotnie natrafić można na miejsca wręcz unikalne, prawdziwe nieodkryte perełki, których na próżno szukać w popularnych informatorach i w których z całą pewnością nie natrafimy na tłumy turystów. 


Chiatura- widok jak z czasów głębokiego socjalizmu
Jednym z takich miejsc okazała się być Chiatura, około 12-tysięczne miasteczko położone w Imeretii, ok. 30km od Zestaponi, w okolicy słynącej z bogatych złóż manganu.  Od pierwszego rzutu oka miasto wydaje się być nieco osobliwe, bo rozrzucone jest na co najmniej kilku wysokich skalnych wzgórzach, przedzielonych w dodatku rzeką Kviri. Architektura początkowo nie powala na kolana, prezentując się w  mocno zaniedbanej post-sowieckiej wersji. Jednak już po paru minutach jazdy przez Chiaturę zauważa się, że niebo poprzecinane jest całą masą tajemniczych lin i kabli. Po dokładnym przyjrzeniu się widać, że w niemal każdym kierunku biegną trasy kolejek linowych, które okazują się tu być podstawowym środkiem komunikacji. Podobno takich tras jest tu około 20 i w sumie trudno się dziwić, bo przy rozrzuceniu budynków po wzgórzach taka forma transportu jest chyba jedyną szybką drogą łączącą różne części miasta. Same kolejki i wagoniki pochodzą ewidentnie z czasów głębokiego komunizmu (na głównej stacji nadal króluje mozaika z Leninem i Stalinem) i obecnie są niestety w dość kiepskim stanie aż się prosząc o remont, ale mimo wszystko trudno jest się oprzeć magii fruwających nad głowami z niezłą prędkością podniebnych tramwajów.  


Uwaga, nisko przelatujące tramwaje!
Jeden z przystanków
Ostro pod górkę
Tu czas się zatrzymał
Tramwajem prosto do domu
Wagonik nieco klaustrofobiczny
Do Chiatury warto się wybrać jeszcze z innego powodu- sama trasa jest wyjątkowo malownicza, mocno wije się wśród zieleni, a ponieważ biegnie szczytem wzniesienia, oferuje bardzo ładne widoki na wioski położone w dolinach. Po drodze warto się zatrzymać w miejscowości Katshki, gdzie po zjechaniu z głównej drogi dotrzeć można do przedziwnie położonego na wysokie samotnej skale kościoła św. Maxima. Wikipedia informuje, że najstarsza część kościoła datowana jest na IX-X wiek, a obecny kształt zawdzięcza on renowacji przeprowadzanej w latach 2005-2009.  Na szczyt prowadzi jedynie wąska drabinka, a wejście jest możliwe tylko na wyraźne zaproszenie żyjącego u góry mnicha- niestety, nie zdarza się ono często i dotyczy wyłącznie mężczyzn. Bardzo ładny kościół o nietypowym dachu obejrzeć można również w samej wiosce Katshki.


Jak oni to zbudowali???


Taki widok robi niesamowite wrażenie
Jeden z nielicznych kościołów odbiegających od standardowego wyglądu

























PS- A TUTAJ obejrzeć i poczytać można więcej na temat Chiatury