poniedziałek, 31 lipca 2017

Katedra Bagrati a UNESCO- co poszło nie tak?


Niedawno media obiegła słodko-gorzka wiadomość- 10 lipca podczas posiedzenia komitetu UNESCO w Krakowie, katedra Bagrati w Kutaisi została wykreślona z listy Światowego Dziedzictwa Kulturowego, natomiast pobliski monastyr Gelati przestał mieć status "obiektu zagrożonego". Bardzo cieszę się z tej drugiej informacji, bo oznacza ona, że restauracja Gelati idzie pomyślnie, ale co poszło nie tak z Bagrati? Czy można było tego uniknąć? I czy można jeszcze coś zrobić, aby katedra Bagrati na listę powróciła?

Tak w skrócie, gwoli przypomnienia (bo pisałam już o obu katedrach TUTAJ)- Bagrati to najcenniejszy zabytek w Kutaisi, katedra zbudowana w XI wieku za panowania króla Bagrata III, od którego imienia wzięła zresztą nazwę. Przetrwała w chwale prawie siedem stuleci, po czym w roku 1692 spustoszyły ją wojska Imperium Ottomańskiego, a kopuła została wysadzona w powietrze. Sto lat później wojska rosyjskie dokonały kolejnego potężnego zniszczenia, które objęło strop, okna i kolumny. Od 1952 roku przy ruinie Bagrati trwały prace konserwacyjno-rekonstrukcyjne, w 1994 roku razem z pobliskim Monastyrem Gelati została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.


Ruiny Bagrati rok 1930

Około roku 1954

Około 1994

Około 2003


Kiedy pierwszy raz pojechałam zobaczyć Bagrati, był rok 2012 i od czterech lat trwały prace mające przywrócić świątyni kształt. Prace te wpisywały się w cały szereg zapędów architektonicznych Prezydenta Saakaszwilego (nie bez kozery nazywanego przeze mnie Miszą Budowniczym), który właśnie w murach Bagrati w 2008 roku odbył specjalne nabożeństwo z prośbą o błogosławieństwo dla siebie jako głowy państwa. Złożył wtedy obietnicę na ręce gruzińskiego Patriarchy: "Katedra będzie odbudowana- mury, kopuła, wszystko". Od samego początku UNESCO apelowało, by prac tych zaniechać i pozostawić obiekt w stanie niezmienionym, jako ruinę. Mało tego, właśnie ze względu na ropoczęta rekonstrukcję, w 2010 roku Bagrati wpisana została na Listę Dziedzictwa Zagrożonego. Tak, wiem, na pierwszy rzut oka brzmi to absurdalnie. Dlaczego ruina miałaby być lepsza/ważniejsza niż odbudowana z gruzów katedra?


Rok 2008- nabożeństwo w ruinach Bagrati (źródło: internet)

2012- prace przy ruinach katedry

2012- gruz, kamienie, rusztowania

2012


2012, jeszcze bez dachu

Prace nie objęły pozostałości po innych obiektach znajdujących się tuż obok katedry



Dla zrozumienia problemu trzeba najpierw zastanowić się, czym jest Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO. W skrócie jest to wykaz miejsc szczególnie wartościowych z punktu widzenia kultury i historii. Aby trafić na listę, obiekt musi spełniać dziesięć kryteriów (do sprawdzenia TUTAJ). Co najbardziej istotne- nie bada się atrakcyjności turystycznej obiektu, a jego wartość historyczną. Mając już tę wiedzę, popatrzmy na to, w jaki sposób dokonano restauracji katedry Bagrati. Czy użyto oryginalnego historycznego budulca, materiałów, pokrycia dachu? Oczywiście nie, bo nie były już dostępne, zatem posłużono się współczesnymi zamiennikami. Czy zachowano oryginalny kształt katedry? Czy bazowano na dokładnych studiach, odtwarzano pieczołowicie oryginalne pozycje ścian i dekoracji? Niestety nie. Według UNESCO obecne filary i łuki zbudowane zostały bez wystarczającej dokumentacji historycznej, a budowa kopuły niezbyt dobrze przysłużyła się oryginalnym fundamentom. No i jest jeszcze to, co nawet laik-turysta widzi gołym okiem- futurystyczny dodatek w postaci klatki schodowej z windą doklejony do części murów.


2013, po zakończeniu budowy

Na uwagę zasługują plastikowe okna

Po zobaczeniu tego czegoś na chwile straciłam mowę

Serio???

Łatwo też zauważyć, gdzie użyto autentycznego budulca, a co sztukowano. 

Pokrycie dachu, plastikowe okna, klapa w pokryciu dachu....

Bryła budynku zyskała nowe (ale czy piękne?) proporcje i kompletny brak symetrii



Jaki jest efekt końcowy? Kutaisi zyskało chwytliwy obiekt turystyczny, malowniczo położony na wzgórzu, wizualnie dużo atrakcyjniejszy niż wcześniejsze ruiny. Jednocześnie katedra straciła jednak autentyczność historyczną, pod względem naukowym stała się kolejną "cepelią" w stylu nieszczęsnej twierdzy Rabati (więcej TUTAJ). A UNESCO nie zajmuje się turystyką, tylko historią. Z jego punktu widzenia dobrze zabezpieczone, oryginale ruiny, są cenniejszym dziedzictwem niż zalane betonem i szkłem wyremontowane współcześnie dzieło. Czy da się coś jeszcze z tym zrobić? Nie, wprowadzone zmiany są nieodwracalne. Dlatego lipcowa decyzja UNESCO jest logiczną konsekwencją renowacji- nastąpiła "nieodwracalna poważna utrata autentyczności i spójności historycznej".

Nie jestem ekspertem, ale w mojej opinii remont Bagrati nigdy nie powinien mieć miejsca w takim kształcie, w jakim się wydarzył.  Kiedy w 2012-2013 roku jeździłam oglądać postępy prac w Kutaisi, serce mi się krajało na widok buldożerów przewalających wiekowe kamienie, a później na widok ożebrowań nowej konstrukcji. I ta straszna blacha na dachu.... Pieniądze wydane na ten projekt o wiele lepiej przysłużyłyby się zabytkowi, gdyby wydano je na porządne badania archeologiczne, solidne zabezpieczenie ruin i ich piękne wyeksponowanie. Nikt przecież nie próbuje odtwarzać z ruin włoskiego Koloseum czy tureckiego Efezu, a jednak ciągną do nich tłumy turystów, prawda?


To się na szczęście nie zmieniło- piękny widok spod katedry na miasto i Mały Kaukaz   







4 komentarze:

  1. Nie do końca jest tak, że "UNESCO nie zajmuje się turystyką, tylko historią". Związek tych dwóch tematów jest akurat dość ścisły i jedną z motywacji dla wpisania na listę dziedzictwa często jest pobudzenie ruchu turystycznego. Więcej m.in. tutaj: http://whc.unesco.org/en/tourism/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale pobudzenie ruchu turystycznego jest kryterium jedynie wtórnym w stosunku do kryteriów historycznych. Jeśli zniszczona została spójność historyczna, to walory turystyczne nic już nie pomogą.

      Usuń
  2. na całe nieszczęście UNESCO za mało się zna na Azji i akceptuje różne maszkary, które z autentycznością nie mają nic wspólnego, vide Lijiang...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałam sobie Lijang w necie- faktycznie, wali kiczem na odległość, ale zapewne turystów tam ciągną całe masy... Wielka szkoda, że UNESCO nie zwraca uwagi na takie barbarzyńskie pomysły rekonstrukcyjne, bo niedługo z autentycznego dziedzictwa nic nam nie zostanie.

      Usuń