piątek, 19 stycznia 2018

Szklanych domów ciąg dalszy


Za oknem szaro i ponuro, zatem dla podniesienia poziomu pozytywnej energii popatrzmy sobie na żwawe gruzińskie tańce w teledysku reklamującym Gruzję. Czyż nie pięknie wkomponowano tradycyjne kroki i stroje w nowoczesną muzykę i architekturę?






Kiedy jakiś czas pokazałam ten teledysk znajomym, reakcja była bardzo ciekawa- "ooo, jaka ta Gruzja nowoczesna!". Acha, czyli chwyt marketingowy zadziałał ;-) Rzeczywiście, jako tło do tańców bardzo sprytnie użyte zostały budowle postawione za czasów Miszy Budowniczego w nowoczesnym szklano-stalowym stylu, wpisującym się w powszechną miłość do stawiania "szklanych domów" (więcej TUTAJ). Mamy tutaj jakże inne od gruzińskiej przeciętności  Wieżę Alfabetu w Batumi, budynek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Tbilisi, Most Pokoju w Tbilisi, nowy budynek Parlamentu w Kutaisi, twierdzę Rabati w Achalciche, Pałac Prezydencki w Tbilisi oraz Public Service Hall w Batumi i Tbilisi. O niektórych z tych projektów architektonicznych pisałam już wcześniej (w postach o Achalciche- TUTAJ, Kutaisi- TUTAJ i Public Service Hall- TUTAJ), a dzisiaj dorzucę jeszcze kilka słów o pozostałych budowlach.



Wieża Alfabetu w Batumi (gruz. ანბანის კოშკი)

130-metrowa wieża, która stała się już chyba symbolem nowoczesnego Batumi. Powstała w ekspresowym tempie w latach 2010-2011 za niebagatelne 65 mln USD. Jej kształt, stylizowany na łańcuch DNA z umieszczonymi na nim 33 aluminiowymi literami, ma symbolizować wyjątkowość Gruzinów i gruzińskiego alfabetu. Całość wygląda pięknie w promieniach nadmorskiego słońca, natomiast przez kilka lat stała zaniedbana (np. zepsuła się umieszczona w środku konstrukcji winda). Od 2015 roku Wieża Alfabetu została wzięta w leasing przez firmę hiszpańską, która niedawno umieściła tam m. in. restaurację.








Budynek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Tbilisi

Budynek ten zna wiele osób, bo mija się go jadąc z lotniska w Tbilisi do miasta. Szczególnie spektakularnie wygląda nocą, gdy jest pięknie podświetlony. Przypomina wielką szklaną wstęgę (płynącą rzekę?) i mocno kontrastuje z obskurnymi blokami, które przeważają przy tej samej trasie. Zaprojektował go włoski architekt Michele De Lucchi- ten sam, który jest autorem Mostu Pokoju.



Most Pokoju w Tbilisi (gruz. მშვიდობის ხიდი)

150-metrowy szklany most na rzecze Kura w kształcie... ekhm... falistym (czytaj: wielkiej podpaski), łączący Stare Miasto z Placem Europejskim i oświetlony po zmroku interesującą kombinacją ponad 1200 LEDowych świateł. Struktura mostu, przypominająca wg zamierzeń architekta sieć rybacką, została zbudowana we Włoszech i przetransportowana do Tbilisi na ponad dwóch tysiącach ciężarówek. Oficjalnie otwarto go w maju 2010 roku.



Budynek Parlamentu w Kutaisi

Ten wyłupiasty jak oko żaby, futurystyczny budynek, powstał w Kutaisi w 2012 roku i od tamtego czasu służy gruzińskiemu Parlamentowi. Wcześniej obrady odbywały się w Tbilisi, ale w ramach koncepcji ożywiania regionu wymyślono przeniesienie obrad na prowincję. Pomysł krytykowano od samego początku jako wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo wszystkie siedziby rządowe nadal pozostają w stolicy. Projekt wzbudził sporo kontrowersji również z tego powodu, że aby uzyskać teren pod budowę, w grudniu 2009 roku wysadzono w powietrze ogromny pomnik z czasów socjalizmu, wzniesiony ku czci Gruzinów i innych obywateli ZSRR, którzy zginęli podczas II wojny światowej (TUTAJ możecie zobaczyć, jak wyglądał).



Pałac Prezydencki w Tbilisi

Autorem koncepcji przebudowy dawnego neoklasycystycznego pałacyku, dawnej siedziby carskiej żandarmerii, był znany nam już z opisanych wcześniej projektów włoski architekt De Lucchi. Prace toczyły się w latach 2004-2009. Charakterystyczna kopuła zbudowana jest z trójwymiarowego szkła przygotowanego na specjalne zamówienie w Niemczech i (choć to podobno przypadek) mocno przypomina kopułę dobudowaną na berlińskim Reichstagu.



Wiem, że tego typu architektura wzbudza wiele pozytywnych komentarzy i nawet stała się swego rodzaju znakiem rozpoznawczym gruzińskiej stolicy. Ja nie jestem do niej przekonana. Może byłoby inaczej, gdyby harmonijnie komponowała się z resztą zabudowy, ale w większości przypadków zupełnie z nią nie współgra. Mało tego, część z tych nowoczesnych obiektów w wyniku budowania w pośpiechu jest w nieciekawym stanie technicznym (problemy z budynkiem parlamentu w Kutaisi czy tbiliskim Public Service Hall przeszły wręcz do legendy).... ech, zdecydowanie wolałabym, aby te ogromne sumy wydano na konserwację lub odbudowę tego, co w Gruzji prawdziwe, stylowe i autentyczne. Ale cóż, nie mój kraj, nie mnie zatem krytykować drogę, jaką wybrała Gruzja. Czas pokaże, jak te szklane domy prezentować się będą za kilkadziesiąt lat.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz