poniedziałek, 25 stycznia 2016

Jedzonko cz. 4 - Orzechowe desery





Dzisiejszy post to kolejny wpis z cyklu "W 80 blogów dookoła świata". Tym razem opowiadamy o naszych ulubionych deserach z różnych krajów. U mnie możecie poczytać o gruzińskich deserach wykorzystujących orzechy laskowe, a w inne miejsca na kuli ziemskiej zabiorą Was linki umieszczone pod artykułem. Zapraszam!





Kuchnia gruzińska słynie z dobrego jedzenia, ale akurat w deserach się nie specjalizuje. Tutejsze słodkości bazują głównie na tym, co w Gruzji rośnie naturalnie, czyli na produktach z winogron uprawianych w prawie całym kraju (więcej TUTAJ) i z orzechów laskowych uprawianych głównie w Megrelii (więcej TUTAJ). Sztandarowym rdzennie tubylczym przysmakiem jest "gruziński snickers", czyli czurczkhela, łączący w sobie te dwie rzeczy, bo powstający poprzez zalanie orzechów skondensowanym gęstym syropem winogronowym i wysuszenie ich w formie przypominającej sople.

piątek, 15 stycznia 2016

Lodowi giganci


Styczeń! Zima, zima, zima, pada, pada śnieg.... aż chciałoby się zanucić.... ale nic z tego, w Polsce jak na razie śniegu jak na lekarstwo. Za to dziś o poranku padający w nocy deszcz zamienił krajobraz w jedno wielkie lodowisko. I od razu naszły mnie gruzińskie wspomnienia z pewnej zimowej przygody, której zdecydowanie nie polecam... zatem ku przestrodze!

W okresie zimowym dosłownie co kilka dni na gruzińskich portalach informacyjnych przeczytać można o samochodach, które utknęły gdzieś na trasie w górach Kaukazu z powodu gwałtownych opadów śniegu. O ile zrozumiałe to było dla mnie w odniesieniu do ciężarówek, o tyle nie do końca rozumiałam problem w odniesieniu do samochodów osobowych. Myślałam sobie, że przecież bez przesady, taka trasa to czasem tylko kilka kilometrów, a o nadejściu chmur śniegowych z reguły wiadomo już dużo wcześniej, więc w czym problem... o ja naiwna! 

czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczne życzenia po gruzińsku


O gruzińskich zwyczajach bożonarodzeniowvch pisałam już kilka razy (zapraszam TUTAJTUTAJ), dzisiaj więc przypomnę tylko, że w Gruzji te święta obchodzi się nie teraz, w grudniu, a dopiero w styczniu, bo w kwestiach religijnych obowiązuje tutaj kalendarz prawosławny. Jednak ja pozwolę sobie już dzisiaj złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku! A po gruzińsku życzenia te będą wyglądały tak:


გილოწავთ შობას ახალწელს, 
მრავალს დაესწარით !



Autorka bloga wznosi świąteczny toast tradycyjnym gruzińskim rogiem :)


piątek, 20 listopada 2015

Monastyr dokładnie pośrodku niczego


Monastyry w Gruzji są nieodłączną częścią krajobrazu i przez swoją charakterystyczną architekturę są również jednym z symboli tego kraju. Najczęściej położone są na malowniczych wzgórzach, skąd rozciąga się widok na całą okolicę, a jednocześnie same widoczne są już z daleka. Jak wielkim zatem zaskoczeniem był dla mnie kachetyński monastyr Alaverdi (gruz. ალავერდი) położony dokładnie "pośrodku niczego", na wielkim pustym polu!!!

Widok z Kaukazem w tle zapiera dech; dodatkowo ten kontrast między monastyrem a ogromną pustą przestrzenią wokół!
(foto by Przemek- dziękuję!)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Perełki z gruzińskich cmentarzy


Na samym początku mojej gruzińskiej przygody pisałam nieco o tym, jak różne od polskich są tutejsze cmentarze i zwyczaje związane z pogrzebem (do poczytania TUTAJ). W Polsce nadszedł właśnie ten czas roku, gdy odwiedzamy cmentarze, i choć zgodnie z tradycją prawosławną w Gruzji Zaduszki obchodzone są nie w listopadzie, a w drugi dzień Wielkanocy, to myślę, że mimo wszystko pora jest odpowiednia na rzucenie okiem na kilka ciekawych gruzińskich nekropolii.

Na gruzińskim cmentarzu zaskoczyć nas może właściwie wszystko. Już sam kształt i rozmiar działek przeznaczonych pod groby zadziwia wielkością, bo zwykle jest gigantyczny i obejmuje nie tylko miejsce na nagrobek, ale także ławeczkę i elementy dekoracyjne, a nierzadko również stół, wiatę lub nawet coś w rodzaju małego budynku. Wiele z takich konstrukcji posiada podciągnięty prąd, więc przy grobie naszych bliskich możemy spędzić dowolną ilość czasu i nie ogranicza nas światło słoneczne (co ma szczególne znaczenie w czasie wielkanocnych biesiad przy grobach). Całość takiej działeczki z reguły otoczona jest płotem, a ponieważ poszczególne kawałki często wydzielane są w sposób przypadkowy, więc często natrafia się na totalny labirynt bez wyznaczonych prostych ścieżek znanych nam z polskich cmentarzy.


Na wiejskim cmentarzu miejsca jest sporo, więc można poszaleć z wiatami.
Pasące się w takim miejscu krowy to też nic dziwnego.