poniedziałek, 20 czerwca 2016
Piszemy po gruzińsku
O gruzińskim alfabecie wspominałam już kilka razy- na przykład TUTAJ, TUTAJ czy TUTAJ. Nietypowy kształt liter i pozornie niemożliwe do odcyfrowania wyrazy za każdym razem wzbudzały wiele emocji wśród czytelników bloga. Wielu z Was nie wierzy, że w gruncie rzeczy opanowanie tego alfabetu to tylko kwestia ćwiczeń manualnych i wcale nie jest takie trudne, na jakie wygląda. Naprawdę wiem co mówię- pisać i czytać po gruzińsku nauczyłam się samodzielnie, jeszcze zanim rozpoczęłam naukę tego języka! Dlatego aby przekonać Was, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, daję Wam okazję do samodzielnego zmierzenia się z gruzińską pisownią. Gotowi na wyzwanie?
piątek, 3 czerwca 2016
Sztuka transportowania 2
Na początku mojego pobytu w Gruzji, kiedy jeszcze dziwiło mnie wiele rzeczy będących w tym kraju na porządku dziennym, napisałam o rozwiniętej do perfekcji sztuce transportowania różnych dziwnych rzeczy różnymi dziwnymi pojazdami (do obejrzenia TUTAJ). Później już przestałam się dziwić, ale nie przestałam robić zdjęć, bo gruzińska pomysłowość okazała się praktycznie nieograniczona. Generalnie zasada jest prosta- jeśli coś uda się zapakować bądź przymocować do pojazdu, a pojazd jest w stanie się poruszać, to znaczy, że ładunek można przewozić. Ewentualne względy bezpieczeństwa lub naciąganie do granic możliwości praw fizyki to już nieistotne szczegóły... Kiedy mieszkałam w Gruzji i musiałam na drodze lawirować między tymi kuriozalnymi pojazdami, wzbudzały one we mnie często strach lub irytację (bo nie myślcie, że jadą wolno i ostrożnie- one nadal gnają, ile tylko da się wycisnąć!), ale teraz zaglądam do archiwum już tylko z rozbawieniem.
Zapraszam do galerii :)
![]() |
| Jabłecznik luzem |
środa, 25 maja 2016
Tradycyjne gruzińskie wesele
W dzisiejszej edycji akcji "W 80 blogów dookoła świata" opowiadamy Wam o zwyczajach ślubnych i weselnych z całego świata. Zważywszy na fakt, że o tej porze roku zwykle nastaje wielki weselny boom, jest to temat bardzo aktualny, który może podsunie niektórym z Was inspirację do urządzenia własnych oryginalnych uroczystości?
O gruzińskich ślubach już kiedyś pisałam (zainteresowanych zapraszam TUTAJ), dzisiaj skupię się zatem na części weselnej. Tak naprawdę tradycyjna gruzińska zabawa przypomina mocno to, co w Polsce określa się mianem "wiejskiego wesela", to znaczy potrzebne jest: dużo jedzenia, dużo alkoholu, głośna muzyka i dużo gości. Para młoda też się przydaje, ale w sumie nie jest konieczna.... zresztą sami zobaczycie.
poniedziałek, 16 maja 2016
Windą do nieba
Jest takie miejsce w Tbilisi, którego nie sposób przeoczyć, bo góruje nad całym centrum, przyciągając wzrok turystów praktycznie natychmiast. To Mtatsminda (gruz. მთაწმინდის) - w dosłownym tłumaczeniu "święta góra", nazwana tak na cześć prawosławnego świętego Dawida Garedżijskiego. Mnich ten w VI wieku przybył do Gruzji z Syrii i przed założeniem na pustyni słynnego monastyru (więcej TUTAJ) żył jako pustelnik właśnie w stolicy ówczesnej Kartlii, nawracając miejscowych na chrześcijaństwo.
| Charakterystycznym punktem Mtatsmindy jest wysoka wieża telewizyjna |
czwartek, 5 maja 2016
Gruzińska filmoteka 2- Znikające marzenia
Jakiś czas temu w pierwszej części "Gruzińskiej filmoteki" (TUTAJ) opowiadałam Wam o kilku filmach, które moim zdaniem warte są obejrzenia. Dzisiaj chcę kontynuować ten wątek, bo właśnie obejrzałam bardzo ciekawą gruzińską produkcję o tytule brzmiącym w dosłownym tłumaczeniu "Maszyna, która sprawia, że wszystko znika" (gruz. "მანქანა, რომელიც ყველაფერს გააქრობს" lub "Manqana, romelic kvelafers gaaqrobs", ang. "The Machine Which Makes Everything Disappear").
![]() |
| (źródło: Filmweb.pl) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


