wtorek, 16 października 2012

Mozaikolandia

Pisałam kiedyś, że w gruzińskim krajobrazie bardzo brakuje mi kolorów. Odkryłam jednak jeden element otoczenia, który kolorami wręcz oszałamia, a spotkać go można właściwie w każdej okolicznej wiosce. Mozaiki. Ogromne, pokrywające całą ścianę, przystanek autobusowy czy mur. Pracochłonne, składające się z mnóstwa malutkich elementów. Świadczące o dawnych, lepszych czasach, kiedy jeszcze dbano o wygląd wioski i kiedy coś w tych miejscach się działo. Te mozaiki są jak dla mnie absolutnie fantastyczne i mają swój niepowtarzalny nieco kiczowaty styl, który mocno działa na wyobraźnię. 




























Od czasu, kiedy zaczęłam te kolorowe plamy zauważać, wypatruję ich wszędzie i odkrywam przy okazji w okolicznych wioskach różne zapomniane i opuszczone miejsca- a to fabrykę herbaty, a to basen.... Każde z nich ma swoją historię, niestety najczęściej raczej smutną. Na przykład z tego co mi opowiadano basen miał się całkiem nieźle tak długo, jak długo istniał Związek Radziecki, a później nikt już o niego nie dbał i został po prostu zdewastowany. To samo stało się z fabryką herbaty, istniała i miała się dobrze tak długo, jak kwitły lokalne uprawy, a po rozpadzie ZSRR powoli plantacje zaczęły dziczeć i fabryka przestała funkcjonować. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz