środa, 13 września 2017

10 gruzińskich NAJ ......


We wrześniowym projekcie Klubu Polki na Obczyźnie opowiadamy Wam o rzeczach NAJ... związanych z naszymi krajami. Moja lista może wydać się nieco nietypowa, ale pomyślałam, że nie jest sztuką wymienienie najwyższej góry czy najdłuższej rzeki i wiedział to będzie każdy interesujący się Gruzją, natomiast jest jeszcze wiele innych kategorii, na temat których milczą oficjalne zestawienia.

Oto moja lista dziesięciu gruzińskich "naj...", które traktować należy z dużym przymrużeniem oka:

1. W Tbilisi znajduje się działające od 1982 roku prawdopodobnie NAJmniejsze muzeum świata, o powierzchni zaledwie 6 metrów kwadratowych. Jest to dawne mieszkanie gruzińskiego malarza Niko Pirosmaniego, który żył na przełomie XIX i XX wieku i egzystował w tak ogromnej biedzie, że nie mógł sobie pozwolić na większą kwaterę niż to małe pomieszczenie pod schodami. Muzeum zawiera głównie przedmioty osobiste malarza (obrazy wystawiane są w Muzeum Narodowym).

źródło: internet


2. Przedstawiciel Gruzji jest posiadaczem NAJsilniejszego ucha na świecie. Strongman Lasha Pataraya przeciągnął w Rustavi 8-tonową ciężarówkę na odległość 21,5 metra używając w tym celu swojego lewego ucha.




3. NAJstarszą kiedykolwiek żyjącą osobą była prawdopodobnie Antisa Khvichava ze wsi Sachino, która twierdziła, iż urodziła się w 1880 roku i taką datę miała wpisaną w paszporcie. Zmarła w 2012 roku w wieku 132 lat. Doczekała się 12 wnucząt, 18 prawnucząt i 4 pra-prawnucząt. Jej rekordowa długość życia nie została jednak oficjalnie potwierdzona, bo nie zachował się oryginalny akt urodzenia ani inny źródłowy dokument.

źródło: internet


4. NAJdłuższe gruzińskie słowo ma 47 liter i wygląda tak: 
გადმოსაკონტრრევოლუციონერებლებისნაირებისათვისაცო
(wym. gadmosakontrrevolutsionerebulebisnairebisatvisatso), co na polski można przetłumaczyć mniej-więcej jako "on powiedział, że to jest także dla celów osób będących tacy jak ci wracający do kontrrewolucjonistów". 




5. Próba założenia farmy krokodyli została okrzyknięta NAJdziwniejszym pomysłem na biznes w Gruzji. W 2010 roku jedna z firm sprowadziła z Argentyny do Tsaishi krokodyle jaja i zamierzała wyhodować z nich dorosłe gady, które miały być następnie źródłem cennego surowca w postaci krokodylej skóry. Niestety małe krokodylki nie dały rady przetrwać w gruzińskich warunkach (w szczególności zaszkodziła im bogata w siarkę lokalna woda).

źródło: internet


6. W marcu 2016 roku gruzińska pianistka Tamar Babilua pobiła krajowy rekord NAJdłuższego grania na pianinie. Podczas maratonu zorganizowanego w Bibliotece Narodowej przez 25 godzin zagrała około 500 utworów, w tym swoje własne kompozycje.


źródło: internet


7. W sierpniu 2017 roku młoda para zdecydowała się na zawarcie obrzędowego związku małżeńskiego i świętowanie wesela na pięciotysięczniku- górze Kazbek. Jest to NAJwyżej zawarte udokumentowane małżeństwo kościelne w Gruzji.

źródło: internet


8. NAJstarsza książka wydrukowana po gruzińsku nosiła tytuł “Alphabetum Ibericum, Sive Georgianum, Cum Oratione Dminicali”, a jej autorem był gruziński ksiądz prawosławny i dyplomata Nikoloz Cholokashvili. Książka została wydana w Rzymie w 1692 roku i zawierała gruziński alfabet, modlitwy oraz słowniczek gruzińsko-włoski.

źródło: internet


9. Do gruzińskiego trenera kick-boxigu Etibara Elchieva należy rekord Guinessa w NAJwiększej ilości łyżek trzymających się na ciele bez żadnej pomocy z zewnątrz- umieścił ich na ramionach i klatce piersiowej aż 53! Inne wyczyny magnetycznego Gruzina to łapanie gołym ciałem metalowych talerzy oraz uniesienie metalowego blatu stołu czy 14-kilogramowej maski samochodu.

źródło: internet


10. Na terenie Gruzji odnaleziono NAJstarszy na świecie miód, odbierając pierwszeństwo w tej kategorii starożytnemu Egiptowi. Odkryte przez archeologów w kobiecym grobie niedaleko Borjomi ceramiczne słoje z miodową zawartością mają około 5500 lat, a pozostała zawartość grobowca sugeruje, że złożona w nim kobieta zajmowała się pszczelarstwem i pozyskiwaniem złotego płynu.

źródło: internet





środa, 6 września 2017

Dlaczego Polacy dobrze czują się w Gruzji?


Czy wiecie, że 26 września obchodzony jest Europejski Dzień Języków?

Z tej okazji my- autorzy zrzeszeni w grupie Blogi Językowe i Kulturowe- postanowiliśmy zorganizować trzecią już edycję Miesiąca Języków. Przez cały wrzesień codziennie będziecie mogli odkrywać nowe wpisy poświęcone wybranemu krajowi lub językowi i jego związkom z Polską. 
Serdecznie zapraszamy!


3m_fb_cover.png


Popularność Gruzji wśród naszych rodaków nie maleje. Kilka lat temu przekonana byłam, że to chwilowa moda, która szybko przeminie, ale jak się okazuje, byłam w dużym błędzie. Wystarczy zajrzeć na grupy i fora poświęcone Gruzji, aby zorientować się, że dziesiątki Polaków właśnie planują wycieczkę lub opowiadają o swoich świeżych wrażeniach z Kraju Kartlów. O ile jeszcze kilka lat temu spotkanie w Gruzji Polaków było sporadycznym zdarzeniem, tak dzisiaj język polski usłyszeć można we wszystkich turystycznych miejscowościach. 

Skąd tak ogromna popularność tego do niedawna obcego nam kraju? Można przyjąć różne wyjaśnienia tego faktu. Moim zdaniem chodzi w dużej mierze o to, że Polacy dobrze czują się w Gruzji, bo pomimo wielu pozornych różnic kraj ten mocno przypomina nam Polskę. Nie wierzycie? Popatrzcie:

- swobodna natura - 
Zobaczcie, jak szybko dostosowujemy się do szalonego ruchu drogowego, braku sztywno uregulowanych zasad i ogólnego chaosu panującego w Gruzji! Mało tego, bawi nas on i fascynuje, a nie przeraża. Moi niemieccy, austriaccy, fińscy czy szwedzcy znajomi nawet po kilku miesiącach pobytu w Gruzji nadal nie byli w stanie pojąć, dlaczego nic nie dzieje się o czasie, a przepisy działają głównie teoretycznie- bali się tego kraju i frustrowali. A my, Polacy? Wychodzi z nas ułańska fantazja i spontaniczna kreatywność. I dlatego w Gruzji nam się podoba!


- zamiłowanie do alkoholu -
Dla Polaków, legendarnych konsumentów trunków alkoholowych, Gruzja to raj na ziemi. Wino dostępne jest wszędzie, jest go dużo, ma wiele odcieni i każdy znajdzie coś dla siebie. Mało tego, wino czy produkowana domowym sposobem czacza potrafią być śmiesznie wręcz tanie. A picie tu alkoholu do posiłku to narodowa tradycja (nie jak w takiej na przykład Turcji, gdzie w większości knajp nie uświadczy się nawet piwa), czyli znowu- Gruzja to kraj dla nas!

- towarzyskość -
W Gruzji bardzo szybko nawiązuje się kontakty- miejscowi są z reguły rozmowni, ciekawscy (żeby nie powiedzieć wścibscy), otwarci, skorzy do przytulania nawet nie swoich dzieci i ogólnie życia stadnego. Trochę to przypomina polską rzeczywistość z wiosek i miasteczek (a także co niektórych zakładów pracy), gdzie każdy wie o każdym wszystko, a dostojne matrony obserwują całość z poduszek wyłożonych na okna.


- ceny -
Gruzińskie ceny są bardzo podobne do polskich, a nawet w wielu wypadkach niższe. Zakwaterowanie w gruzińskim hostelu z reguły nie wyjdzie nam drożej niż w Polsce, istnieje także wiele opcji taniego wyżywienia i transportu. A ponieważ kraj jest stosunkowo mały, ma się (złudne) poczucie, że tanim kosztem zobaczyło się wszystko. Lubimy ten stan!


- religijność -
Tak samo jak Polacy, Gruzini są narodem bardzo religijnym (choć tak samo jak u nas, w dużej mierze jest to religijność na pokaz). Główne gruzińskie zabytki to obiekty sakralne, pochodzące ze zbliżonego kręgu kulturowego- niby inne, a jednak w pewnym sensie znajome. Jednym słowem jest swojsko także w tym aspekcie.

- przyroda -
W tej kwestii Gruzja po raz kolejny przypomina Polskę. Przecież Kaukaz to takie wyższe Tatry a Morze Czarne to taki cieplejszy Bałtyk. Trochę to wszystko podlane egzotyką, obsadzone palmami zamiast brzóz, mające może inną skalę, ale jednak nie takie zupełnie obce.

- wspólny wróg -
Głównym historycznym wrogiem Gruzji jest Rosja. Podobno naszym, polskim, także. Jak miło jest wspólnie ponarzekać i porywalizować o tytuł najbardziej poszkodowanego przez historię narodu!

- zasada sprzężenia zwrotnego -
Gruzini nas, Polaków, z definicji lubią, a zatem my lubimy Gruzinów- proste, prawda?

Powyższa lista na pewno nie jest ostateczną wyliczanką, ale moim zdaniem to właśnie zbiór wyżej wymienionych czynników sprawia, że w Gruzji czujemy się bardzo swobodnie. Macie inne zdanie? Chętnie podyskutuję w komentarzach.



Zachód słońca, a w tle... no właśnie- Bałtyk czy Morze Czarne?



Zainteresował Was nasz projekt? Zajrzyjcie także do wpisów innych blogerów!

Wczoraj Jakub z bloga italia-nel-cuore pisał o języku włoskim TUTAJ
a Radek z bloga Orientus o językach słowiańskich TUTAJ;
dzisiaj ja opowiadam Wam o Gruzji, a Kasia z bloga Enjoy English o języku angielskim TUTAJ, natomiast jutro Ula z bloga Français mon amour zajmie się językiem francuskim TUTAJ.

Linki do wszystkich wpisów znajdziecie na wspólnym blogu TUTAJ
Tegorocznej akcji patronuje portal dla miłośników języków obcych bab.la.



piątek, 25 sierpnia 2017

Jak (nie)przeklinać po gruzińsku


 

Temat sierpniowej edycji akcji "W 80 blogów dookoła świata" to przekleństwa używane w różnych językach. Będzie niezła lingwistyczna zabawa! Tylko pamiętajcie- nasze materiały mają charakter czysto kulturowo-poglądowy i na pewno nie zachęcamy Was do używania w praktyce żadnego z prezentowanych przez nas zwrotów!







Mocno zadumałam się nad tematem tej edycji akcji, bo jak pisać o przekleństwach w kontekście języka gruzińskiego, który sam w sobie brzmi tak ekspresyjnie, głośno i agresywnie, że brzmi dla niewprawionego ucha jak wielki strumień wyzwisk? Naprawdę, na samym początku pobytu w Gruzji, zanim przywykłam do takich sytuacji, byłam co rusz przekonana, że ktoś na mnie krzyczy lub wyzywa niemiłymi określeniami. Skąd to wrażenie? Gruziński jest bardzo gardłowy, ma wiele ciężkich zbitek spółgłoskowych, a niektóre głoski wypowiada się prawie charcząc- w kombinacji z bardzo ekspresyjnym stylem bycia i tendencją do głośnego rozmawiania oraz nagminnym mówieniem kilku osób jednocześnie brzmi to wszystko raczej nieprzyjaźnie. 

Czy Gruzini przeklinają? Oczywiście. Co zabawne, przeklinają w trzech językach. Oprócz mocnych wyrażeń gruzińskich, na ulicy usłyszeć można z równą częstotliwością angielskie "fuck" i rosyjskie "bliadz", a od czasów, gdy nasi rodacy tłumnie szturmują Gruzję, polskie k*** również stało się nierzadko słyszanym słówkiem. Najpopularniejsze znane mi gruzińskie przekleństwo to შენი დედა მოვტყან (wym. sheni deda movthan) porównywalne z polskim "ja pier***, a oznaczające dosłownie "pier*** twoją matkę". Brzmi to tak:






Czuję wewnętrzny opór przed dosłownym cytowaniem zbyt wielu niecenzuralnych wyrażeń. W internecie znajdziecie ich jednak całe zestawienia, więc zainteresowanych odsyłam do odpowiednich materiałów źródłowych:

Gruzińskie przekleństwa TUTAJ
Gruzińskie przekleństwa 2 TUTAJ
Gruzińskie przekleństwa z objaśnieniami TUTAJ



A co na temat przekleństw piszą blogerzy z innych krajów? Przekonacie się tutaj:

Hiszpania:
 Hiszpański dla Polaków: Zagadka hiszpańskich przekleństw
Irlandia:
W krainie deszczowców: Przeklinać jak Irlandczyk
Kirgistan:
Norwegia:
Norwegolożka: Jak przeklinają Norwegowie?
Polska: 
Daj Słowo: Skąd wzięły się polskie przekleństwa?
Rosja:
Enesaj.pl: Przekleństwa karaczajsko-bałkarskie
Dagatlumaczy.pl: “Blok ekipa” po rosyjsku
Szwecja:
Szwecjoblog: Szwedzka łacina podwórkowa, czyli przekleństwa po szwedzku
Turcja:
Turcja okiem nieobiektywnym: Język turecki alternatywny, czyli przekleństwa i wulgaryzmy
Wielka Brytania:  
Angielski dla każdego: Angielskie przekleństwa

Jeśli ktoś z Was też jest autorem językowo-kulturowego bloga i chciałby się do nas przyłączyć, zachęcam do zajrzenia na TEGO bloga grupy, a także do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com.