środa, 27 maja 2015

Jak Gruzini świętowali 26 maja

Nie tak dawno pisałam o gruzińskim hymnie (TUTAJ) i właśnie dzisiaj miałam okazję posłuchać go na żywo i to z bardzo podniosłej okazji, a mianowicie gruzińskiego święta 26 maja. Nie, nie chodzi o Dzień Matki! Uważni Czytelnicy pamiętają zapewne, że w Gruzji 26 maja obchodzone jest Święto Niepodległości (szczegóły TUTAJ) i właśnie z tej okazji gruzińska ambasada w Ankarze zorganizowała huczne przyjęcie. Oczywiście zaczęło się od wspomnianego już hymnu, oficjalnych przemówień i składania życzeń, ale później zapanowała iście gruzińska atmosfera. Ach, czegóż tam nie było! Dzieci (i dorośli) w strojach ludowych, charakterystyczna muzyka, Saperavi i Borojmi lejące się strumieniami, no i przede wszystkim główna (choć spontaniczna) atrakcja wieczoru- tradycyjne gruzińskie tańce! Popatrzcie zresztą sami.... Po tym wszystkim naszła mnie tylko jedna refleksja- dlaczego my narodowe święta traktujemy z tak śmiertelną sztywną powagą, zamiast cieszyć się kiedy jest ku temu naprawdę dobry powód?


Przywitał nas taki widok...

... później było tak...
... a potem jeszcze cudniej...

Ambasador Gruzji z przedstawicielem tureckiego MSW kroją tort z iście gruzińską fantazją
Nie brakowało dzieci w tradycyjnych strojach...

... i nie tylko dzieci!
... byli również panowie w mundurach




poniedziałek, 25 maja 2015

Tata to mama, czyli pięć ciekawostek o języku gruzińskim



Po raz kolejny zapraszam do posta napisanego w ramach akcji "W 80 blogów dookoła świata". Tym razem staramy się znaleźć po pięć ciekawostek ze wszystkich krajów biorących udział w akcji. U mnie możecie poczytać o języku gruzińskim, natomiast jeśli interesują Was inne kraje, zajrzyjcie do blogów, które wskazuję pod postem. Miłego odkrywania świata!







O języku gruzińskim i jego niesamowitej, fascynującej (a czasem frustrującej) odrębności wspominałam w swoich postach już kilka razy (na przykład TUTAJ i TUTAJ). Dzisiaj przyszedł czas na kilka ciekawostek z nim związanych, bo zapewne mało osób wie, że......

... język gruziński w obecnie używanej wersji alfabetu mchedruli nie odróżnia małych i wielkich liter. Mało tego, litery w wyrazie nie są w żaden sposób ze sobą połączone, każdą pisze się osobno. I jakby nawet tego było mało, litery w wersji pisanej odręcznie a wersji drukowanej mogą mocno się od siebie różnić. Między innymi dlatego tak ciężko jest nauczyć się płynnie czytać w tym języku!


Na szczęście drogowskazy na głównych trasach mają opisy w dwóch alfabetach,
w przeciwnym razie byłby nie lada problem, bo przeczytać szybko te "makarony"
jest  jak dla mnie prawie niemożliwe! 

(Swoją drogą ten znak kłamie- z miejsca gdzie stoi do Ankary jest ponad 1200km!)

... język gruziński najprawdopodobniej używany był już nawet 4000 lat temu, zaś najstarsze pismo będące pierwotną formą dzisiejszego gruzińskiego pochodzi z IV w. i nazywane jest asomtawruli, jego ślady odnaleziono na kamieniach w regionie Kachetia (wschodnia Gruzja). Najbardziej znanym gruzińskim utworem mającym status epopei narodowej jest natomiast "Witeź w tygrysiej skórze" Szoty Rustavelego z XII wieku.

... język gruziński ma wiele dialektów, większość z nich powstała wśród ludów żyjących w wysokich górach- Swanów, Chewsurów, Megrelów. Wszystkie te dialekty używają jednak alfabetu gruzińskiego, bo nie wykształciły własnej formy pisanej.


Tak wygląda opis okładki "Małego Księcia" ("Patara Princi")
drukowanymi literami....

... tutaj ta sama okładka ale czcionka przypominająca pismo odręczne....

... a tu już wersja megrelska- alfabet gruziński, ale słowa zupełnie inne






















... w języku gruzińskim podobnie jak w fińskim czy węgierskim, nie wyróżniamy formy "ona", "ono" i "on"- wszystkie trzy brzmią tak samo- "is" ("ის"). Tylko z kontekstu możemy się domyślić, o co lub o kogo w zdaniu chodzi.

... po gruzińsku "mama" to "deda" (დედა), za to "tata" to "mama" (მამა). Mało tego- "babcia" to "bebia" (ბებია), ale za to "dziadek" to "babua" (ბაბუა). Dodajmy jeszcze "syna" - "szvili" (შვილი) oraz "córkę"- "kaliszvili" (ქალიშვილი) i mamy już całą gruzińską rodzinkę. Proste?



Tutaj znajdziecie ciekawe informacje  o innych krajach:

A jeśli ktoś z Was też jest autorem językowo-kulturowego bloga i chciałby się do nas przyłączyć, zachęcam do zajrzenia na TEGO bloga grupy, a także do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com.

wtorek, 12 maja 2015

Subiektywne gruzińskie TOP 5





Tym razem wpis powstał w ramach akcji Klubu Polki na Obczyźnie- przy okazji zatem zapraszam wszystkich TUTAJ aby dowiedzieć się więcej o fantastycznych pomysłach naszych rodaczek przebywających za granicą.





Uhhh, postawiono przede mną bardzo trudne zadanie- napisać o TOP 5 miejsc w Gruzji. Ciężko jest zrobić takie zestawienie, bo kryteria określenia co jest tak naprawdę naj- naj- naj- mogą być bardzo różne. No i wybranie tylko pięciu punktów jest takie trudne!!! Po dokładnym przemyśleniu sprawy postanowiłam podejść do listy w sposób typowo emocjonalny i uwzględnić miejsca, które nie są takie zupełnie anonimowe, ale z drugiej strony oprócz swojej urody dały mi też pozytywne emocje i szanse na wzięcie "drugiego oddechu", natomiast niekoniecznie są sztandarowymi turystycznymi atrakcjami Gruzji. Zapraszam!


MIEJSCE 5: droga do Davit Garedża

















No właśnie, wspominam tu o "drodze", bo to ona dostarczyła mi więcej emocji niż sam monastyr. O Davit Garedża pisałam już TUTAJ, jest to całkiem fajny kompleks monastyrów na pograniczu z Azerbejdżanem. Ale za serce chwytają przede wszystkim te widoki po drodze- stepy, trawy, niesamowite pagórki, uczucie wiatru we włosach... o tak, tę drogę trzeba przejechać. Nawet potencjalnie chowające się w krzakach węże i głębokie na pół metra koleiny na wojskowym poligonie to tylko drobne niedogodności, które warto znieść, aby się tam dostać.


MIEJSCE 4: tu nie będę oryginalna- Cminda Sameba i okolice



















Kościół Cminda Sameba górujący nad Stepancmindą to symbol Gruzji sam w sobie, o którym pisałam TUTAJ. I znowu- tak jak w przypadku Davit Garedża- nie chodzi o sam kościółek, bo tak naprawdę jest malutki, nadgryziony zębem czasu i wypada blado przy wielu innych gruzińskich monastyrach. Ale to mozolne wspinanie się na szczyt.... te widoki, gdy już stoi się na górze... to powietrze... ten wysoki Kaukaz na wyciągniecie ręki... Tam po prostu trzeba być i już! 


MIEJSCE 3: Nokalakevi





















Nokalakevi z reguły nie komponuje się z turystycznymi planami, a szkoda, bo to cały zbiór fantastycznych miejsc (po szczegóły zapraszam TUTAJ). Przepiękne, klimatyczne ruiny rzymskiej twierdzy, 800-letnie drzewo, ruiny zamku górującego nad okolicą, gorące źródła i lodowato zimny strumień... Totalne wszystko w jednym. Obserwowanie jaszczurek wygrzewających się na kamieniach w wielkanocną sobotę czy piknik w ruinach zamku pozostaną na pewno moimi najszczęśliwszymi gruzińskim wspomnieniami.

MIEJSCE 2 ex equo: Upliscyche oraz plaża w Kobuleti



















Wiele osób twierdzi, ze Upliscyche, kamienne miasto o którym pisałam TUTAJ, nawet nie umywa się do innego tego typu skalnego miasta, Vardzi. Dla mnie jednak to właśnie Upliscyche należy się miejsce w gruzińskim Top 5. Przede wszystkim jego położenie na ogromnym płaskowyżu daje możliwość samodzielnego eksplorowania i wytyczania sobie dowolnej trasy (w Vardzi jesteśmy pod tym względem mocno ograniczeni). Byłam tam trzy razy i za każdym podejściem odnajdowałam coś innego i fascynującego. Poza tym kamienne formy mocno działają na wyobraźnię, a wielkie otwarte przestrzenie aż proszą o to, aby na chwilę usiąść i zanurzyć się w magicznej atmosferze tego miejsca.





















Za to jeśli chodzi o plażę w Kobuleti, to zawdzięczam jej mnóstwo wspaniałych relaksujących chwil. Latem można się tu wypluskać do woli, ale tak naprawdę najwspanialsza jest poza sezonem, kiedy można bez końca wygrzewać się na rozpalonych słońcem kamieniach, delektować ciszą, słuchać szumu fal i niczym się nie martwić. Wiele razy siedziałam tam godzinami, czytając książki, pracując przy laptopie i ładując moje wewnętrzne baterie. Co ważne, plaża i woda są dużo czystsze niż w innych miejscach (w pobliżu nie ma portów ani ujść rzek), szczególnie jeśli wybierze się odcinek z dala od centrum.



MIEJSCE 1: (zapewne ku ogólnemu zaskoczeniu znawców tematu gruzińskiego) Cziatura





Tak, tak- właśnie Cziatura jest jak dla mnie najbardziej fascynującym miejscem w Gruzji. To miasto, w którym czas zatrzymał się w latach 70-tych ubiegłego wieku. Z daleka od głównych tras, wciśnięte miedzy góry, żyjące dzięki kopalniom manganu, kompletnie nieprzywykłe do turystów bądź jakiegoś szczególnego zainteresowania. A interesować się jest czym- Cziatura posiada bowiem niesamowity system transportowy oparty o "podniebne tramwaje", czyli kolejki linowe pochodzące częściowo z czasów głębokiego komunizmu i konserwowane głównie poprzez malowanie kolejną warstwą farby (szczegóły TUTAJ). Cziatura to taka kwintesencja współczesnej gruzińskości- przepiękne górskie widoki, wielka mozaika Stalina na sypiącym się budynku jednej z dolnych stacji kolejek, pomniki i rosyjskojęzyczne napisy z lat 70-tych obok nowoczesnego ratusza, babcinki na targu sprzedające zieleninę i dowolne chińskie badziewie, weterani dawnych wojen snujący opowieści za papierosa, średnio czyste knajpki oferujące własnego wyrobu chaczapuri, lemoniadę i piwo, z wychodkami mającymi ujście wprost do rzeki... tak, nic dodać, nic ująć- właśnie taka jest w moich oczach Gruzja. 


Ten projekt Klubu Polki na Obczyźnie dedykowany jest Stowarzyszeniu Piękne Anioły. Jeżeli spodobał Ci się mój post, możesz wesprzeć Fundację dowolną kwotą.



wtorek, 5 maja 2015

Europa czy Azja?

Nie wiem jak to się stało, ale nigdy jeszcze nie pisałam o Gruzji jako takiej. Wiele informacji o kraju rozsypanych jest po różnych postach, ale właśnie zwrócono mi uwagę, że przydałaby się jedna spójna mapa z opisem, jak właściwie ta Gruzja wygląda i gdzie leży. Słusznie, zatem do dzieła!

Jak już chyba wszystkim wiadomo, Gruzja położona jest na Południowym Kaukazie, mając za sąsiadów od północy Rosję, od wschodu Azerbejdżan, a od południa Armenię i Turcję. Trwają szerokie dyskusje, czy jest to kraj europejski, czy azjatycki, a związane jest to z różnymi koncepcjami, gdzie właściwie biegnie linia podziału miedzy tymi dwoma kontynentami. Problem zilustrować może mapka poniżej- jak widać zależnie od przyjętego wariantu Gruzja jest położona albo cała w Europie, albo częściowo w Europie i częściowo w Azji, albo też całkowicie w Azji.

Kolor zielony – Europa; żółty – Azja; 
linia A – wariant przebiegu granicy, powszechnie uznawany w Polsce; 
B-J – inne warianty przebiegu granicy 
(źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Granica_Europa-Azja)

Jeśli chodzi o mój prywatny pogląd na tę kwestię, to geograficznie sprawa jest prosta, bo przecież skoro w Polsce uznaje się linię podziału umiejscawiającą Wieki Kaukaz już w Azji, to oczywistym jest, że Gruzja cała leży w Azji i nie ma tu pola do dyskusji. Dyskutować można za to, czy mentalnie jako kraj Gruzja należy do Europy czy do Azji. Sama Gruzja usilnie stara się nas przekonać do swojej "europejskości". Argumenty za tym są następujące: chrześcijańska religia typowa dla kultury europejskiej (choć przypominam, że mamy w Europie muzułmańską Bośnię czy Kosowo i nikt ich tylko przez to nie zalicza automatycznie do Azji !), członkostwo w Radzie Europy, starania o przyjęcie do NATO i UE, udział w rozgrywkach sportowych w puli krajów europejskich, udział w konkursie Eurowizji..... Wielu turystów również zachwyca się "europejskością" Gruzji, podając za przykłady to, co zobaczyli na głównym reprezentacyjnym placu w Tbilisi. Powiem wprost- mnie te argumenty jakoś nie przekonują. Po ponad dwóch latach spędzonych w gruzińskiej rzeczywistości uważam z całym przekonaniem, że Gruzja to jednak Azja, z lekką nutą europejskiego powiewu. Tutejsza mentalność, szczególnie w stosunkach damsko-męskich oraz wszystkiego co związane jest z pracą, to podejście rodem z krajów arabskich. Pałętające się wszędzie krowy to nic innego jak krajobrazy indyjskie. Słynny gruziński ruch drogowy to szaleństwo nie do spotkania w żadnym kraju europejskim. Jedzenie potraw ze wspólnych mis zamiast indywidualnych porcji trąci lekką nutką orientu. Alfabet, niektóre narodowe tańce i stroje też kojarzą się raczej ze światem Azji niż Europy ... mogę tak wyliczać długo, choć pewnie gruzjofile zgrzytają właśnie zębami.


Typowa "rodzinna wycieczka"- widok zupelnie normalny na gruzińskich drogach...
ale z Europ
ą wiele wspólnego to na pewno nie ma!

Indie? Nieeee, to widoczek z Gruzji!
Obecne wszędzie "święte krowy" to spory test umiejętności kierowców.






































No dobrze, wróćmy może jednak do bezpieczniejszych kwestii geograficznych. Skoro już jesteśmy przy mapach, to dodam jeszcze kilka ogólnych informacji porządkujacych wiedzę o gruzińskim terytorium, bo administracyjnie Gruzja jest trochę skomplikowana. Zasadniczo dzieli się na 9 regionów (coś w rodzaju naszych województw): Kachetia ze stolicą w Telavi, Dolna Kartlia ze stolicą w Rustavi, Guria ze stolicą w Ozurgeti, Imeretia ze stolicą w Kutaisi (więcej TUTAJ), Megrelia-Górna Swanetia ze stolicą w Zugdidi (więcej TUTAJ), Wewnętrzna Kartlia ze stolicą w Gori, Mchceta-Mtianetia, której stolicą jest Mccheta (więcej TUTAJ), Samchce-Dżawachetia ze stolicą w Achalciche (więcej TUTAJ) oraz Racza-Leczchumi i Dolna Swanetia ze stolicą w Ambrolauri. Jest również jedna republika autonomiczna Adżaria ze stolicą w Batumi (więcej TUTAJ) oraz dwa regiony, które ogłosiły niepodległość i mające status sporny- z perspektywy Gruzji będące terenami okupowanymi- czyli Abchazja ze stolicą w Suchumi (więcej TUTAJ) oraz Osetia Poludniowa ze stolicą w Cchinwali. Natomiast gruzińska stolica Tbilisi (nie Tibilisi !!!) ma w sensie administracyjnym status samodzielnego miasta, co ma sens, bo mieszka w niej prawie 1/3 ludności kraju.



Podział administracyjny Gruzji (źródło tutaj)

I na zakończenie jeszcze kilka słów o gruzińskiej populacji- według Agencji GeoStat najnowszy spis ludności pokazuje, że w ciągu ostatnich 12 lat liczba ludności w kraju zmniejszyła się o ponad 14% i wynosi obecnie 3,72 miliona (przy 4,37 w roku 2002). Ponad 57% obywateli mieszka w miastach, z czego w samej stolicy prawie 1.200.000. Najbardziej zaludniona jest Imeretia, za nią plasują się Dolna Kartlia, Adżaria, Megrelia-Górna Swanetia i Kachetia (więcej szczegółów TUTAJ). Nie istnieją dokładne dane, ale szacuje się, ze poza granicami mieszka ponadto około pół miliona Gruzinów.