poniedziałek, 25 lipca 2016

Pierwszy raz w Gruzji - 10 grzechów głównych





Dzisiejszy post to kolejny wpis z cyklu "W 80 blogów dookoła świata". Tym razem radzimy, na co zwrócić uwagę planując wyprawę do różnych krajów. U mnie możecie poczytać o Gruzji, a w inne miejsca na kuli ziemskiej zabiorą Was linki umieszczone pod artykułem. Zapraszam!







Stało się, pierwszy raz wybierasz się do Gruzji. Zanim rozpoczniesz swoją przygodę, chcę posunąć Ci kilka opartych na własnym doświadczeniu i obserwacjach wskazówek, jak nie zepsuć sobie wielkiej (lub małej) gruzińskiej wyprawy. Jeśli chcesz uniknąć przynajmniej części błędów nowicjuszy, zrób mały test i sprawdź, czy któreś z poniższych zachowań dotyczą Ciebie:

1) Nie dowiadujesz się kompletnie niczego o Gruzji
Może bilety były tanie, może znajomi szpanowali zdjęciami z Kaukazu, więc Ty też się wybrałeś. W efekcie przylatujesz do kraju, o którym nie wiesz nic. Oczekujesz, że będzie śmiesznie tanio, a wszyscy tubylcy porozumiewać się będą rosyjskim. Szukasz wypasionych kurortów, obsługi all inclusive, plaż dla nudystów, basenów ze zjeżdżalniami, wyasfaltowanych tras do wszystkich atrakcji turystycznych, kolejek linowych na kaukaskie szczyty. W efekcie już od momentu przylotu wściekasz się i wyklinasz wszystko i wszystkich. To się po prostu nie może udać!
Rada: Przed wyjazdem poczytaj choć trochę i zastanów się, czy na pewno wyprawa do Gruzji jest sposobem spędzenia czasu, jaki Cię usatysfakcjonuje.

2) Przyjeżdżasz z nieporęczną walizką
No to gratuluję, będziesz ją teraz szarpać po dziurawych gruzińskich drogach, błocie i krzywych do bólu chodnikach. Walizka w Gruzji sprawdza się tylko wtedy, gdy z każdego punktu do każdego innego będzie Cię przewoził samochód systemem "spod drzwi pod drzwi".
Rada: Zainwestuj w wygodny plecak. Podczas pobytu w Gruzji zrozumiesz dlaczego.



Taki widok to absolutny standard

3) Planujesz każdy dzień co do minuty i za wszelką cenę trzymasz się tego planu
Takie nastawienie to najprostsza droga do frustracji. W Gruzji mało co działa punktualnie i zgodnie z planem, a wszelkie terminy są mocno umowne. Podśmiewaliśmy się nawet, że podawany tam czas GMT oznacza "Georgian Maybe Time". Najprostszy przykład: marszrutka nie rusza wtedy, gdy ma to w rozkładzie, tylko wtedy, gdy się zapełni (może to więc być pół godziny przed teoretyczną godziną odjazdu, ale równie dobrze godzinę po niej). Nie wierz też w przeliczanie odległości z mapy na czas przejazdu- stan niektórych tras i konieczność pokonywania mnóstwa wzniesień i zakrętów sprawiają, że nawet punkty, które na mapie są blisko siebie, w rzeczywistości dzieli nawet kilka godzin jazdy.
Rada: Wyluzuj. Tak po prostu. Zrób pewne założenia, przygotuj ramowy plan, ale nie trzymaj się tego kurczowo!

4) Chcesz w 3 dni zwiedzić w Gruzji wszystko
W efekcie spędzasz większość swojego pobytu w środkach transportu, oglądając świat zza szyby. Do wymarzonych atrakcji turystycznych dojeżdżasz wymęczony, cykasz trochę fotek i biegniesz dalej. Nie masz czasu na zasmakowanie prawdziwej gruzińskiej atmosfery, rozkoszowanie się widokami ani na odpoczynek.
Rada: Wybierz po jednej-dwóch głównych atrakcjach na dzień i wokół tego buduj resztę planu. Jeśli złapiesz "gruzińskiego bakcyla", to będziesz wracać i stopniowo zobaczysz wszystko, co chcesz. A jeśli nie załapiesz, to takie skumulowanie celów tylko sprawę pogorszy.



Twierdza Ananuri przy Gruzińskiej Drodze Wojennej
to jedno z najpopularniejszych miejsc odwiedzanych przez turystów


5) Rezerwujesz z wyprzedzeniem i przedpłatą wszystkie noclegi
Kolejny typowy błąd. Gruzja ma w sobie duży pierwiastek nieoznaczoności, więc rezerwowanie czegokolwiek bez obejrzenia tego nie jest mądre. Szczególnie, że wiele hoteli nadal traktuje rezerwacje dokonane przez internet z przymrużeniem oka i często zdarza się, że po przybyciu nie czeka na nas nic. Poza tym jak już pewnie zrozumiałeś z punktu 3) i 4)  warto zachować sobie dużą swobodę tego, co chce się robić, dokąd pojechać i gdzie nocować. Zapewniam, że w każdej gruzińskiej miejscowości noclegi znajdą Was same, ewentualnie znajdziecie je po rozmowie z tubylcami w pierwszym lokalnym sklepie. 
Rada: Jeśli już koniecznie chcesz, to zarezerwuj sobie nocleg na pierwszą noc po przylocie. Znalezienie kwatery na miejscu jest w Gruzji absolutnie bezproblemowe!

6) Nie uwzględniasz pogody
O tym, że w Gruzji nie zawsze i nie wszędzie jest ciepło, pisałam już wiele razy. Pamiętaj, że Gruzja choć niewielka, to jednak obejmuje swym obszarem kilka typów klimatów (stepowy, wysokogórski, subtropikalny), w związku z czym w jednym tygodniu natknąć się możesz na deszcz, śnieg, ekstremalny upał, wiatr i burzę. 
Rada: Poświęć chwilę na takie skompletowanie ubioru i na takie zaplanowanie trasy, żeby nie musieć rujnować sobie planów ze względów na niespodzianki pogodowe.



W niektórych regionach pogoda potrafi diametralnie zmienić się w kilkanaście minut


7) Wypożyczając auto jeździsz tak, jak po polskich drogach
To jest kolejny temat-rzeka. O nieograniczonej fantazji gruzińskich dżygitów pisałam już wiele razy i dlatego uczciwie mówiąc osobom lecącym pierwszy raz do Gruzji odradzam siadanie za kierownicę, bo mniej odporni psychicznie mogą sobie w ten sposób zepsuć wyjazd. O wiele więcej sensu ma korzystanie z samochodów z kierowcą, który w dodatku zna okolicę i jej rozmaite atrakcje. 
Rada: Skoro już koniecznie chcesz sam prowadzić, to pamiętaj, aby dostosować się do ogólnego stylu jazdy. Inni jeżdżą nie przejmując się pasami ruchu? Najmądrzej będzie robić to samo. Nikt nie zatrzymuje się przed przejściami dla pieszych? Ty też tego nie rób, bo albo ktoś wjedzie Ci w bagażnik, albo Cię wyprzedzi i wjedzie w pieszych. 

8) Ubierasz się wyzywająco
Superkrótkie spódniczki, wystrzępione szorty, kuse bluzki na ramiączkach, opalanie topless? Może uchodzi to w Polsce, ale w Gruzji nie wszędzie. W takim stroju na pewno będziesz wyproszony z monastyru, urazisz też i wrogo nastawisz do siebie co bardziej konserwatywnych tubylców. Ostatnio czytałam nawet, że mieszkańcy Swanetii zastanawiają się, w jaki sposób zwrócić turystom uwagę na ten problem, a osobiście widziałam, jak dyżurny w budynku policji wyprosił petenta w szortach wrzaskiem "A ty szto, na pljaż pryszoł?!"
Rada: Nikt nam nie każde chodzić w burkach, ale ubranie zakrywające co najmniej kolana, dekolt i ramiona jest bardzo rozsądną opcją.



Strój gruzińskich kobiet jest dosyć konserwatywny nawet w największe upały

9) Szukasz swoich ulubionych polskich potraw. 
Serio, przyleciałeś do Gruzji wcinać schabowego z buraczkami? Nawet nie będę tego komentować. 
Rada: Gruzińskie jedzenie jest bardzo specyficzne i koniecznie trzeba go skosztować! Zwróć jednak uwagę na to, w jaki sposób przechowywane są potrawy, które zaraz zamierzasz spałaszować. Sałatka z majonezem stojąca w 35 stopniach czy wielokrotnie zamrażane i rozmrażane lody to gruzińskie standard. Naprawdę, nikomu nie życzę wakacji przeplatanych kłopotami żołądkowymi! 

10) Robisz rzeczy, których nigdy nie zrobił(a)byś w Polsce
Jesteś młodą kobietą, a jednak dajesz się zaprosić trzem obcym tubylcom na nocną alkoholową popijawę w domu jednego z nich. Jesteś spokojnym facetem, a jednak wdajesz się w pyskówki na temat gruzińskiej polityki i jeszcze nie daj Boże zaczynasz im po pijaku tłumaczyć, że Putin to fajny facet, a Abchazja i Osetia powinny być uznane za niepodległe kraje.
Rada: Cokolwiek robisz, zastanów się, czy tak samo reagowałbyś w Polsce. Za granicą często wszystko nabiera innej perspektywy, a człowiek ma ochotę na szalone rzeczy, zastanów się jednak już z wyprzedzeniem nad ich możliwymi konsekwencjami.


Tutaj możecie poczytać porady dotyczące innych krajów:

Chiny: 
Biały Mały Tajfun: 10 porad
Finlandia:
Suomika: 10 porad dla turysty w Finlandii
Francja: 
Japonia: 
Japonia-info: Porady dla wyjeżdżających do Japonii
Kirgistan: 
Enesaj.pl: Pierwsza podróż do Kirgistanu
Niemiecki po ludzku: 10 porad dla turysty
Nauka niemieckiego w domu: 10 porad dla turysty w Niemczech
Norwegia:
Norwegolożka: Pierwszy raz w Norwegii - co warto wiedzieć?
Pat i Norway: 10 porad dla turysty w Bergen
Szwajcaria:
Między Francją a Szwajcarią: Szwajcaria: Praktyczne informacje dla turystów
Wielka Brytania

A jeśli ktoś z Was też jest autorem językowo-kulturowego bloga i chciałby się do nas przyłączyć, zachęcam do zajrzenia na TEGO bloga grupy, a także do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com.  



środa, 13 lipca 2016

Gruzińskie wina na polskich stołach


Inspiracją do dzisiejszego wpisu był TEN ARTYKUŁ (w j. rosyjskim) informujący o tym, że podczas szczytu NATO w Warszawie wysocy rangą goście częstowani będą gruzińskimi winami. Na tę okazję przygotowano nawet specjalne okolicznościowe etykiety:


źródło: internet


źródło: internet


Szczyt NATO już za nami, zatem mam nadzieję, że VIPom z całego świata gruzińskie wina smakowały. Ja mam za to dobrą wiadomość dla polskich miłośników tego procentowego napoju: nie trzeba już ani jechać do Gruzji, ani nawet czekać na szczyt NATO, aby w Polsce napić się niezłego gruzińskiego wina! Jeszcze kilka lat temu każdą butelkę Saperavi czy Alazani trzeba było pieczołowicie opakowaną i zabezpieczoną przed stłuczeniem przywozić jako pamiątkę z podróży do Gruzji. Zresztą nadal na forach internetowych miłośnicy gruzińskich win często  wstawiają zapytanie, czy osoby jadące do Gruzji mogłyby przywieźć butelkę tamtejszego trunku. Odkryłam jednak, że w ostatnim czasie polski rynek zareagował na wzmożone zainteresowanie naszych rodaków Gruzją i bardzo wiele różnych odmian gruzińskich win różnych producentów można już spotkać na półkach polskich sklepów (widziałam je na przykład w sieci Piotr i Paweł, Auchan, Alma, ale z pewnością można je spotkać także w innych sklepach). Niektóre najpopularniejsze  odmiany znaleźć też można na Allegro i w sklepach internetowych. Ceny są różne- od ok. 22 do ok. 60 złotych za butelkę, co wydaje się całkiem rozsądne i porównywalne jest z cenami tych samych butelkowanych win na gruzińskich półkach. Sama przetestowałam już kilka rodzajów i choć nie jestem znawcą tematu, bo klasyfikuję wina nie według sztywnych kategorii, a raczej na zasadzie "smakuje mi"- "nie smakuje mi", to zapewniam, że smakiem nie odbiegają od tego, co oferowane jest w Gruzji (o tym, które rodzaje gruzińskiego wina szczególnie mi posmakowały, poczytać możecie TUTAJ). Oczywiście prawdziwej gruzińskiej atmosfery i kaukaskiego krajobrazu w tle nic nie jest w stanie zastąpić, ale wieczór przy kieliszku nasyconego słońcem nektaru z gruzińskich  winnic to wspaniały pomysł na przykład na relaksujący weekend.



Tak, to zdjęcie naprawdę zostało wykonane w Polsce!
 


Zestaw równie imponujący jak na półkach gruzińskich sklepów

 
 


Białe, czerwone, a nawet różowe!
 


Jeszcze kilka lat temu taki wybór pozostawał tylko w strefie marzeń!



 


czwartek, 7 lipca 2016

Brama Kaukazu


" (...) I nad kaukazkich gór szczytami
Wygnaniec raju przelatywał;
Brylantowymi lśniąc śniegami,
Olbrzymi Kazbek świat zadziwiał;
Szczeliny paszcza była nizko,
Jak żmii ciemne legowisko:
To Darjał kręty się ukrywał;
I Terek wiódł tam fal swych szyki,
Jak lew z rozwianym w grzywie włosem,
I ryczał. Słuchał go zwierz dziki; (...)"


Ten poetycki wstęp pochodzi z utworu Michaiła Lermontowa "Szatan- powieść wschodnia" z 1841 roku (polskie tłumaczenie Michała Metelickiego z 1889 roku- całość TUTAJ).  Zachwycony  gruzińskimi górami Lermontow trzykrotnie odbywał wycieczkę na Kaukaz i dzisiaj ja również Was tam zabiorę- a konkretnie do Wąwozu Darialskiego (gruz. დარიალის  ხეობა, wym. Darialis Kheoba).

Wąwóz Darialski ciągnie się około 11 kilometrów od Stepancmindy w kierunku rosyjsko-gruzińskiego przejścia granicznego Wierchnyj Lars, z którego dalej prowadzi droga do Władykaukazu. Nazywany był "bramą Kaukazu", bo już w starożytności to właśnie tędy prowadziła jedyna dogodna droga od północy na tereny obecnej Gruzji. Wąwozem płynie rzeka Terek, która niesamowicie malowniczo odcina się od niebotycznie wysokich, miejscami prawie pionowych granitowych skał.  Droga jest kręta i raczej wąska, ale w kilku miejscach są zatoczki, w których można przystanąć i nasycić oczy widokiem jak z bajki.



W tym widoku naprawdę można się zakochać...



Rzeka Terek


 
 
Przyklejona do skał droga w kierunku granicy rosyjskiej
 
 
Droga jak widać kręta i wąska, ale w niezłym stanie

 
Miejscami droga wiedzie wiaduktami i ciemnymi tunelami
 
 
TIRy oczekujące przed przejściem granicznym po gruzińskiej stronie
 
 
Jedno z miejsc, w których można się bezpiecznie zatrzymać
 

Tuż przed samym przejściem granicznym mija się sporą budowę- to konstruowana od kilku lat hydroelektrownia Dariali będąca jednym z elementów sieci podobnych konstrukcji budowanych na całym terytorium Gruzji. Po prawej stronie mamy za to budowę już ukończoną, czyli wzniesiony w latach 2005-2011 monastyr Archaniołów Michała i Gabriela, nazywany także "czerwonym monastyrem". Jego otwarcia i pierwszej liturgii dokonał osobiście Patriarcha kościoła gruzińskiego Ilia II.


Ukończona część hydroelektrowni Dariali
 
 
Monastyr Archaniołów Michała i Gabriela
 
 
Monastyr stoi tuż przy drodze, ale i tak został oznaczony wielką tablicą
 
 
Za monastyrem malownicza willa
 
 
Widok z dziedzińca monastyru 


















 
Innym ciekawym miejscem w okolicy jest wodospad Gveleti, do którego dotrzeć można po pieszej wędrówce z wioski położonej jakieś 7 km za Stepancmindą. Niestety, nie wiodą do niego żadne konkretne drogowskazy, ale miejscowi bez problemu wskażą drogę.
 

Widoki z trasy do wodospadu 


Wodospad Gveleti- nic dodać, nic ująć

Aż chce się odetchnąć pełną piersią!
 

Jest moc!


Niestety, wydawałoby się grzeczna rzeka Terek ma także swoje kaprysy, a po ulewnych deszczach ze stromych górskich zboczy spływają potężne błotne lawiny, rozmywając drogę i stanowiąc duże zagrożenie dla wszystkich znajdujących się w okolicy. W maju 2007 roku podczas lawiny błotnej w wąwozie zginęła jedna osoba. W maju i sierpniu 2014 roku zdarzyły się dwie takie tragedie, których wynikiem była śmierć kilku kierowców i pracowników budowlanych, a także częściowe zniszczenie infrastruktury przejścia granicznego i uszkodzenie rurociągu dostarczającego gaz z Rosji przez Gruzję do Armenii. Z kolei pod koniec czerwca tego roku droga została wymyta na odcinku ponad 500 metrów przez wezbraną rzekę, co spowodowało zamknięcie jej na ponad tydzień. Jak widać nie tak łatwo jest ujarzmić dziką kaukaską przyrodę!


Czerwiec 2016- Droga wymyta przez Terek (źródło: Facebook Ewa S.)


Maj 2014- lawina błotna zablokowała wąwóz, wskutek czego
wezbrana rzeka zniszczyła część drogi (źródło: internet)




Maj 2014- pod lawiną zginęło m. in. kilku kierowców TIRów (źródło: internet)



Sierpień 2014- błotnista maź i kamienie
zalały część przejścia granicznego (źródło: internet)