Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurort. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurort. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 czerwca 2015
Wakacje po gruzińsku
Dziś zapraszam do wakacyjnej odsłony akcji "W 80 blogów dookoła świata", w której przyjrzymy się, w jaki sposób spędzają ten czas mieszkańcy różnych krajów. Zapraszam do udziału w naszej wirtualnej podróży!
Od kilku lat dla Polaków Gruzja stała się jednym z głównych kierunków urlopowych. A zastanawialiście się kiedyś, jak wakacje spędzają sami Gruzini? Prawdę mówiąc pisanie o tym jest dla mnie dosyć trudne. Po pierwsze, dla wielu ludzi tutaj wakacje niczym nie różnią się od każdego innego okresu w roku, no oczywiście poza tym, że dzieci nie chodzą do szkoły. Szczególnie na gruzińskich biednych wsiach nie zobaczy się tubylców masowo pakujących walizki i ruszających w świat- jeśli już to raczej Gruzini na stałe mieszkający za granica wracają w tym okresie do kraju. Po drugie okres wakacyjny to masowy napływ turystów do Gruzji i kto tylko może, stara się uszczknąć kawałek z tego tortu- zatem duża część tutejszych mieszkańców zajmuje się organizacją transportu, noclegów, jedzenia i innych atrakcji dla napływających gości, co jest często jedynym źródłem utrzymania dla całej rodziny i pozwala przetrwać do kolejnego sezonu turystycznego.
środa, 5 lutego 2014
Między Zugdidi a Soczi
Jest taki obszar na mapie, leżący pomiędzy Zugdidi a Soczi, który zależnie od języka nazywany jest Apsny, Abkhazeti lub po prostu Abchazja. Status tego obszaru zależny jest od perspektywy, z jakiej się na niego patrzy- dla Rosji, Wenezueli, Nikaragui, Nauru, Tuvalu i samej Abchazji jest to odrębne niepodległe państwo, oficjalne stanowisko reszty świata (w tym Polski) mówi o części Gruzji okupowanej przez Rosjan. Stanowczo nie chcę wdawać się w polityczne spory i mam nadzieję, że czytelnicy tego posta też nie dadzą się ponieść w tym kierunku, chciałabym jednak uchylić rąbka tajemnicy, jaką dla większości turystów stanowi ten kawałek mapy.
![]() |
| Mapa pochodzi ze strony http://jozefdarski.pl/6925-abchazja-i-rejon-gali-stuktura-etniczna-podzial-administracyjny-mapy |
Abchazja składa się z siedmiu regionów (Galski, Tkwarczelski, Oczamczirski, Gulripszski, Suchumski, Gudaucki i Gagrski), zamieszkanych przez etnicznych Abchazów, Gruzinów, Ormian, Turków, Greków i śladowe ilości innych nacji- łącznie około 241 tysięcy ludzi, przy czym im bardziej człowiek przemieszcza się z południa na północ, tym mocniej widać, jak wpływy gruzińskie ustępują miejsca rosyjskim. Jednak tak naprawdę obecnie Abchazja to ani Gruzja, ani Rosja, to państwo w miniaturze, posiadające własny język, parlament, rząd, prezydenta, wydające wizy i nawet teoretycznie posiadające własną walutę (Apsar)- choć akurat tej waluty nikt nigdy w obiegu nie widział, bo płaci się w rublach rosyjskich. (Przy okazji mała uwaga praktyczna- w Abchazji praktycznie nie działają bankomaty ani karty kredytowe, należy mieć zawsze ze sobą gotówkę!). Jeśli chodzi o język, to abchaski opaty jest na alfabecie cyrylicznym z drobnymi modyfikacjami, jest bardzo gardłowy, a jego zabawną cechą jest to, że ogromna ilość słów brzmi bardzo znajomo, ma jedynie dodaną z przodu literkę "a", np. Arespublika, Amuzej, Acement, Akomputer, Arestoran. Drugim językiem urzędowym jest rosyjski i dlatego sklepy, reklamy, czy szyldy instytucji są z reguły napisane w obu tych językach.
| Acement, Ainternet... ależ ten abchaski jest prosty! |
| Faktyczna waluta Abchazji- ruble rosyjskie |
| Program sponsoruje literka A ;-) |
Flaga Abchazji składa się z biało-zielonych pasów symbolizujących współegzystowanie chrześcijaństwa (biel) i islamu (zieleń). W lewym górnym rogu umieszczona jest prawa dłoń i siedem gwiazd stanowiących symbol siedmiu abchaskich regionów. Herb Abchazji to biało-zielona tarcza ze złotym jeźdźcem posyłającym strzałę ku niebu.
Przed wojną (pisząc "wojna" mam na myśli abchasko-gruziński konflikt zbrojny z lat 1992-1993) Abchazja znana była przede wszystkim jako jeden wielki kurort nadmorski, a Suchumi, Picunda, Gudauta i Gagra były najpopularniejszymi i najpiękniejszymi miejscami do wypoczynku nad Morzem Czarnym, przy których daleko w tyle zostawała południowa część wybrzeża Gruzji łącznie z Batumi. Obecnie turystyka znowu zaczyna się rozwijać, choć z oczywistych względów głównie z kierunku rosyjskiego, a nadmorskie miejscowości powoli odżywają. Plaże są czyste, a hotele oferują coraz lepszy standard (niestety duch socjalizmu jeszcze przypomina o sobie dosyć często). Zachodnia część Abchazji to góry, jednak tam obcokrajowcy nie zapuszczają się zbyt często, bo baza turystyczna kompletnie nie istnieje.
| Być jednocześnie nad morzem i w górach, cóż za luksus! |
| Słynne hotele w Picundzie |
| Jak dobrze się przyjrzeć, to z plaży w Gagrze widać już Soczi |
Kilka słów o tym, co w Abchazji zobaczyć może turysta. Oczywiście zacząć warto od stolicy- Suchumi. Poza pięknym nadmorskim bulwarem odwiedzić warto mały, ale zadbany ogród botaniczny w centrum miasta, ciekawym choć nieco przygnębiającym doświadczeniem jest też wizyta w instytucie zajmującym się hodowlą i badaniem małp. Według opowieści personelu, w okresie tuż przed wojną badano możliwości stworzenia wolno żyjącej kolonii tych zwierząt, po czym gdy rozpętały się walki i przyszedł front, małpy z tej kolonii uciekły w abchaskie góry i żyją tam do tej pory, często żywiąc się tym, co znajdą na pobliskich polach, więc stanowią spore utrapienie dla rolników.
| Suchumska Nabierieżnaja |
| Wejście do ogrodu botanicznego |
| Ogród botaniczny |
| Wejście do "Abiazanika" |
| Małpy na żywo.... |
| ... i małpy w kosmosie |
Kilkadziesiąt kilometrów na północ od Suchumi w miejscowości Nowyj Afon znajduje się najważniejszy abchaski monastyr- Nowy Athos, który zdecydowanie wart jest odwiedzenia. Nosi on imię Szymona Kannanejczyka, który w swoich wędrówkach dotarł podobno i tam. Monastyr robi wrażenie świeżo odrestaurowanymi złotymi kopułami i przepięknymi freskami. W Nowym Afonie zobaczyć też można jaskinię krasową, ruiny twierdzy, grotę Apostoła Szymona, wodospad i niesamowicie oryginalny mały dworzec kolejowy, a raczej to co z niego zostało. Dalej na północ znajdują się nadmorskie kurorty, o których pisałam wyżej- Gudauta, Picunda i Gagra. Podobno przepiękne jest też położone w górach jezioro Ritza i jego okolice, niestety nie miałam możliwości tam dotrzeć. Miłośnicy gorących źródeł też nie będą rozczarowani, w południowej części Abchazji jest ich bowiem co najmniej kilka.
| Nowyj Afon- Monastyr Szymona Kannanejczyka |
| Freski wewnątrz monastyru |
| Nowyj Afon- wodospad |
| Nowyj Afon- dworzec kolejowy |
| Gorące źródła niedaleko Suchumi |
Oczywiście nie da się oddzielić dzisiejszej Abchazji od jej najnowszej historii. Ślady wojny widoczne są jeszcze w wielu miejscach, a w związku z okrągłą rocznicą jej zakończenia w 2013 roku w całym kraju ustawiono orgomne tablice i banery przypominające "bohaterów walki za ojczyznę". Jest też mnóstwo cmentarzy i pomników związanych z tamtymi wydarzeniami. Poza tym na południu ciągle jeszcze straszą ruiny domów zniszczonych podczas wojny, podobnie jak spalony budynek parlamentu w centrum Suchumi.
| Jeden z banerów "chwała bohaterom" |
| Tablica pamięci na skale tuż za Suchumi |
| Spalony budynek parlamentu w Suchumi |
| Ślady po ostrzale na wieżowcu w Suchumi |
| Suchumi- pomnik poległych podczas wojny |
Na koniec jeszcze informacja praktyczna: Możliwość wjazdu do Abchazji dla zagranicznych turystów istnieje przez dwa przejścia graniczne- od północy Adler/Psou, od południa Inguri. Informacje o tym, jakie warunki trzeba spełniać przy wjeździe do Abchazji i formularz wniosku o pozwolenie na wjazd znaleźć można TUTAJ tutaj. Koniecznie trzeba pamiętać, że zgodnie z gruzińskim Prawem o Okupowanych Terytoriach (Law On Occupied Territories) wjazd do Abchazji od strony Rosji jest przestępstwem i kończy się sankcjami karnymi w przypadku późniejszego wjazdu do Gruzji.
poniedziałek, 4 lutego 2013
Miasto niespełnionych marzeń
Post ten zainspirowany został przez mojego Męża, który dzielnie znosi ze mną szaleństwa związane z życiem w Gruzji :)
"Miasto przyszłości", "Prezydent Gruzji wybuduje nowe miasto", "Lazika-nowe gruzińskie miasto"- takie tytuły można było przed kilkoma miesiącami zobaczyć w polskiej prasie. Pomysł rzeczywiście o tyle ambitny, co i szalony- Prezydent Gruzji postanowił przy granicy z Republiką Abchazji wybudować od podstaw nowe miasto mające być drugim co do wielkości w Gruzji. Argumentacja była podwójna- oficjalnie uzasadniało się projekt potrzebą rozwoju najbiedniejszej części Gruzji, wspierania handlu poprzez budowę nowego portu, stworzenia miejsc pracy itp. "Drugim dnem" była lokalizacja- tuż przy granicy z Abchazją, jako przeciwwaga dla jej stolicy Suchumi "zaanektowanej przez rosyjskich okupantów" (sic!).
Plan naprawdę ambitny. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie trzy drobne szczegóły. Po pierwsze lokalizacja Laziki oparta o podmokłe, bagienne tereny, już od samego początku nie wróżyła dobrze przedsięwzięciu. Po drugie- skąd w 4,5 mln kraju wziąć chętnych do zaludnienia półmilionowego miasta? I do tego jeszcze absurdalny szacunkowy koszt 1,5 mld USD dla kraju, który w dużej mierze żyje dzięki środkom pomocowym i posiada łączny roczny budżet na poziomie 4,2 mld USD.... Zgodnie z przewidywaniami po kilku miesiącach budowa została wstrzymana, a to, co tej pory powstało- zalążki przystani, ratusza, drogi i portu- stoi chwilowo opuszczone. Z uwagi na bliskość innego "kosmicznego" projektu Anaklii (do poczytania TUTAJ) jest przynajmniej szansa, że budowle te jednak zostaną jakoś wykorzystane, ale już teraz wiadomo, że marzenia związane z Laziką nie spełnią się w najbliższej przyszłości.
P.S.- TUTAJ i TUTAJ znajdziecie artykuł i wizualizację związane z planami budowy Laziki
"Miasto przyszłości", "Prezydent Gruzji wybuduje nowe miasto", "Lazika-nowe gruzińskie miasto"- takie tytuły można było przed kilkoma miesiącami zobaczyć w polskiej prasie. Pomysł rzeczywiście o tyle ambitny, co i szalony- Prezydent Gruzji postanowił przy granicy z Republiką Abchazji wybudować od podstaw nowe miasto mające być drugim co do wielkości w Gruzji. Argumentacja była podwójna- oficjalnie uzasadniało się projekt potrzebą rozwoju najbiedniejszej części Gruzji, wspierania handlu poprzez budowę nowego portu, stworzenia miejsc pracy itp. "Drugim dnem" była lokalizacja- tuż przy granicy z Abchazją, jako przeciwwaga dla jej stolicy Suchumi "zaanektowanej przez rosyjskich okupantów" (sic!).
Plan naprawdę ambitny. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie trzy drobne szczegóły. Po pierwsze lokalizacja Laziki oparta o podmokłe, bagienne tereny, już od samego początku nie wróżyła dobrze przedsięwzięciu. Po drugie- skąd w 4,5 mln kraju wziąć chętnych do zaludnienia półmilionowego miasta? I do tego jeszcze absurdalny szacunkowy koszt 1,5 mld USD dla kraju, który w dużej mierze żyje dzięki środkom pomocowym i posiada łączny roczny budżet na poziomie 4,2 mld USD.... Zgodnie z przewidywaniami po kilku miesiącach budowa została wstrzymana, a to, co tej pory powstało- zalążki przystani, ratusza, drogi i portu- stoi chwilowo opuszczone. Z uwagi na bliskość innego "kosmicznego" projektu Anaklii (do poczytania TUTAJ) jest przynajmniej szansa, że budowle te jednak zostaną jakoś wykorzystane, ale już teraz wiadomo, że marzenia związane z Laziką nie spełnią się w najbliższej przyszłości.
piątek, 4 maja 2012
Projekt Anaklia
Wyobraźcie sobie kamienisty brzeg morza, krzewy i bagno. Wyobraźcie sobie ospałą wieś w mało uczęszczanym rejonie Gruzji z resztkami poradzieckiej bazy wojskowej. I wyobraźcie sobie, że w takim miejscu w ciągu dwóch-trzech lat powstaje coś, co ma stać się sztandarowym gruzińskim kurortem.... Nie, to nie moja fantazja, taki proces rzeczywiście miał miejsce, a właściwie nadal trwa. A wioską, w której to wszystko się dzieje, jest Anaklia.
Kiedy wjeżdża się do Anaklii, nic nie zapowiada niespodzianki. Standardowa dziurawa droga, krowy i świnie biegające po ulicy, ze dwa blaszane sklepiki.... i nagle tuż nad brzegiem morza jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wkraczamy w inny świat. Kompleks hotel plus kasyno, kilkadziesiąt metrów dalej dwa ogromne nowiutkie hotele, kolejny hotel w budowie, między nimi wyłożony kostką deptak (nawet z szerokim czerwonym pasem drogi dla rowerów). Za deptakiem szeregi równo zasadzonych palm, trawa, wyłożone drewnem zejście do morza.... widać też zatokę dla jachtów i ogromny most łączący część hotelową z położoną obok plażą Ganmukhuri. Z kolei przy plaży w początkowej fazie budowy jest kompleks boisk, kort i aquapark.
Budowa tego wszystkiego ma z jednej strony przyciągnąć turystów (według dalekosiężnych planów Anaklia ma stać się konkurencją dla Turcji i Chorwacji a bogaci Europejczycy już niedługo mają się pchać drzwiami i oknami), a z drugiej strony ma być szansą rozwoju dla ubogiej północno-zachodniej części Gruzji. W chwili obecnej jednak plany te brzmią szalenie abstrakcyjnie, szczególnie gdy stanie się plecami do morza i spojrzy z tej perspektywy, bowiem dosłownie kilka metrów za jeszcze nie skończonymi parkingami hotelowymi zaczynają sie bagna i wiejskie domy. Kontrast jest niesamowity.
Znacznie gorzej, że od czasu oficjalnego otwarcia kurortu to, co zrobiono na starcie, już zaczyna niszczeć. Dwa wielkie hotele stoją puste przez większość roku (a ich ceny nie odbiegają w niczym od poziomu "europejskiego", więc na tani urlop w Gruzji nie ma co liczyć!). Morze zdążyło zabrać sporą część trawników i nawiezionego specjalnie na plażę piasku (normalnie tutejsze plaże są ogromnie kamieniste), poza tym najwyraźniej plaży nikt nie sprząta, a przynajmniej nie regularnie. Niestety niedaleko znajduje się ujście rzeki Inguri, niosącej ze sobą do morza ogromne ilości wszelkiego rodzaju śmieci (Gruzini mają zwyczaj tak utylizować odpady!), które później w dużej części lądują na plaży. Szkoda, bo w ten sposób powoli zaprzepaszczany jest potencjał Anaklii jako ewentualnego kurortu a związane z nią plany brzmią mocno nierealnie.
Kiedy wjeżdża się do Anaklii, nic nie zapowiada niespodzianki. Standardowa dziurawa droga, krowy i świnie biegające po ulicy, ze dwa blaszane sklepiki.... i nagle tuż nad brzegiem morza jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wkraczamy w inny świat. Kompleks hotel plus kasyno, kilkadziesiąt metrów dalej dwa ogromne nowiutkie hotele, kolejny hotel w budowie, między nimi wyłożony kostką deptak (nawet z szerokim czerwonym pasem drogi dla rowerów). Za deptakiem szeregi równo zasadzonych palm, trawa, wyłożone drewnem zejście do morza.... widać też zatokę dla jachtów i ogromny most łączący część hotelową z położoną obok plażą Ganmukhuri. Z kolei przy plaży w początkowej fazie budowy jest kompleks boisk, kort i aquapark.
Budowa tego wszystkiego ma z jednej strony przyciągnąć turystów (według dalekosiężnych planów Anaklia ma stać się konkurencją dla Turcji i Chorwacji a bogaci Europejczycy już niedługo mają się pchać drzwiami i oknami), a z drugiej strony ma być szansą rozwoju dla ubogiej północno-zachodniej części Gruzji. W chwili obecnej jednak plany te brzmią szalenie abstrakcyjnie, szczególnie gdy stanie się plecami do morza i spojrzy z tej perspektywy, bowiem dosłownie kilka metrów za jeszcze nie skończonymi parkingami hotelowymi zaczynają sie bagna i wiejskie domy. Kontrast jest niesamowity.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















