wtorek, 18 sierpnia 2015

Gruzińskie "Oszukać przeznaczenie"

Dawno już nie pisałam o jednym z moich ulubionych tematów- gruzińskim ruchu drogowym. Jak by nie patrzeć, poświęciłam temu zagadnieniu już co najmniej kilka postów (na przykład TEN i TEN), więc jak sądzę udało mi się przekazać ogólne wrażenie, jakie wywołuje na obcokrajowcach konieczność poruszania się po gruzińskich drogach. Kilka dni temu wdałam się jednak w pewną dyskusję, która skłoniła mnie do przemyśleń i zaowocowała sporymi poszukiwaniami w internecie. Poszło mianowicie o to, czy faktycznie gruzińskie drogi są aż tak niebezpieczne- podobno sądząc z moich katastroficznych opisów na każdym kroku powinniśmy na nich widzieć straszliwe wypadki, a prędzej zobaczymy jakieś wraki samochodów w polskich rowach niż na gruzińskich poboczach. Teoretycznie możliwe jest zatem ze Gruzini jeżdżą w sposób szalony, ale nie niebezpieczny, prawda?

Zafascynował mnie sposób przyczepienia żółtej taśmy
(do lusterek samochodu policyjnego)


Kolejne fantazyjne odgrodzenie miejsca wypadku









































Postanowiłam przyjrzeć się tej sprawie dokładnie, bo odczucia odczuciami, ale liczby nie kłamią. Według oficjalnych statystyk policyjnych w 2014 roku na terenie całej Gruzji miało miejsce 5.992 wypadków drogowych, w rezultacie których zginęło 511 osób. Niby niewiele jeśli zobaczy się dane za ten sam okres dotyczące chociażby Polski: 34.970 wypadków i 3.202 ofiar śmiertelnych (źródło TUTAJ). Jednak aby mieć jakieś sensowne porównanie, trzeba też uwzględnić ilość mieszkańców w obu krajach i odpowiednio skorygować dane. Po ustaleniu współczynnika na 100 tysięcy mieszkańców otrzymujemy następujące wyliczenie: w Gruzji na 100.000 ludzi ma miejsce średnio 133,6 wypadków samochodowych, w których ginie 11,4 osób, natomiast w Polsce w tej samej skali mamy 90,9 wypadków i 8,3 zabitych. Natomiast w obu krajach statystycznie ofiara śmiertelna zdarza się mniej więcej w co jedenastym wypadku drogowym. Dużo to czy mało? Nie wiem. Faktem jest jednak, że na gruzińskich drogach trzeba mieć oczy dookoła głowy i przewidywać ruchy pozostałych uczestników ruchu jak w jakiejś grze komputerowej. 


Filmik znaleziony na youtube- polscy ratownicy medyczni w akcji w Gruzji 


Przy okazji moich poszukiwań natrafiłam na prasowe doniesienie, które zupełnie powaliło mnie z nóg i jako żywo przypomniało serię filmów "Oszukać przeznaczenie". Zdarzenie miało miejsce na początku sierpnia w miejscowości Supsa w zachodniej Gruzji. Zderzyły się tam dwa samochody prywatne, oba stanęły w płomieniach i z siódemki pasażerów udało się uratować tylko jedną kobietę. Została ona zabrana karetką do szpitala w Poti oddalonego o około 25 km. I tu nadchodzi ta przerażająca część historii- w drodze do szpitala karetka zderzyła się z policyjnym pick-upem, co spowodowało silne obrażenia u pięciu osób z obu pojazdów oraz... śmierć przewożonej pacjentki. (źródło TUTAJ) Hollywoodzkie scenariusze się chowają!