Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 września 2018

Kto mówi po megrelsku?


Z okazji obchodzonego 26 września Europejskiego Dnia Języków już po raz kolejny my- autorzy zrzeszeni w grupie Blogi Językowe i Kulturowe- postanowiliśmy zorganizować akcję o nazwie Miesiąc Języków.

Tym razem będzie ona przebiegała pod hasłem "RÓŻNORODNOŚĆ JĘZYKOWA".

Między 2 a 25 września codziennie o godzinie 10:00 będziecie mogli odkrywać nowe wpisy poświęcone językom, dialektom i gwarom, które na co dzień rzadziej goszczą na naszych blogach. I tak na przykład wczoraj na blogu italia-nel-cuore mowa była o przyczynach zróżnicowania dialektów we Włoszech (TUTAJ), a jutro z bloga Hiszpański na luzie dowiemy się, jak się mówi w Walencji (TUTAJ). Serdecznie zapraszamy!


W dzisiejszym wpisie po raz kolejny wracamy do Samegrelo (Megrelii), czyli regionu, który był moim gruzińskim domem przez całe 27 miesięcy. Dlaczego akurat tam? Dlatego, że to właśnie w tym zakątku Gruzji funkcjonuje bardzo specyficzny język, czyli megrelski (lub mingrelski). W niektórych źródłach nazywany jest jednym z dialektów gruzińskiego (ja sama popełniłam kiedyś ten błąd), ale to nieprawda- megrelski ma status samodzielnego języka i razem z gruzińskim, lazyjskim i swańskim należy do rodziny języków kartwelskich. Tak na osi czasu wygląda ich geneza:



piątek, 25 maja 2018

10 słów, które na pewno usłyszycie w Gruzji


Jubileuszowe- bo już 50.- "W 80 blogów dookoła świata" poświęcamy tematowi, który potraktować można jako podsumowanie wszystkiego tego, co działo się u nas do tej pory. Brzmi on "Kraj X w dziesięciu słowach", a my bawimy się słówkami i skojarzeniami. Zapraszamy! 



Jak zamknąć Gruzję w dziesięciu zaledwie słowach? Jak określić dziesięcioma wyrazami, czym jest ten kraj? Głowiłam się nad tym bardzo długo i wreszcie postanowiłam nie kombinować, tylko zdać się na gruzińską codzienność. Wybrałam 10 słów, które każdy wizytujący Gruzję z pewnością na którymś etapie swojej podróży usłyszy- bo przecież co lepiej definiuje kraj niż słowa, które są w nim używane?


Oto moja lista:

გამარჯობა (wym. gamardżoba), czyli dzień dobry

Bardzo możliwe, że będzie to pierwsze gruzińskie słowo, jakie usłyszycie po przybyciu do Gruzji. Używa się go w znaczeniu "dzień dobry", ale tak naprawdę mówiąc "gamardżoba", życzymy komuś zwycięstwa, bo taki jest rodowód tego słowa. Jeśli będziecie mieć kłopot z jego zapamiętaniem, proponuję nieco niewyraźnie mówić "dawaj dzioba"- wychodzi prawie na to samo ;-)

niedziela, 25 marca 2018

Kobiety w języku gruzińskim


Tematem marcowej, 48. edycji "W 80 blogów dookoła świata", są "KOBIETY w języku/kraju X".
Cóż za bogactwo potencjalnych tematów!



U mnie poznacie kilka przydatnych gruzińskich słówek, a poprzez linki umieszczone na końcu, blogerzy językowo-kulturowi zabiorą Was do wielu innych krajów całego świata.
Serdecznie zapraszamy!

O niełatwej roli kobiet w gruzińskim społeczeństwie i tradycji pisałam już wiele- jak choćby w artykułach "Być kobietą, być kobietą...." (TUTAJ), czy "Marzec miesiącem kobiet" (TUTAJ). Dlatego dzisiejszy post podchodzi do tematu KOBIETA z zupełnie innej strony- zajmiemy się kilkoma kwestiami językowymi.

czwartek, 25 stycznia 2018

Najtrudniejsze gruzińskie wyrazy

  



Akcja "W 80 blogów dookoła świata" powraca w nowym roku, tym razem w odsłonie językowej. Bawimy się dzisiaj najtrudniejszymi wyrazami i łamańcami językowymi z całego świata.. Zapraszamy!




Język gruziński na pewno nie jest dla nas łatwy, a składają się na to trzy powody: odmienny alfabet (szczegóły TUTAJ), długość wyrazów i mała ilość samogłosek prowadząca do koszmarnych zbitek spółgłoskowych. Trudno jest więc zarówno pisać, jak i mówić. Bardzo długo naiwnie myślałam, że największą lingwistyczną porażką życia codziennego jest znienawidzone przeze mnie ჩვენ ვცხოვრობთ (cz'wen vc'chovrobt) - my mieszkamy, ale przeprowadzona na FB ankieta uświadomiła mi, jak niewiele wiem o pułapkach języka gruzińskiego. 


piątek, 3 listopada 2017

Gruziński kalendarz


Na podstawie moich dotychczasowych wpisów dotyczących języka gruzińskiego mogliście odnieść wrażenie, że ma on tylko jedno oblicze- języka nieprzystępnego i trudnego do nauki. Dla odmiany dzisiaj będzie łatwo i przyjemnie, bo przecież nie chciałabym Was tak całkiem zniechęcić do zagłębiania tajników kartuli ena!  Zajmiemy się dzisiaj kalendarzem, a konkretnie nazwami dni tygodnia i miesięcy, dla okrasy mam też trochę ciekawostek historycznych. Zaczynamy!

Dni tygodnia- კვირის დღეები (kviris dheebi)
Też tak wyglądacie w poniedziałek?

piątek, 25 sierpnia 2017

Jak (nie)przeklinać po gruzińsku


 

Temat sierpniowej edycji akcji "W 80 blogów dookoła świata" to przekleństwa używane w różnych językach. Będzie niezła lingwistyczna zabawa! Tylko pamiętajcie- nasze materiały mają charakter czysto kulturowo-poglądowy i na pewno nie zachęcamy Was do używania w praktyce żadnego z prezentowanych przez nas zwrotów!





Mocno zadumałam się nad tematem tej edycji akcji, bo jak pisać o przekleństwach w kontekście języka gruzińskiego, który sam w sobie brzmi tak ekspresyjnie, głośno i agresywnie, że brzmi dla niewprawionego ucha jak wielki strumień wyzwisk? Naprawdę, na samym początku pobytu w Gruzji, zanim przywykłam do takich sytuacji, byłam co rusz przekonana, że ktoś na mnie krzyczy lub wyzywa niemiłymi określeniami. Skąd to wrażenie? Gruziński jest bardzo gardłowy, ma wiele ciężkich zbitek spółgłoskowych, a niektóre głoski wypowiada się prawie charcząc- w kombinacji z bardzo ekspresyjnym stylem bycia i tendencją do głośnego rozmawiania oraz nagminnym mówieniem kilku osób jednocześnie brzmi to wszystko raczej nieprzyjaźnie. 

niedziela, 25 czerwca 2017

Wakacyjny słowniczek z komentarzem


Mam dla Was dzisiaj kolejny wpis z cyklu "W 80 blogów dookoła świata". Wakacyjne wyjazdy tuż przed nami, dlatego postanowiliśmy przybliżyć Wam trochę słownictwa przydatnego w różnych krajach. Ja zapraszam do nauki kilku pojęć po gruzińsku, natomiast na końcu znajdziecie linki do słowniczków z innych krajów.  Serdecznie zapraszam! 


Każdy wakacyjny wyjazd to kontakt z obcym językiem. W niektórych krajach jest łatwiej dogadać się z ludnością tubylczą, a w niektórych nieco trudniej. Jeśli chodzi o Gruzję, to próba opanowania miejscowego języka w kilka dni jest z góry skazana na niepowodzenie, bo zarówno skomplikowany alfabet (więcej TUTAJ), jak i dziwna wymowa niektórych głosek bardzo utrudniają płynną komunikację. Na szczęście Gruzini to bardzo otwarty i wylewny naród, więc mieszanka rosyjskiego, angielskiego i polskiego z reguły świetnie zdaje egzamin podczas krótkiego, wakacyjnego wypadu.

wtorek, 6 grudnia 2016

Liczymy po gruzińsku, czyli moje językowe upiory


W języku obcym każdy z nas ma swoje upiory. Ja mogę śmiało powiedzieć, że upiorem był dla mnie już język gruziński jako taki, ale gdybym miała dodatkowo wskazać, co przysparzało mi najwięcej trudności w praktycznym stosowaniu, to na pewno byłyby to liczby. Niby prosta rzecz, prawda? A jednak proces budowania liczb w języku gruzińskim wymaga nie tylko znajomości języka samego w sobie, ale jednocześnie umiejętności błyskawicznego przeprowadzania w głowie działań matematycznych. O ile językowo jeszcze jestem w stanie to wszystko poukładać, o tyle matematycznie leżę, więc gruzińskie liczby były (i pozostały) dla mnie po prostu zmorą. Zaczęłam się nimi na tyle stresować, że w sklepach przestałam w ogóle szukać drobnych, tylko wyciągałam banknot z jakimś większym nominałem i niech się teraz sprzedający martwi... Unikałam tez rozmów o wieku, datach i wszystkim co wiązało się z jakimikolwiek numerami wykraczającymi poza 30. Dlaczego? Sami zobaczcie, jak to działa.

Moje pierwsze kroki z czasów, gdy zaczynałam uczyć się gruzińskiego

czwartek, 1 września 2016

Recenzja: Rozmówki gruzińskie


Wiele razy pisałam już o języku gruzińskim i dzisiejszy post też się z tym tematem łączy, choć nie bezpośrednio. Zostałam bowiem poproszona o zapoznanie się i zrecenzowanie rozmówek polsko-gruzińskich i postanowiłam podjąć się tego zadania. Dla dociekliwych: nie, nie jest to wpis sponsorowany, zdecydowałam się go zamieścić, gdyż dobrze pamiętam swoje desperackie poszukiwania przed wyjazdem do Gruzji, kiedy wiele bym dała za konkretną informację, jakie wydawnictwa są godne polecenia, a w jakie nie warto inwestować i czego się spodziewać po poszczególnych pozycjach książkowych. Zatem- do dzieła!

Rozmówki, o których wspomniałam na wstępie, to propozycja krakowskiego wydawnictwa Lingea o tytule "Rozmówki gruzińskie ze słownikiem i gramatyką". Jest to wydanie I z roku 2015, będące zapewne praca zbiorową, bo o autorze dowiadujemy się tyle: "rozmówki opracowane przez zespół redakcyjny Lingea". Dla lepszego opisu zawartości postanowiłam podzielić moją recenzję na cztery kategorie: grafika, rozmówki i słownik, gramatyka, część kulturowa.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Piszemy po gruzińsku


O gruzińskim alfabecie wspominałam już kilka razy- na przykład TUTAJ, TUTAJ czy TUTAJ. Nietypowy kształt liter i pozornie niemożliwe do odcyfrowania wyrazy za każdym razem wzbudzały wiele emocji wśród czytelników bloga. Wielu z Was nie wierzy, że w gruncie rzeczy opanowanie tego alfabetu to tylko kwestia ćwiczeń manualnych i wcale nie jest takie trudne, na jakie wygląda.  Naprawdę wiem co mówię- pisać i czytać po gruzińsku nauczyłam się samodzielnie, jeszcze zanim rozpoczęłam naukę tego języka! Dlatego aby przekonać Was, że nie taki diabeł straszny, jak go malują, daję Wam okazję do samodzielnego zmierzenia się z gruzińską pisownią. Gotowi na wyzwanie?

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Najbardziej mylące stereotypy o Gruzji



W tej edycji akcji "W 80 blogów dookoła świata" odnosimy się do stereotypów związanych z różnymi krajami i językami. Dzisiaj dowiecie się zatem, jakie popularne opinie o Gruzinach i Gruzji potwierdziły się w moich obserwacjach, a jakie należy włożyć między bajki. Zachęcam także do kliknięcia w linki pod artykułem i poczytania o stereotypach związanych z innymi krajami!





Przyznam, że szukając inspiracji do tego posta, przeprowadziłam małą ankietę z zapytaniem, z czym kojarzy się Gruzja. Najczęściej padały odpowiedzi: jedzenie, wino, śpiew, taniec, góry, Stalin, buta i wojowniczość- wszystko jak najbardziej się zgadza. Gruzini znani są z pysznego jedzenia i całej palety niezłych alkoholi, ich śpiew i taniec są niepowtarzalne, góry to nieodłączna część tego kraju, a Stalin był Gruzinem. Zgadza się również obraz dominującego, szowinistycznego mężczyzny z wielkim ego, które to cechy z reguły przypisywane Gruzinom. Wyodrębniłam jednak także kilka stereotypowych skojarzeń, które z rzeczywistością nie mają wiele wspólnego, a mimo to powtarzane są przez bardzo wiele osób.


środa, 16 września 2015

Dumka na dwa języki


 
Czy wiecie, że 26 września obchodzony jest Europejski Miesiąc Języków? Z tej okazji autorzy zrzeszeni w grupie Blogi Językowe i Kulturowe postanowili podjąć się ambitnego zadania pokazania związków między różnymi językami i krajami. Akcja trwa przez cały wrzesień, a dzisiaj zajmujemy się rosyjskim- zapraszam zatem do lektury i do odwiedzenia pozostałych blogów, których autorzy podjęli wyzwanie!




Zacznę dziś od banalnego faktu, o którym jednak zapomina wiele osób- Gruzja to nie jest Rosja. Owszem, przez wiele lat była ona częścią ZSRR (tak samo jak choćby Litwa czy Ukraina), jednak przez cały czas zachowała swoją kulturę, taniec (więcej TUTAJ), alfabet, język (więcej TUTAJ) i tradycje. Historia tych dwóch krajów jest daleka od przyjacielskiej i pełna bolesnych wydarzeń (przykład TUTAJ)- i chyba nie ma większej obrazy dla Gruzina niż nazwać go Rosjaninem. A jednak nie da się wyrzucić elementów rosyjskich z Gruzji bo wrosły one w lokalny krajobraz i stały się jego częścią, czy się komuś to podoba, czy nie.



Są w Gruzji miejsca, gdzie czas zatrzymał się na etapie ZSRR.
Ten przepiękny Lenin stoi w miejscowości Ingiri (region Samegrelo)


poniedziałek, 25 maja 2015

Tata to mama, czyli pięć ciekawostek o języku gruzińskim



Po raz kolejny zapraszam do posta napisanego w ramach akcji "W 80 blogów dookoła świata". Tym razem staramy się znaleźć po pięć ciekawostek ze wszystkich krajów biorących udział w akcji. U mnie możecie poczytać o języku gruzińskim, natomiast jeśli interesują Was inne kraje, zajrzyjcie do blogów, które wskazuję pod postem. Miłego odkrywania świata!




O języku gruzińskim i jego niesamowitej, fascynującej (a czasem frustrującej) odrębności wspominałam w swoich postach już kilka razy (na przykład TUTAJ i TUTAJ). Dzisiaj przyszedł czas na kilka ciekawostek z nim związanych, bo zapewne mało osób wie, że......

... język gruziński w obecnie używanej wersji alfabetu mchedruli nie odróżnia małych i wielkich liter. Mało tego, litery w wyrazie nie są w żaden sposób ze sobą połączone, każdą pisze się osobno. I jakby nawet tego było mało, litery w wersji pisanej odręcznie a wersji drukowanej mogą mocno się od siebie różnić. Między innymi dlatego tak ciężko jest nauczyć się płynnie czytać w tym języku!


Na szczęście drogowskazy na głównych trasach mają opisy w dwóch alfabetach,
w przeciwnym razie byłby nie lada problem, bo przeczytać szybko te "makarony"
jest  jak dla mnie prawie niemożliwe! 

(Swoją drogą ten znak kłamie- z miejsca gdzie stoi do Ankary jest ponad 1200km!)

wtorek, 28 października 2014

Magiczna literka "i"

Wpis dedykuję Lali, mojej fantastycznej lektorce języka gruzińskiego.
დიდი მადლობა ლალი!

Z językiem gruzińskim wzięłam się za bary od samego początku mojego pobytu w Zugdidi, początkowo z raczej miernym skutkiem (http://innagruzja.blogspot.com/2012/02/powrot-do-pierwszej-klasy.html). Naprawdę łatwo nie było. Dla ucha osoby nieprzywykłej do tego języka ma on raczej drażniące, twarde i nieprzyjemne brzmienie. Jest  w nim mnóstwo głosek gardłowych i "charczących", w dodatku wyrazy brzmią często jak zbitek liter niemożliwych do wypowiedzenia (moją zmorą jest na przykład ჩვენ ვცხოვრობთ "cz'wen wc'chowrobt"- my mieszkamy). Ale inaczej być nie może, skoro gruziński alfabet to 23 spółgłoski i tylko 5 samogłosek. Jednak jakoś przebrnęłam przez podstawy kartuli i nawet zaczęłam się nim nieźle bawić, odkrywając wiele ciekawostek. Właśnie jedna z takich ciekawostek będzie tematem dzisiejszego posta.

Otóż spółgłoski spółgłoskami, ale język gruziński zdecydowanie zdominowany jest przez jedną malutką samogłoskę- literkę "i", która w dodatku bardzo lubi umiejscawiać się na końcu wyrazów. W alfabecie gruzińskim zapisuje się ją tak: "ი". Gdyby ktoś dawał mi grosz za każdym razem, gdy gdzieś tę literkę namierzę, byłabym już bardzo bogata. Wystarczy popatrzeć na nazwy miejscowości: Tbilisi, Batumi, Kutaisi, Sighnaghi, Gori, Kobuleti, Gudauri, Telavi, Borjomi, Rustavi, Senaki, Lagodekhi, Ushguli, Zugdidi..... można tak w nieskończoność. To samo jest z nazwami gruzińskich regionów- większość z nich kończy się na to magiczne "i": Mtianeti, Kakheti, Chevsureti, Imereti, Svaneti, Kartli, Tusheti, Javakheti....


Dużo literek "i"...


... i jeszcze więcej literek "i".
Dla spostrzegawczych- kto znajdzie błąd?

A nazwiska?  Wszędzie  króluje  magiczne  "-shvili",  rzadziej  choć  też  często  pojawia  się "-veli". Imiona? W damskich tego tak nie słychać (choć jest Lali), ale za to w męskich "i" przejęło pełną kontrolę (sztandarowy Georgi, ale również Nukri czy Irakli). Mało tego, gdy imię kończy się twardo, to w języku potocznym i tak dodawana jest moja ulubiona literka, a zatem na przykład z Temura robi się Temuri, Badur to Badri, Guram to Gurami, a Nugzar to Nugzari. Dla nas jako cudzoziemców ma to prześmieszne konsekwencje- w gruzińskich dokumentach też na siłę do naszych imion i nazwisk dodawane jest to nieszczęsne "i", zatem na przykład "Markus" to nagle "Markusi" a "Nowak" to "Nowaki".

W restauracji (nazywanej po gruzińsku restorani) mamy chociażby tradycyjne chaczapuri (serowy placek), chinkali (rodzaj pierożków), sulguni (ser), kitri da pomodori salati (sałatka ogórkowo-pomidorowa), kababi (zrolowane mięso mielone) i kartoplili (ziemniaki). W banku (czyli banki) mamy lari i tetri. Liczymy: erti, ori, sami, othi, huti... Miesiące to janvari, tebervali, marti, aprili, maisi.... Mieszkamy w kalaki (mieście) lub sopeli (wsi).... 


W tym szyldzie gabinetu dentystycznego wszystkie wyrazy kończą się na "i"

Uffff, żeby odejść nieco od tego magicznego kręgu "i" napiszę jeszcze na koniec, że oczywiście nie każde gruzińskie imię, nazwisko, czy nazwa miejscowości kończy się na "ი". Jeśli bowiem "i" zabraknie, może być to inna litera- jednak prawie zawsze będzie to samogłoska. Mamy zatem miejscowości typu Mestia, Khulo, Achalciche, Vardzia, Chkhorotskou, Sagarejo czy Mccheta, mamy też nazwiska kończące się na "-adze", "-ava" lub "-nia".  Kobiety to zwykle Manana, Nino, Salome, Tamta, Natia, Khatuna, Shorena, Maka, Tamuna, Eliso czy Keti, a choć dla nas to nieco dziwne, to zasada samogłoski działa nawet jeśli chodzi o imiona męskie. Przykłady? Tornike, Mamuka, Sandro, Shota, Lasha, Aleko, Koba, Giga- to wszystko są mężczyźni! W tym tłumie giną nieliczne "spółgłoskowe" wyjątki jak Levan, Vakhtang, Davit czy Avtandil (choć niezupełnie, bo do tych dwóch ostatnich i tak wszyscy mówią Dato i Avto).


wtorek, 14 października 2014

"Gruzja" już nie brzmi dumnie

Dzisiejszy wpis ma swoje korzenie w kuriozalnej sprawie, którą śledzę już od jakiegoś czasu, a która pokrótce opisana jest TUTAJ (niestety tylko w języku rosyjskim). Sprawa wygląda następująco: w 2009 roku Gruzja zwróciła się do władz Japonii oraz Litwy, aby nie stosowały w oficjalnych dokumentach nazwy "Gruzja", gdyż pochodzi ona z języka rosyjskiego (Gruzija) i poprosiły o stosowanie wersji angielskiej, czyli "Georgia" (wym. Dżordżia). Litwa wniosek od razu odrzuciła. W Japonii wywołał on sporą konsternację i odpowiedź odmowną, gdyż wskazano na tożsamość tej nazwy z jednym z południowych stanów USA. Pewnie na tym by się sprawa zakończyła, jednak najwyraźniej Gruzja nadal naciskała, bo w ostatnich doniesieniach pojawiła się informacja, że Japonia jednak przestawi się na brzmienie angielskojęzyczne. Gruzja ogłosiła to tryumfalnie, zaznaczając przy tym, że dzięki jej dotychczasowym staraniom już 173 z 193 krajów członkowskich ONZ przeszło na taką właśnie wersję (m. in. Korea Południowa). Natomiast słowa "Gruzja" używa się wciąż w Polsce, Rosji, na Bałkanach i w Państwach Bałtyckich. Zatem skoro Polska jest jednym z ostatnich bastionów "starej" nazwy, to zapewne już tylko kwestią czasu jest identyczna prośba skierowana do naszych władz.....



Co tak bardzo gruzińskiemu ministerstwu przeszkadza? Oczywiście chodzi o korzenie- jakoby rosyjskie, czyli jakże znienawidzone- nazwy "Gruzja". Czy jednak rzeczywiście słowo to pochodzi z języka rosyjskiego? Wcale niekoniecznie. Jedna z wersji mówi o tym, że już w starożytności Persowie nazywali swoich sąsiadów "Gurdżami", czyli "wilkami" (zresztą nawet obecnie po turecku Gruzja to Gürcistan a po azersku Gürcüstan). Z kolei inna teoria wskazuje na imię patrona Gruzji świętego Jerzego (greckie Georgios) jako źródło obecnej nazwy kraju.

Cała sprawa jest o tyle śmieszna, że po gruzińsku "Gruzja" to wcale nie "Gruzja" ani "Georgia"- w rodzimym języku kraj ten nazywa się bowiem Sakartvelo (საქართველო). Język gruziński to też nie "gruziński" ani "Georgian" tylko kartuli (ქართული). Skąd wywodzą się te nazwy? Pochodzą one od regionu Kartlia, który historycznie był pierwszym terenem zamieszkałym przez dzisiejszych Gruzinów. Tak więc pomysł, aby nagle kraj nazywać słowem angielskim jest kompletnie oderwany od rzeczywistości, choć świetnie pokazuje obowiązujące trendy. 

Jak widać na pozór zupełnie niewinne kwestie lingwistyczne to tak naprawdę kolejny element konfliktu gruzińsko-rosyjskiego. Czy warto w jego imię odcinać się od tradycji? A jeśli tak, to dlaczego tracić narodową tożsamość na rzecz kolejnej obcej nazwy?

środa, 5 lutego 2014

Między Zugdidi a Soczi


Jest taki obszar na mapie, leżący pomiędzy Zugdidi a Soczi, który zależnie od języka nazywany jest Apsny, Abkhazeti lub po prostu Abchazja. Status tego obszaru zależny jest od perspektywy, z jakiej się na niego patrzy- dla Rosji, Wenezueli, Nikaragui, Nauru, Tuvalu i samej Abchazji jest to odrębne niepodległe państwo, oficjalne stanowisko reszty świata (w tym Polski) mówi o części Gruzji okupowanej przez Rosjan. Stanowczo nie chcę wdawać się w polityczne spory i mam nadzieję, że czytelnicy tego posta też nie dadzą się ponieść w tym kierunku, chciałabym jednak uchylić rąbka tajemnicy, jaką dla większości turystów stanowi ten kawałek mapy.  



Mapa pochodzi ze strony
http://jozefdarski.pl/6925-abchazja-i-rejon-gali-stuktura-etniczna-podzial-administracyjny-mapy

Abchazja składa się z siedmiu regionów (Galski, Tkwarczelski, Oczamczirski, Gulripszski, Suchumski, Gudaucki i Gagrski), zamieszkanych przez etnicznych Abchazów, Gruzinów, Ormian, Turków, Greków i śladowe ilości innych nacji- łącznie około 241 tysięcy ludzi, przy czym im bardziej człowiek przemieszcza się z południa na północ, tym mocniej widać, jak wpływy gruzińskie ustępują miejsca rosyjskim. Jednak tak naprawdę obecnie Abchazja to ani Gruzja, ani Rosja, to państwo w miniaturze, posiadające własny język, parlament, rząd, prezydenta, wydające wizy i nawet teoretycznie posiadające własną walutę (Apsar)- choć akurat tej waluty nikt nigdy w obiegu nie widział, bo płaci się w rublach rosyjskich. (Przy okazji mała uwaga praktyczna- w Abchazji praktycznie nie działają bankomaty ani karty kredytowe, należy mieć zawsze ze sobą gotówkę!). Jeśli chodzi o język, to abchaski opaty jest na alfabecie cyrylicznym z drobnymi modyfikacjami, jest bardzo gardłowy, a jego zabawną cechą jest to, że ogromna ilość słów brzmi bardzo znajomo, ma jedynie dodaną z przodu literkę "a", np. Arespublika, Amuzej, Acement, Akomputer, Arestoran. Drugim językiem urzędowym jest rosyjski i dlatego sklepy, reklamy, czy szyldy instytucji są z reguły napisane w obu tych językach. 


Acement, Ainternet... ależ ten abchaski jest prosty!

Faktyczna waluta Abchazji- ruble rosyjskie

Program sponsoruje literka A ;-)


Flaga Abchazji składa się z biało-zielonych pasów symbolizujących współegzystowanie chrześcijaństwa (biel) i islamu (zieleń). W lewym górnym rogu umieszczona jest prawa dłoń i siedem gwiazd stanowiących symbol siedmiu abchaskich regionów. Herb Abchazji to biało-zielona tarcza ze złotym jeźdźcem posyłającym strzałę ku niebu. 




 
Przed wojną (pisząc "wojna" mam na myśli abchasko-gruziński konflikt zbrojny z lat 1992-1993) Abchazja znana była przede wszystkim jako jeden wielki kurort nadmorski, a Suchumi, Picunda, Gudauta i Gagra były najpopularniejszymi i najpiękniejszymi miejscami do wypoczynku nad Morzem Czarnym, przy których daleko w tyle zostawała południowa część wybrzeża Gruzji łącznie z Batumi. Obecnie turystyka znowu zaczyna się rozwijać, choć z oczywistych względów głównie z kierunku rosyjskiego, a nadmorskie miejscowości powoli odżywają. Plaże są czyste, a hotele oferują coraz lepszy standard (niestety duch socjalizmu jeszcze przypomina o sobie dosyć często). Zachodnia część Abchazji to góry, jednak tam obcokrajowcy nie zapuszczają się zbyt często, bo baza turystyczna kompletnie nie istnieje. 


Być jednocześnie nad morzem i w górach, cóż za luksus!

Słynne hotele w Picundzie

Jak dobrze się przyjrzeć, to z plaży w Gagrze widać już Soczi
















 

Kilka słów o tym, co w Abchazji zobaczyć może turysta. Oczywiście zacząć warto od stolicy- Suchumi. Poza pięknym nadmorskim bulwarem odwiedzić warto mały, ale zadbany ogród botaniczny w centrum miasta, ciekawym choć nieco przygnębiającym doświadczeniem jest też wizyta w instytucie zajmującym się hodowlą i badaniem małp. Według opowieści personelu, w okresie tuż przed wojną badano możliwości stworzenia wolno żyjącej kolonii tych zwierząt, po czym gdy rozpętały się walki i przyszedł front, małpy z tej kolonii uciekły w abchaskie góry i żyją tam do tej pory, często żywiąc się tym, co znajdą na pobliskich polach, więc stanowią spore utrapienie dla rolników. 


Suchumska Nabierieżnaja


Wejście do ogrodu botanicznego


Ogród botaniczny



Wejście do "Abiazanika"
Małpy na żywo....

... i małpy w kosmosie
















 


Kilkadziesiąt kilometrów na północ od Suchumi w miejscowości Nowyj Afon znajduje się najważniejszy abchaski monastyr- Nowy Athos, który zdecydowanie wart jest odwiedzenia. Nosi on imię Szymona Kannanejczyka, który w swoich wędrówkach dotarł podobno i tam. Monastyr robi wrażenie świeżo odrestaurowanymi złotymi kopułami i przepięknymi freskami. W Nowym Afonie zobaczyć też można jaskinię krasową, ruiny twierdzy, grotę Apostoła Szymona, wodospad i niesamowicie oryginalny mały dworzec kolejowy, a raczej to co z niego zostało. Dalej na północ znajdują się nadmorskie kurorty, o których pisałam wyżej- Gudauta, Picunda i Gagra. Podobno przepiękne jest też położone w górach jezioro Ritza i jego okolice, niestety nie miałam możliwości tam dotrzeć. Miłośnicy gorących źródeł też nie będą rozczarowani, w południowej części Abchazji jest ich bowiem co najmniej kilka. 



Nowyj Afon- Monastyr Szymona Kannanejczyka
Freski wewnątrz monastyru


Nowyj Afon- wodospad

Nowyj Afon- dworzec kolejowy

Gorące źródła niedaleko Suchumi
















 


Oczywiście nie da się oddzielić dzisiejszej Abchazji od jej najnowszej historii. Ślady wojny widoczne są jeszcze w wielu miejscach, a w związku z okrągłą rocznicą jej zakończenia w 2013 roku w całym kraju ustawiono orgomne tablice i banery przypominające "bohaterów walki za ojczyznę". Jest też mnóstwo cmentarzy i pomników związanych z tamtymi wydarzeniami. Poza tym na południu ciągle jeszcze straszą ruiny domów zniszczonych podczas wojny, podobnie jak spalony budynek parlamentu w centrum Suchumi.


Jeden z banerów "chwała bohaterom"

Tablica pamięci na skale tuż za Suchumi
Spalony budynek parlamentu w Suchumi

Ślady po ostrzale na wieżowcu w Suchumi


Suchumi- pomnik poległych podczas wojny




















 



Na koniec jeszcze informacja praktyczna:  Możliwość wjazdu do Abchazji dla zagranicznych turystów istnieje przez dwa przejścia graniczne- od północy Adler/Psou, od południa Inguri. Informacje o tym, jakie warunki trzeba spełniać przy wjeździe do Abchazji i formularz wniosku o pozwolenie na wjazd znaleźć można TUTAJ tutaj. Koniecznie trzeba pamiętać, że zgodnie z gruzińskim Prawem o Okupowanych Terytoriach (Law On Occupied Territories) wjazd do Abchazji od strony Rosji jest przestępstwem i kończy się sankcjami karnymi w przypadku późniejszego wjazdu do Gruzji. 



niedziela, 26 lutego 2012

Powrót do pierwszej klasy

"Język gruziński należy do południowokaukaskiej grupy językowej, stanowiąc najbardziej liczny i jednocześnie najważniejszy jej język. Używany jest przez 4,2 mln osób. Zapisywany jest alfabetem gruzińskim, który pochodzi najprawdopodobniej od spółgłoskowego pisma syryjskiego"- tyle za Wikipedią. 
W praktyce dla przeciętnego Europejczyka język gruziński na pierwszy "rzut ucha" składa się z dużej ilości spółgłosek połączonych ze sobą w bardzo "charkoczący" sposób, przy czym sposób wypowiadania się jest z reguły mocno dynamiczny i nie wiadomo, czy ludzie właśnie się kłócą, czy normalnie ze sobą rozmawiają. Ciężko jest wyróżnić poszczególne wyrazy, a powtórzyć cokolwiek to duży wyczyn. Dopiero po kilkunastu dniach zaczęłam wyczuwać swoisty rytm tego języka i wyodrębniać co bardziej charakterystyczne wyrażenia. Niestety, po miesiącu nadal jestem na etapie "didi madloba" (ogromnie dziękuję) i "gamardżoba" (dzień dobry). Uparłam się jednak przynajmniej na gruziński alfabet i czynię w tym zakresie pewne postępy. Czuję się przy tym jak w pierwszej klasie, co jest w pełni zrozumiałe, gdy zobaczy się to:
Oczywiście znajomość tych liter nie jest mi niezbędna, bo w większości przypadków drogi, miejscowości i główne instytucje, szczególnie w stolicy, opisane są w dwóch alfabetach- łacińskim i gruzińskim. 

Na 'mojej" prowincji bywa jednak z tym różnie, dlatego dla własnego lepszego samopoczucia warto nieco zainwestować w naukę. Większość opisów na sklepach, towarach oraz przede wszystkim na lokalnych środkach transportu wygląda mniej więcej tak:

Jednak po kilkunastu wizytach w lokalnych sklepach i na bazarze muszę uczciwie wyrazić podziw dla tutejszych ludzi- większość z nich ma opanowane trzy alfabety (gruziński, łaciński i cyrylicę) oraz przynajmniej dwa języki (gruziński i rosyjski), co znacznie ułatwia komunikację. Inaczej skazana byłabym na pokazywanie palcem i robienie "yyyyyy". 
Zakupiłam jednak niedawno rozmówki gruzińskie i nie tracę nadziei na wzbogacenie moich umiejętności w tym zakresie.