piątek, 30 grudnia 2016

Czy muszę kochać Gruzję, czyli wpis emocjonalny


Rzadko to robię, ale dziś przyszła pora na wpis emocjonalny. Zbierałam się do niego już od jakiegoś czasu i przyszła w końcu pora, aby przelać swoje przemyślenia na papier, a raczej w czeluści internetu- jak by nie patrzeć, to przecież koniec roku jest idealnym momentem na tego typu podsumowania !



To ja, Toja  ;-)
Akurat tutaj w zimowej scenerii jednego z najbardziej znanych miejsc w Gruzji.


Nie da się ukryć faktu, że od 2-3 lat Gruzja stała się bardzo modna wśród naszych rodaków. Szczególnie od czasu otwarcia lotniska w Kutaisi w 2013 r. i w miarę tanich bezpośrednich połączeń Polacy szturmem ruszyli na Gruzję. Konsekwencje tego zjawiska są różne, a główna z nich to wysyp wszelkiej maści "ekspertów" od "gruzińskości". Ludzi, którzy z reguły wybrali się na 2-3 tygodnie wakacyjnej wyprawy i już o Gruzji wiedzą wszystko. Mało tego, po tych kilku dniach już wiedzą, że Gruzję kochają. W związku z tym hurtowo pojawiają się poradniki i entuzjastyczne recenzje, w których sielskie górskie obrazki przeplatają się z informacjami o bajecznych ucztach i winie lejącym się strumieniami. I nie byłoby w tym nic złego, bo taka pierwsza, naiwna miłość ma swoje prawa, ale....

... no właśnie- jest jedno "ale". Kochany Rodaku, cieszę się bardzo, że byłeś w Gruzji i że to, co tam zobaczyłeś, niesamowicie Cię urzekło. Ale na miłość boską miej odrobinę dystansu do siebie oraz świata. Zastanów się trzy razy, zanim użyjesz sformułowania, że kochasz ten kraj i odsądzisz od czci i wiary tych wszystkich, którzy mają inne zdanie! Owszem, kochasz spędzać w Gruzji wakacje- ale czy na pewno kochałbyś ją tak samo żyjąc tu przez cały rok? Czy bawiłaby Cię nieustanna czujność na drogach, codzienna walka z lokalnymi szaleńcami za kierownicą i stadami krów rozłożonymi tuż za zakrętem? Czy piękne widoki za oknem zrekompensowałyby mieszkanie w domach, których nie sposób ogrzać, w których non stop masz problemy z dostawą wody czy prądu (o internecie już nawet nie mówiąc)? Czy chciałbyś regularnie musieć wykłócać się o miejsce w kolejce do okienka bankowego czy stanowiska odpraw na lotnisku? Czy chciałbyś mieszkać w domu masowo odwiedzanym przez skorpiony i karaluchy? Czy lubisz ciężkie jedzenie do obłędu doprawione kolendrą? Czy zachwycałbyś się brzegiem morza, którego po sezonie nikt już nie sprząta, a na który może wyrzuca całe tony wszelkiej maści śmieci wcześniej ciśniętych przez tubylców do rzeki? Czy chciałbyś trafić do szpitala z wyposażeniem z lat 80-tych ubiegłego wieku?  A może chciałbyś na co dzień żyć w świecie, w którym kobiety są od rodzenia dzieci, utrzymywania rodziny i ogarnięcia domu, a faceci głównie od siedzenia na ławce, gadania, picia i śpiewania- przy czym te dwa światy działają jakby równolegle do siebie? Albo w świecie, w którym prawie nic nie działa na umówioną godzinę ani według ustalonych zasad? Takich pytań mogę zadać jeszcze wiele.




Dwa oblicza Gruzji- potrafi być taka....



... ale równie często potrafi być taka.


































I to nie jest tak, że nie widzę dobrych i pięknych stron Gruzji. Pisałam o nich wiele razy. Gruzja ma fantastyczną przyrodę, w tym mnóstwo miejsc takich, że aż dech zapiera i z przyjemnością je pokazuję. Gruzja to wspaniałe tańce i wspaniały śpiew. Gruzja to ogromna paleta wina. Warto tego doświadczyć, warto przeżyć przygodę, spotkać świat tak bardzo różniący się od naszego. Jednak nie znaczy to, że Gruzja jest krajem idealnym, który można tylko pokochać. Pomimo swojego niezaprzeczalnego piękna mnie Gruzja w dużej mierze po prostu zmęczyła. W końcu życie codzienne to nie bajka, a piękne widoki za oknami nie zastąpią komfortu wracania do domu, w którym jest ciepło i wszystko działa. Egzotyka dwutygodniowego wakacyjnego wyjazdu blaknie przy całorocznej gruzińskiej codzienności.

Niestety, za zadawanie takich pytań przyszło mi wiele razy się tłumaczyć. Zarzucano mi, że robię Gruzji czarny PR, bo przecież to najwspanialszy kraj na świecie. A ja po prostu staram się pisać o wszystkim- o pięknych miejscach, ale i o ogromnych zaniedbaniach, o ciekawych zwyczajach, ale i o rzeczach nieprzyjemnych. Taka była idea tego bloga i nie zamierzam tego zmieniać. Nie uważam się za wyrocznię ani super-eksperta, nikogo tez na siłę nie przekonuję do swoich racji. W związku z czym, odpowiadając na tytułowe pytanie: Nie, nie muszę kochać Gruzji, ale staram się ją szanować i pokazywać moim nieobiektywnym okiem w taki sposób, aby każdy przyjeżdżający do tego kraju miał świadomość, co konkretnie go czeka. I tyle- ani mniej, ani więcej.


A teraz, tak całkiem na koniec- wszystkim nam życzę wspaniałego nadchodzącego 2017 roku- oby spełnił te marzenia i dobre nadzieje, które ze sobą niesie!


ვულოცავთ ახალ წელს !!!





piątek, 16 grudnia 2016

Rozśpiewane święta


Dzyn, dzyn, dzyn, w powietrzu już wyraźnie unosi się świąteczna atmosfera, i nawet w Gruzji, w której Boże Narodzenie obchodzone jest dopiero w styczniu (pamiętacie? pisałam o tym TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ) nie brakuje już rozświetlonych dekoracji.



Najbardziej znana gruzińska "choinka", czyli dekoracja ze świątecznych lampek na pomniku św. Jerzego
na Placu Wolności w Tbilisi (źródło: internet)


Aby zatem podtrzymać ten świąteczny nastrój, proponuję dzisiaj pakiet gruzińskich piosenek zimowo- bożonarodzeniowo- noworocznych.

Zacznijmy od tradycyjnej pieśni bożonarodzeniowej "Alilo" (gruz. ალილო ) w wykonaniu męskiego chóru Basiani. Czy już może wspominałam, że gruziński śpiew polifoniczny jest po prostu niewyobrażalnie piękny?





A tutaj inna wersja "Alilo", nie mniej poruszająca:




I do kompletu jeszcze "Alilo" wykonywane przez chór żeński The Georgian Harmony Choir:





Bardzo podoba mi się także pieśń "Kirialesa" (gruz. კირიალესა ):





Ponieważ bardzo lubię kolędę "Cicha noc" (gruz. ღამე ნათელ czyli "Czysta noc"), więc w tym świątecznym zestawieniu nie mogło zabraknąć jej gruzińskiej wersji - tutaj w wykonaniu  Mariam Roinishvili:





A teraz przechodzimy do utworów zdecydowanie lżejszych- na początek "Procesja" Tamaza Jobernadze:




A teraz Nato Metonidze w biało-śnieżnej piosence:





I jeszcze przyjemna pioseneczka zimowa o spadających płatkach śniegu:





A tutaj inna piosenka o płatkach śniegu, też całkiem sympatyczna:





No i na koniec, tak już z wyprzedzeniem, utwór noworoczny:

 
 
 
Nie pozostaje mi zatem nic innego, tylko życzyć wszystkim wesołych świąt !!!
 
 
გილოწავთ შობას ახალწელს, 
 
მრავალს დაესწარით !

 


wtorek, 6 grudnia 2016

Liczymy po gruzińsku, czyli moje językowe upiory


W języku obcym każdy z nas ma swoje upiory. Ja mogę śmiało powiedzieć, że upiorem był dla mnie już język gruziński jako taki, ale gdybym miała dodatkowo wskazać, co przysparzało mi najwięcej trudności w praktycznym stosowaniu, to na pewno byłyby to liczby. Niby prosta rzecz, prawda? A jednak proces budowania liczb w języku gruzińskim wymaga nie tylko znajomości języka samego w sobie, ale jednocześnie umiejętności błyskawicznego przeprowadzania w głowie działań matematycznych. O ile językowo jeszcze jestem w stanie to wszystko poukładać, o tyle matematycznie leżę, więc gruzińskie liczby były (i pozostały) dla mnie po prostu zmorą. Zaczęłam się nimi na tyle stresować, że w sklepach przestałam w ogóle szukać drobnych, tylko wyciągałam banknot z jakimś większym nominałem i niech się teraz sprzedający martwi... Unikałam tez rozmów o wieku, datach i wszystkim co wiązało się z jakimikolwiek numerami wykraczającymi poza 30. Dlaczego? Sami zobaczcie, jak to działa.



Moje pierwsze kroki z czasów, gdy zaczynałam uczyć się gruzińskiego




Liczenie do dziesięciu jest proste i logiczne:
(uwaga! transliterację starałam się dopasować do rzeczywistej wymowy wyrazów a nie do oficjalnego zapisu!)

0 - ნული (nuli)
1 - ერთი (erti)
2 - ორი (ori)
3 - სამი (sami)
4 - ოთხი (otchi)
5 - ხუთი (chuti)
6 - ექვსი (ekvsi)
7 - შვიდი (szvidi)
8 - რვა (rva)
9 - ცხრა (cchra)
10 - ათი (ati)

Liczby między 11 a 19 też jeszcze w miarę łatwo opanować, bo skonstruowane są tak samo jak w Polsce, czyli liczba podstawowa plus końcówka oznaczająca "-naście":

11 - თერთმეტი (tert-met'i)
12 - თორმეტი (tor-met'i)
13 - ცამეტი (ca-met'i)
14 - თოთხმეტი (totch-met'i)
15 - თხუთმეტი (tchut-met'i)
16 - თექვსმეტი (tekvs-met'i)
17 - ჩვიდმეტი (czvid-met'i)
18 - თვრამეტი (tvra-met'i)
19 - ცხრამეტი (cchra-met'i)

Dla dalszej nauki kluczowe będzie zapamiętanie liczby 20, która będzie podstawą do budowania każdej następnej, czyli

20 - ოცი (oci- przy czym zestawienia "c-i" nie zmiękczamy jak w j. polskim do "ć"!)

po niej jest jeszcze przez chwilę łatwo:

21 to 20+1, czyli ოცდაერთი (oc-da-erti) i tak dalej aż do 29.

Niestety, w tym momencie zaczynają się schody, bo bez szybkiej matematyki już dalej ani rusz.
Zasada jest prosta: każda "parzysta" pełna dziesiątka to mulitplikacja liczby 20:

40 - to 2x20 czyli ორმოცი (orm-oci)
60 - to 3x20 czyli სამოცი (sam-oci)
80 - to 4x20 czyli ოთხმოცი (otchm-oci)

a liczby budowane na ich podstawie są po prostu dodaniem do podstawy liczby z pierwszej dziesiątki, np.

42 - to 40+2 czyli ორმოცდაორი (orm-oc-da-ori)

Wyższą matematyką są dziesiątki "nieparzyste", bo nie mają swoich osobnych nazw, tylko budowane sa na zasadzie dodania dziesięciu do nazwy poprzedzającej je dziesiątki "parzystej", a wygląda to tak:

30 - to 20+10 czyli ოცდაათი (oc-da-ati)
50 - to 40+10 czyli ორმოცდაათი (orm-oc-da-ati)
70 - to 60+10 czyli სამოცდაათი (sam-oc-da-ati)
90 - to 80+10 czyli ოთხმოცდაათი (otchm-oc-da-ati)

natomiast liczby niepełne budowane są na zasadzie kontynuacji liczenia, co na kilku przykładach  będzie wyglądało tak:

38 - to 20+18 czyli ოცდათვრამეტი (oc-da-tvramet'i)
56 - to 2x20+16 czyli ორმოცდათექვსმეტი (orm-oc-da-tekvsmet'i)
99 - to 4x20+19 czyli ოთხმოცდაცხრამეტი (otchm-oc-da-tschramet'i)

I w ten sposób dochodzimy do stu, które nazywa się

100 - ასი (asi- tutaj też czytamy twardo a-s-i !)).


Podsumowując: po gruzińsku liczymy tak:

pierwsza dziesiątka (1-10):
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,
druga dziesiątka (11-20):
11,12,13,14,15,16,17,18,19,20,
trzecia dziesiątka (21-30):
21,22,23,24,25,26,27,28,29,20-10,
czwarta dziesiątka (31-40):
20+11, 20+12, 20+13, 20+14,20+15, 20+16, 20+17, 20+18, 20+19, 20x2,
piąta dziesiątka (41-50):
2x20+1, 2x2+20, 2x20+3, 2x20+4 , 2x20+5, i tak do 2x20+10,
szósta dziesiątka (51-60):
2x20+11, 2x20+12, 2x20+13, 2x20+14, 2x20+15 ........ i tak do 3x20,
siódma dziesiątka (61-70):
3x20+1, 3x20=2, 3x20+3, 3x20+4 ... i tak do 3x20+10,
ósma dziesiątka (71-80):
3x20+11, 3x20+12, 3x20+13, 3x20+14, 3x20+15 ... i tak do 4x20,
dziewiąta dziesiątka (81-90):
4x20+1, 4x20+2, 4x20+3 ... i tak do 4x20+10;
dziesiąta dziesiątka (91-100):
4x20+11, 4x20+12, 4x20+13 ... i tak do 100.


I teraz wyobraźcie sobie, że teoretycznie nawet znając nazwy tych wszystkich liczb idziecie do sklepu, a tam pani od 50 lari odejmuje 17 i podaje wam liczbę po gruzińsku... i weź tu się człowieku szybko ogarnij...

Ufff, w tym momencie ja się naprawdę poddaję !!!
Ale nie traćcie nadziei, bardzo prawdopodobne jest, że Wam pójdzie lepiej! I pełni dumy będziecie mogli pytać "Jaką ty masz supermoc? Bo ja umiem liczyć po gruzińsku!" ;-)

PS- Dla mało uzdolnionych matematycznie: ściągę do rozpisanych po kolei gruzińskich liczb 0-100 znajdziecie na przykład TUTAJ.