czwartek, 31 stycznia 2013

Jak wielkie ptaki

Kompletnie nie znam się na tańcach i z trudnością odróżniam ich podstawowe wersje, natomiast dla określenia ich piękna stosuję prosty system: „podoba mi się- nie podoba mi się”. Gruzińskie tańce narodowe mają w sobie coś tak pociągającego, że właściwie moja skala musi zostać uzupełniona o jeszcze jeden stopień- „bardzo mi się podoba”. Kojarzą mi się one nieodparcie z ptasimi rytuałami godowymi- kobieta kusi, zerka, zaprasza, ale ucieka, a mężczyźni stroszą pióra, rozkładają skrzydła, rywalizują między sobą a jednocześnie skupiają całą uwagę na przyciągnięciu dziewczęcych spojrzeń. Kobiety są dumne, zwiewne, w długich szatach jak bajkowe księżniczki. Mężczyźni to wojownicy, butni, silni, nieco natarczywi. Po prostu fascynujące przedstawienie! 






Przykłady takiego pięknego tańca znaleźć można chociażby tutaj: 
http://www.youtube.com/watch?v=z69aozwPWXk
http://www.youtube.com/watch?v=8cInVUOmt_U













video

Co jest równie niesamowite, tańce te nadal żyją, każdy przeciętny nastolatek potrafi je zatańczyć i bardzo często na imprezach gdy puszczana jest tradycyjna muzyka gruzińska pary czysto spontanicznie wstają od stołu i rozpoczynają cały rytuał skomplikowanych ruchów kontrastujący z dżinsową odzieżą czy modnymi obecnie ciuchami (znalazłam odpowiedni filmik http://www.youtube.com/watch?v=72iiZAUMku0 i zapewniam, że takie coś widywałam kilka razy na żywo podczas zwykłych kolacji w knajpie) . Fascynujące!!!

piątek, 18 stycznia 2013

Samochodowe życie po życiu

Dzisiaj miało być o zupełnie czymś innym, ale po kilkudziesięciu minutach za kierownicą w moim jakże uroczym miasteczku dostałam tak potężnej furii, że po prostu muszę dać jej upust. Wiem, że o kierowcach i ruchu drogowym pisałam już nie raz, ale jak widać temat ten ma wiele wariantów. Tym razem będzie o samochodach.
Jak wiadomo Gruzja samochodów nie produkuje, więc logicznie wszystko ściągane jest z zagranicy, przy czym największym powodzeniem cieszą się mercedesy i BWM. Nic w tym złego, gdy mówimy o w miarę porządnych i zadbanych autach. Ale to, co jeździ po tutejszych drogach, w wielu przypadkach swoje pierwsze szczęśliwe życie już zakończyło i obecnie woła o pomstę do nieba nie jedynie ze względów estetycznych (nieszczęsne pourywane zderzaki), ale przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Standardem jest kompletny brak świateł lub przynajmniej kierunkowskazów, szyby zastąpione kawałkiem folii, rysy na szybach uniemożliwiające kierowcy zobaczenie czegokolwiek, cztery kompletnie różne opony, brak lusterek.... W dodatku często problemy z autem naprawiane są "domowymi sposobami", co powoduje kompletny chaos. Bardzo często kierunkowskazy podłączone są odwrotnie (tzn. przy skręcie w prawo włącza się lewy), "zawiesza się" klakson powodując jakże miłą kocią muzyczkę, światła stopu działają jedynie co jakiś czas. Dziś właśnie miałam na drodze przed sobą kumulację takich cudów natury- auta z ledwo sprawnymi hamulcami, kierowca wysuwający głowę przez boczne okienko bo na przedniej szybie potężne pęknięcia ograniczające widok w deszczu do minimum, ale nadal gnający z zawrotną prędkością, auto tak "przekoszone", że każda opona zostawia własny ślad... Czy naprawdę nikt nie jest świadom, jak wielkie zagrożenie stwarzają takie jeżdżące wraki???????







A dlaczego to wszystko jest możliwe? Otóż od kilku lat w Gruzji nie funkcjonuje przegląd techniczny samochodów, na dobrą sprawę można zatem jeździć czymkolwiek. Mało tego, po zeszłorocznych wyborach nowy rząd postanowił coś z tym fantem zrobić i przywrócić obowiązkowe badania techniczne, jednak został zakrzyczany na zasadzie, że będzie to dodatkowe obciążenie dla najuboższych i odbierze wielu ludziom źródło utrzymania.... no tak, jasne, lepiej niech jeździ stuletnia rozsypująca się taksówka czy marszrutka bez hamulców z podwoziem przeżartym rdzą i szorującym prawie po asfalcie.... Kolejnym argumentem przeciwko badaniom technicznym było to, iż generują one korupcję, jednym słowem już od razu zakłada się, że będą one nieuczciwe. Ech, ciekawe czy będę jeszcze świadkiem, gdy coś drgnie w tym zakresie.......
(A żeby nie było, że jestem gołosłowna- tutaj oficjalna informacja o protestach w sprawie przywrócenia badań technicznych pojazdów: http://rustavi2.com/news/news_text.php?id_news=47561&pg=1&im=main&ct=0&wth=0)

niedziela, 6 stycznia 2013

Święta w odwrotnej kolejności

Od dobrych dwóch tygodni Gruzja świętuje i świętować jeszcze będzie co najmniej do połowy stycznia. A dlaczego tak? A dlatego, że święta właściwie wyznaczane są kalendarzem prawosławnym, ale z drugiej strony szkoda by było tracić zabawę, gdy nadchodzi ogólnoświatowy Nowy Rok... ale po kolei. 
"Nasze" Boże Narodzenie przypadające w grudniu jest właściwie w Gruzji nie obchodzone, ale dekoracje świąteczne wiszą już w tym czasie na ulicach. I przyznać trzeba, że w dziedzinie dekoracji Gruzini są mistrzami, bo nawet moje małe śmieszne Zugdidi wygląda jak Las Vegas (heh i zużywa pewnie tyle prądu co Las Vegas, bo wieczorami często bywa że jedynym oświetlonym elementem miasta jest właśnie ta dekoracja a w domach prywatnych ciemność...).




Głównym świętem obchodzonym w szalony i huczny sposób jest Sylwester/Nowy Rok. W jego przeddzień w domach pojawiają się "choinki" (nie wiem jak to coś inaczej nazwać, tutejsi mówią na to "czyczylak"), czyli dekoracje wyrzeźbione z kawałka drewna leszczynowego i ozdobione wstążkami lub gałązkami ostrokrzewu czy czegoś podobnego. Taka "choinka" ma przynieść szczęście i pomyślność domowi oraz nieść zgodę w rodzinie. Czyczylak zwieńczony jest krzyżem i często małą plecioną miseczką, do której wkłada się słodycze i owoce. Aby nie przynieść pecha domowi dekoracji tej nie wyrzuca się, lecz pod koniec stycznia pali.





















Również w Sylwestra do dzieci przychodzi Święty Mikołaj i przynosi prezenty. Podobno mieszka on w górach Swanetii, dlatego ubrany jest w tradycyjny  gruby biały kożuch i ludowy strój Swanów. O północy wita się Nowy Rok- koniecznie głośno (kiedyś śpiewem, potem wystrzałami na wiwat, teraz wszechobecnymi fajerwerkami).



Gruzińskie Boże Narodzenie przychodzi 7 stycznia i jest uroczystością typowo religijną. Już od wieczora 6 stycznia trwają całonocne nabożeństwa, a w oknach domów obowiązkowo wystawia się zapalone świece jako symbol zaproszenie do domu nowo narodzonego Jezusa. Świece płoną w oknach zresztą przez całe Boże Narodzenie i należy pilnować aby nie zgasły bo to wróży niepowodzenie. No i jeszcze jedna różnica- tradycyjną i obowiązkową gruzińską potrawą świąteczną jest wieprzowina w różnej postaci, dlatego już od kilku dni w okolicy nie spotka się chwilowo świń biegających po drogach.....