piątek, 5 października 2018

Jedzonko cz. 10 - Adżarskie ABC


Powracam dziś do cyklu wpisów o gruzińskiej kuchni. Nie tak dawno mowa była o potrawach z Megrelii (TUTAJ), a tym razem na wirtualny stół wjadą nam dania z innego nadmorskiego regionu, czyli Adżarii mającej stolicę w Batumi.

Czarnomorsko-górzysta Adżaria: to stąd pochodzą dzisiejsze potrawy


Gotowa się jestem założyć, że podobnie jak i moje, Wasze pierwsze skojarzenie z kuchnią adżarską to słynne chaczapuri adżaruli, czyli pizzopodobny placek z lekko ściętym jajkiem, o którym więcej poczytacie TUTAJ. Przez długi czas było to zresztą moje jedyne kulinarne skojarzenie z tym regionem. Adżaria to jednak także inne charakterystyczne potrawy, w tym "adżarskie ABC": Aczma, Borano i Czirbuli, o których mowa będzie już za chwilę.

poniedziałek, 24 września 2018

Serce Kachetii


Naszła mnie deszczowo-jesienna nostalgia i zabrałam się za porządkowanie moich archiwalnych zdjęć. A tam tyle wspomnień z pewnej późnojesiennej wyprawy... Ponieważ dawno już na blogu nie podróżowaliśmy wirtualnie po Gruzji, więc dziś będzie to, co lubię najbardziej- miejsca urokliwe, a niezbyt oblegane przez turystów, a w dodatku atmosferą idealnie wkomponowujące się w pogodę za oknem. Zabieram Was do jesiennej Kachetii!


Zaczniemy od Telavi (gruz. თელავი, nie mylić z Tel Aviv!), w literaturze nazywanego "sercem Kachetii". To 30-tysięczne miasto położone w Dolinie Alazani stanowi obecnie zaledwie stolicę regionu, ale w historii odgrywało już rolę znacznie ważniejszą. To tutaj w XI a potem XVII-XVIII wieku mieściła się stolica bogatego Królestwa Kachetii.

wtorek, 11 września 2018

Kto mówi po megrelsku?


Z okazji obchodzonego 26 września Europejskiego Dnia Języków już po raz kolejny my- autorzy zrzeszeni w grupie Blogi Językowe i Kulturowe- postanowiliśmy zorganizować akcję o nazwie Miesiąc Języków.

Tym razem będzie ona przebiegała pod hasłem "RÓŻNORODNOŚĆ JĘZYKOWA".

Między 2 a 25 września codziennie o godzinie 10:00 będziecie mogli odkrywać nowe wpisy poświęcone językom, dialektom i gwarom, które na co dzień rzadziej goszczą na naszych blogach. I tak na przykład wczoraj na blogu italia-nel-cuore mowa była o przyczynach zróżnicowania dialektów we Włoszech (TUTAJ), a jutro z bloga Hiszpański na luzie dowiemy się, jak się mówi w Walencji (TUTAJ). Serdecznie zapraszamy!


W dzisiejszym wpisie po raz kolejny wracamy do Samegrelo (Megrelii), czyli regionu, który był moim gruzińskim domem przez całe 27 miesięcy. Dlaczego akurat tam? Dlatego, że to właśnie w tym zakątku Gruzji funkcjonuje bardzo specyficzny język, czyli megrelski (lub mingrelski). W niektórych źródłach nazywany jest jednym z dialektów gruzińskiego (ja sama popełniłam kiedyś ten błąd), ale to nieprawda- megrelski ma status samodzielnego języka i razem z gruzińskim, lazyjskim i swańskim należy do rodziny języków kartwelskich. Tak na osi czasu wygląda ich geneza:



sobota, 25 sierpnia 2018

Migawki z bazaru w Zugdidi


 
To już 53. edycja naszej akcji "W 80 blogów dookoła świata" ! Wybraliśmy temat w sam raz na wakacje- porozmawiamy o bazarach i ciekawych targowiskach na całym świecie. Kto wie, może zechcecie tam zajrzeć w czasie swoich podróży?

Serdecznie zapraszamy!






Robienie zakupów w Gruzji kojarzy mi się nieodłącznie z bazarem. To właśnie bazar był jednym z pierwszych miejsc, do których dotarłam po zamieszkaniu w Zugdidi. Nie było tam wtedy supermarketów ani wypasionych stacji benzynowych z bogato zaopatrzonymi sklepami (choć część z nich była już w budowie), więc mniej standardowe towary nabywałam podczas wypadów do Tbilisi, a po resztę wybierałam się na lokalne targowisko. Ach, czegóż tam nie było....


O pierwszych (a także drugich i trzecich) wrażeniach z "bazari" (gruz. ბაზარი) pisałam już kilka razy, więc nie będę się powtarzać, odsyłając jednocześnie do wpisów Jak to z zakupami bywało... (TUTAJ) i Na straganie w dzień targowy (TUTAJ). Dzisiaj chciałabym pokazać kilka zdjęć, migawek z targowiska w Zugdidi, które jeśli się dobrze przyjrzeć, stanowi swoisty fascynujący mikrokosmos.

czwartek, 16 sierpnia 2018

Siedmioramienne słońce


Nigdy nie widzieliście siedmioramiennego słońca? Nieprawda! Nie ma siły, ten symbol, musieliście w Gruzji zobaczyć. Na charakterystyczne słoneczko-wiatraczek zwróciłam uwagę już we wpisie o gruzińskiej walucie (TUTAJ), ale później przestał mi zaprzątać głowę. Ot, ładny i popularny w Gruzji element dekoracyjny. Dopiero później odkryłam, czym ten niepozorny znaczek jest naprawdę.

Dla wyjaśnienia- wygląda on tak:


środa, 25 lipca 2018

Iavnana


 Jak myślicie, co jest tematem lipcowego "W 80 blogów dookoła świata"? Tym razem zdecydowaliśmy się poświęcić naszą akcję dzieciom i przedstawić Wam wybór piosenek i wierszyków dla najmłodszych z całego świata. Zapraszamy!

Henryk Hryniewski" Gruzińska kobieta śpiewająca kołysankę" (źródło: internet)


Mogłoby się wydawać, że temat związany z piosenkami dla dzieci nie niesie ze sobą szczególnego potencjału. Jednak w przypadku Gruzji wszystko, co związane jest z tańcem lub śpiewem, automatycznie staje się ciekawostką. Niejednokrotnie pisałam już, że te dwa elementy to oprócz zapierającej dech w piersiach przyrody najcenniejsza rzecz, jaką posiadają Gruzini. Za to zresztą docenia ich świat- gruziński śpiew polifoniczny znalazł się przecież na liście Niematerialnego Dziedzictwa Światowego UNESCO.

piątek, 20 lipca 2018

Gruzińskie restauracje w Polsce... oto dwie z nich


Jak ten czas płynie! Z rozrzewnieniem przeczytałam niedawno kilka swoich archiwalnych wpisów. Był wśród nich TEN artykuł, w którym pokazywałam polskie produkty dostępne w Gruzji oraz gruzińskie ślady w Polsce. W tamtym czasie (końcówka 2013 roku) gruzińskie restauracje dopiero się u nas pojawiały i każda z nich była sporym wydarzeniem. Dziś są one w większych miastach już codziennością nie budzącą większego zaskoczenia. Miałam niedawno okazję odwiedzić dwie gruzińskie restauracje w Polsce i chciałabym w dzisiejszym wpisie podzielić się wrażeniami- a Wy już sami ocenicie, czy spodobałyby się Wam akurat takie miejsca.


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Jak używać prezerwatywy, czyli seks w Gruzji




Gorące lato sprzyja gorącym tematom. Czerwcowe "W 80 blogów dookoła świata" ma bardzo krótki temat, który jednak niesie ze sobą gorączkę i szaleństwo- "Seks". Jak różni się podejście do spraw damsko-męskich w różnych krajach? Właśnie dziś o tym opowiemy.

Serdecznie zapraszamy!




Mówienie o Gruzji w kontekście seksu nie jest sprawą prostą, dlatego zacznę od anegdoty. Zugdidi, rok 2013. Wolontariuszka prowadzi warsztaty z lokalną młodzieżą. Dyskusja zahacza o relacje damsko-męskie i w którymś momencie pada pytanie, czy młodzi wiedzą, jak używać prezerwatywy. Chwila konsternacji, a potem odpowiedź: "No, kiedy dziewczyny mają okres, to zakładają podpaski, a kiedy chłopcy mają okres, to zakładają prezerwatywy" ....

piątek, 8 czerwca 2018

Gruzińska filmoteka 4 - Legenda twierdzy suramijskiej


Dzisiaj zapraszam na wpis krajoznawczo- kulturowy, w którym fakty pomieszają się z legendą, a całość zakończy się filmem. A bohaterem tego wpisu będzie twierdza Surami. Dziś widoczna w postaci opuszczonych ruin po prawej stronie drogi prowadzącej z Gori w kierunku przełęczy Rikoti, przed stuleciami tętniąca życiem i pełniąca strategiczną rolę przy głównym szlaku wschód-zachód.

Ruiny twierdzy suramijskiej obecnie (źródło: internet)

Nie wiadomo dokładnie, kiedy wybudowano fortecę w Surami ani kto tego dokonał. Prawdopodobnie był to XI wiek, a właścicielem twierdzy byli książęta Surameli, którzy mieli tu swoją rezydencję (choć krąży także mniej popularna teoria, według której już w I w n.e. istniała w tym miejscu twierdza Surium). Wiadomo, że ktokolwiek rządził twierdzą, posiadał też kontrolę nad ważnym odcinkiem szlaku wiodącym z terenów dawnej Kolchidy na tereny Iberii oraz w kierunku Borjomi. To oczywiście oznacza, że wiele razy toczyły się tu walki, bo takie miejsce było łakomym kąskiem zarówno dla Persów, jak i Imperium Ottomańskiego. Na okoliczność oblężenia twierdza była jednak dobrze przygotowana- stwierdzono m.in., że posiadała sprytnie zamaskowany tunel wychodzący poza obręb zabudowań.

piątek, 25 maja 2018

10 słów, które na pewno usłyszycie w Gruzji


Jubileuszowe- bo już 50.- "W 80 blogów dookoła świata" poświęcamy tematowi, który potraktować można jako podsumowanie wszystkiego tego, co działo się u nas do tej pory. Brzmi on "Kraj X w dziesięciu słowach", a my bawimy się słówkami i skojarzeniami. Zapraszamy! 



Jak zamknąć Gruzję w dziesięciu zaledwie słowach? Jak określić dziesięcioma wyrazami, czym jest ten kraj? Głowiłam się nad tym bardzo długo i wreszcie postanowiłam nie kombinować, tylko zdać się na gruzińską codzienność. Wybrałam 10 słów, które każdy wizytujący Gruzję z pewnością na którymś etapie swojej podróży usłyszy- bo przecież co lepiej definiuje kraj niż słowa, które są w nim używane?


Oto moja lista:

გამარჯბა (wym. gamardżoba), czyli dzień dobry

Bardzo możliwe, że będzie to pierwsze gruzińskie słowo, jakie usłyszycie po przybyciu do Gruzji. Używa się go w znaczeniu "dzień dobry", ale tak naprawdę mówiąc "gamardżoba", życzymy komuś zwycięstwa, bo taki jest rodowód tego słowa. Jeśli będziecie mieć kłopot z jego zapamiętaniem, proponuję nieco niewyraźnie mówić "dawaj dzioba"- wychodzi prawie na to samo ;-)

sobota, 19 maja 2018

Jogurt po gruzińsku


Podobno jest to wyjątkowy i najzdrowszy ze wszystkich jogurtów. Tak przynajmniej mówią w Gruzji. Twierdzenie to przyjmuję z przymrużeniem oka, bo według miejscowych w Gruzji wszystko jest "naj...", ale faktycznie jogurt ten jest smaczny i ma kilka pożądanych działań ubocznych. O czym mowa? Oczywiście o gruzińskim matsoni (wym. maconi, gruz. მაწონი).

źródło: internet


Jeśli w Gruzji najdzie Was ochota na jogurt, nie próbujecie szukać w sklepach opakowań z takim napisem. Poszukajcie za to tutejszego produktu opisanego "მაწონი - MATSONI".

środa, 9 maja 2018

Żal za Bułatem O.


Bułat Okudżawa. Gdyby żył, dzisiaj kończyłby 94 lata. Z tej okazji pozwalam sobie na nostalgiczny wpis wypełniony refleksyjnymi balladami i nutą minionej epoki.


To jego pamiętam z okładek płyt winylowych regularnie puszczanych w czasach podstawówki i liceum. To on był pierwszym, przez którego egzotycznie brzmiące nazwisko zainteresowałam się, co to w ogóle jest ta "Gruzja". I choć śpiewał po rosyjsku, a sam był tylko w połowie Gruzinem, to zawsze będzie mi się kojarzył z Gruzją właśnie. 

środa, 25 kwietnia 2018

5 najbardziej przereklamowanych gruzińskich zabytków




Akcja"W 80 blogów dookoła świata" powraca w kolejnej, już 49. odsłonie. Zbliża się sezon urlopowy, więc mowa będzie o zabytkach z różnych krajów. Część z nich pewnie znacie, niektóre mogą być jednak zaskoczeniem, a może nawet inspiracją podczas planowania wyjazdów. 

Serdecznie zapraszamy!





O gruzińskich zabytkach pisałam już wiele, a rozmaite listy w stylu "TOP 5" i "TOP 10" znaleźć można u większości osób opisujących Gruzję, doszłam więc do wniosku, że tym razem potraktuję temat nieco przewrotnie. Sporządziłam listę pięciu gruzińskich zabytków, które należą do najbardziej znanych, ale jednocześnie moim zdaniem z różnych względów są także najbardziej przereklamowane. Nie to, że nie są na swój sposób ciekawe- po prostu w Gruzji wiele jest świetnych miejsc, więc jeśli ma się mało czasu i dylemat, które miejsca wybrać, to te proponuję akurat te obiekty wpisać na sam koniec listy.

piątek, 6 kwietnia 2018

Tbiliski skansen, czyli Gruzja w pigułce


Ha! Byliście kiedyś w tbiliskim skansenie? Podejrzewam, że nawet jeśli odwiedzaliście gruzińską stolicę już kilka razy, to położony z dala od centrum park etnograficzny niekoniecznie znalazł się na Waszej trasie. A szkoda, bo to bardzo fajne miejsce!

Istniejący od 1966 roku skansen (a właściwie według oficjalnej nazwy Muzeum Etnograficzne) położony jest malowniczo na 52 hektarach otwartej przestrzeni w pobliżu Jeziora Żółwiego (Kus Tba). Lokalizacja ta jest jego wielką zaletą, bo ze wzgórza rozciąga się piękny widok na Tbilisi, a i miejsce jest na tyle charakterystyczne, że względnie łatwo jest się tam dostać.


niedziela, 25 marca 2018

Kobiety w języku gruzińskim


Tematem marcowej, 48. edycji "W 80 blogów dookoła świata", są "KOBIETY w języku/kraju X".
Cóż za bogactwo potencjalnych tematów!



U mnie poznacie kilka przydatnych gruzińskich słówek, a poprzez linki umieszczone na końcu, blogerzy językowo-kulturowi zabiorą Was do wielu innych krajów całego świata.
Serdecznie zapraszamy!

O niełatwej roli kobiet w gruzińskim społeczeństwie i tradycji pisałam już wiele- jak choćby w artykułach "Być kobietą, być kobietą...." (TUTAJ), czy "Marzec miesiącem kobiet" (TUTAJ). Dlatego dzisiejszy post podchodzi do tematu KOBIETA z zupełnie innej strony- zajmiemy się kilkoma kwestiami językowymi.

wtorek, 13 marca 2018

Jak to z zakupami bywało...


Tematem, który od kilku dni dominuje w polskich mediach, jest robienie zakupów. Pojawia się ono oczywiście w kontekście niedzielnego zamykania sklepów.... we mnie jednak słowo "zakupy" wzbudza zupełnie inne skojarzenia. Bo przecież zakupy w Gruzji to temat- rzeka....

Kiedy w 2012 roku osiedliłam się w Zugdidi, pierwsze sieciowe sklepy typu supermarket dopiero w Gruzji powstawały (nie wspominając już o tym, że takie wynalazki jak Tbilisi Mall czy olśniewające sklepy znanych marek w centrum stolicy znajdowały się co najwyżej w strefie mglistych planów). Na prowincji takich wynalazków nie było w ogóle i wszystkie sprawunki można było robić albo na bazarze (opis i zdjęcia TUTAJ), albo w niewielkich lokalnych sklepach typu "mydło i powidło". Żeby było śmieszniej, te drugie bardzo często opatrywane były dumną nazwą "supermarket", choć ich wielkość kojarzyła się raczej z przerobionym kojcem dla psa.

Tak, to jest SUPERMARKET

piątek, 2 marca 2018

O gruzińskiej historii razy dwa

Z okazji obchodzonego w niektórych krajach 2 marca Dnia Książek, my (czyli blogerzy językowi i kulturowi zrzeszeni wokół TEGO bloga) po raz drugi postanowiliśmy przygotować błyskawiczną akcję- serię wpisów z książką jako wspólnym mianownikiem. Przez siedem marcowych dni uaktywniać się będą kolejne linki zabierające w podróż po świecie literatury z różnych krajów. 

Zapraszam do lektury!


W zeszłym roku podczas Tygodnia Książki pisałam o mojej ulubionej serii przenoszącej czytelnika w barwny świat Kaukazu- czyli książkach Wojciecha Góreckiego "Planeta Kaukaz", "Toast za przodków" i "Abchazja" (więcej TUTAJ). Tym razem zdecydowałam się na nieco inny rodzaj lektury, dzięki której lepiej możemy zrozumieć Gruzję i jej skomplikowaną historię- zarówno tę najnowszą, jak i tę sprzed wielu stuleci.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Szóste urodziny bloga


I co powiecie na to, że blog obchodzi dzisiaj swoje szóste urodziny?!!! 

Naprawdę trudno mi w to uwierzyć. W zamierzeniu miał to być projekt krótkoterminowy, pozwalający przede wszystkim na uporanie się z burzliwymi emocjami wynikającymi z pokonywania wyzwań w gruzińskiej rzeczywistości - a jednak nabrał życia i rozwinął się w sposób przekraczający moje oczekiwania.

Z tej okazji już tradycyjnie pozwolę sobie na krótkie podsumowanie tego, co działo się tutaj przez ostatnie dwanaście miesięcy. 




niedziela, 25 lutego 2018

Jedzonko cz. 9 - Nie ma Gruzji bez chaczapuri





W lutowej odsłonie "W 80 blogów dookoła świata" będzie wyjątkowo apetycznie, bo prezentujemy potrawy charakterystyczne dla różnych krajów. W moim artykule opowiem Wam o potrawie, bez której nie istniałaby gruzińska kuchnia, natomiast na końcu znajdziecie linki do całej palety innych smaków. Serdecznie zapraszam!




Na zakończenie ostatniego mojego wpisu "jedzeniowego"- tego o o gruzińskich chlebach i chlebkach (TUTAJ)- obiecałam osobny post poświęcić chaczapuri (gruz. ხაჭაპური). Wspominałam o nim już na samym początku mojego pobytu w Gruzji (TUTAJ- pamiętacie? był rok 2012, a ja dopiero zaczynałam się rozglądać w nowym świecie... ), ale wtedy wydawało mi się, że egzotycznie brzmiące "chaczapuri" to nazwa tylko jednej konkretnej potrawy- pizzopodobnego placka z serowym nadzieniem. Ech, nic bardziej mylnego! 

wtorek, 20 lutego 2018

Sioni Ateni


Dawno nie pisałam o gruzińskich monastyrach i kościołach. Pewnie dlatego, że w którymś momencie poczułam nimi przesyt- choć są piękne, to jednak większość z nich wygląda bardzo podobnie. Ale dzisiaj przyszedł czas na powrót do tematu- zapraszam Was do malowniczo położonego kościoła Sioni Ateni.


Do Sioni Ateni (gruz. ატენის სიონი) trafiliśmy trochę przypadkiem, wracając z kamiennego miasta Upliscyche do Gori (więcej o tych miejscach znajdziecie TUTAJ). 

wtorek, 13 lutego 2018

Najromantyczniejsza gruzińska piosenka


Mamy połowę lutego. Baloniki w kształcie serc, zapachowe świece i pluszowe misie wdarły się siłą do naszej świadomości i ani myślą odpuścić. Rok temu wpisałam się w tę romantyczną atmosferę historią batumskiego "Pomnika Miłości" (TUTAJ), wcześniej pisałam też o niesamowitej anegdocie miłosnej przypisywanej gruzińskiemu malarzowi Pirosmaniemu (TUTAJ), a dziś..... dziś opowiem Wam o najromantyczniejszej gruzińskiej piosence.


"Suliko" (gruz. სულიკო) to piosenka, która jest dla mnie bardzo szczególna, bo przywołuje wiele miłych wspomnień. W wersji polskojęzycznej śpiewałam ją w chórze na długo przed tym, nim potrafiłam choćby zlokalizować Gruzję na mapie. A później usłyszałam ją w przepięknym gruzińskim wykonaniu podczas mojego pierwszego wieczoru w zimowym Tbilisi 2012. To musiał być znak!

czwartek, 25 stycznia 2018

Najtrudniejsze gruzińskie wyrazy

  



Akcja "W 80 blogów dookoła świata" powraca w nowym roku, tym razem w odsłonie językowej. Bawimy się dzisiaj najtrudniejszymi wyrazami i łamańcami językowymi z całego świata.. Zapraszamy!




Język gruziński na pewno nie jest dla nas łatwy, a składają się na to trzy powody: odmienny alfabet (szczegóły TUTAJ), długość wyrazów i mała ilość samogłosek prowadząca do koszmarnych zbitek spółgłoskowych. Trudno jest więc zarówno pisać, jak i mówić. Bardzo długo naiwnie myślałam, że największą lingwistyczną porażką życia codziennego jest znienawidzone przeze mnie ჩვენ ვცხოვრობთ (cz'wen vc'chovrobt) - my mieszkamy, ale przeprowadzona na FB ankieta uświadomiła mi, jak niewiele wiem o pułapkach języka gruzińskiego. 


piątek, 19 stycznia 2018

Szklanych domów ciąg dalszy


Za oknem szaro i ponuro, zatem dla podniesienia poziomu pozytywnej energii popatrzmy sobie na żwawe gruzińskie tańce w teledysku reklamującym Gruzję. Czyż nie pięknie wkomponowano tradycyjne kroki i stroje w nowoczesną muzykę i architekturę?



czwartek, 4 stycznia 2018

Co nowego na gruzińskich drogach?

Każdy nowy rok przynosi zmiany. Tym razem- ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu- dotknąć one mają dziedziny, która wydawała się niewzruszalna jak skała, czyli motoryzacji!

Każdy, kto był w Gruzji, wie jak wygląda styl jazdy tubylczych kierowców i jak wyglądają pojazdy poruszające się po gruzińskich drogach.Według oficjalnych danych, zły stan techniczny pojazdów- spowodowany m.in. zniesieniem w 2004 roku ich obowiązkowych regularnych badań- jest jedną z głównych przyczyn wypadków drogowych w Gruzji (szczegóły TUTAJ). Pisałam o tym nie raz, dając upust rozmaitym uczuciom, z frustracją na czele. Nadal podkreślam- rozumiem brak pieniędzy na wypasione auta, nie wyśmiewam się z tych, których nie stać na nic poza rozklekotanym złomem, którym poruszają się z jednego końca wioski na drugi. Jednak gruzińska koncepcja kupowania aut, nie dbania o nich i gnania takimi wrakami z maksymalną prędkością, jaka da się z maszyny wycisnąć, jest dla mnie jako współużytkownika drogi przerażająca i wkurzająca (po barwny opis okraszony fotkami zapraszam do posta Samochodowe życie po życiu TUTAJ). A poniżej jeszcze kilka losowo wybranych przykładów zupełnie standardowych pojazdów z gruzińskich dróg: