czwartek, 7 lipca 2016

Brama Kaukazu


" (...) I nad kaukazkich gór szczytami
Wygnaniec raju przelatywał;
Brylantowymi lśniąc śniegami,
Olbrzymi Kazbek świat zadziwiał;
Szczeliny paszcza była nizko,
Jak żmii ciemne legowisko:
To Darjał kręty się ukrywał;
I Terek wiódł tam fal swych szyki,
Jak lew z rozwianym w grzywie włosem,
I ryczał. Słuchał go zwierz dziki; (...)"


Ten poetycki wstęp pochodzi z utworu Michaiła Lermontowa "Szatan- powieść wschodnia" z 1841 roku (polskie tłumaczenie Michała Metelickiego z 1889 roku- całość TUTAJ).  Zachwycony  gruzińskimi górami Lermontow trzykrotnie odbywał wycieczkę na Kaukaz i dzisiaj ja również Was tam zabiorę- a konkretnie do Wąwozu Darialskiego (gruz. დარიალის  ხეობა, wym. Darialis Kheoba).

Wąwóz Darialski ciągnie się około 11 kilometrów od Stepancmindy w kierunku rosyjsko-gruzińskiego przejścia granicznego Wierchnyj Lars, z którego dalej prowadzi droga do Władykaukazu. Nazywany był "bramą Kaukazu", bo już w starożytności to właśnie tędy prowadziła jedyna dogodna droga od północy na tereny obecnej Gruzji. Wąwozem płynie rzeka Terek, która niesamowicie malowniczo odcina się od niebotycznie wysokich, miejscami prawie pionowych granitowych skał.  Droga jest kręta i raczej wąska, ale w kilku miejscach są zatoczki, w których można przystanąć i nasycić oczy widokiem jak z bajki.



W tym widoku naprawdę można się zakochać...



Rzeka Terek


 
 
Przyklejona do skał droga w kierunku granicy rosyjskiej
 
 
Droga jak widać kręta i wąska, ale w niezłym stanie

 
Miejscami droga wiedzie wiaduktami i ciemnymi tunelami
 
 
TIRy oczekujące przed przejściem granicznym po gruzińskiej stronie
 
 
Jedno z miejsc, w których można się bezpiecznie zatrzymać
 

Tuż przed samym przejściem granicznym mija się sporą budowę- to konstruowana od kilku lat hydroelektrownia Dariali będąca jednym z elementów sieci podobnych konstrukcji budowanych na całym terytorium Gruzji. Po prawej stronie mamy za to budowę już ukończoną, czyli wzniesiony w latach 2005-2011 monastyr Archaniołów Michała i Gabriela, nazywany także "czerwonym monastyrem". Jego otwarcia i pierwszej liturgii dokonał osobiście Patriarcha kościoła gruzińskiego Ilia II.


Ukończona część hydroelektrowni Dariali
 
 
Monastyr Archaniołów Michała i Gabriela
 
 
Monastyr stoi tuż przy drodze, ale i tak został oznaczony wielką tablicą
 
 
Za monastyrem malownicza willa
 
 
Widok z dziedzińca monastyru 


















 
Innym ciekawym miejscem w okolicy jest wodospad Gveleti, do którego dotrzeć można po pieszej wędrówce z wioski położonej jakieś 7 km za Stepancmindą. Niestety, nie wiodą do niego żadne konkretne drogowskazy, ale miejscowi bez problemu wskażą drogę.
 

Widoki z trasy do wodospadu 


Wodospad Gveleti- nic dodać, nic ująć

Aż chce się odetchnąć pełną piersią!
 

Jest moc!


Niestety, wydawałoby się grzeczna rzeka Terek ma także swoje kaprysy, a po ulewnych deszczach ze stromych górskich zboczy spływają potężne błotne lawiny, rozmywając drogę i stanowiąc duże zagrożenie dla wszystkich znajdujących się w okolicy. W maju 2007 roku podczas lawiny błotnej w wąwozie zginęła jedna osoba. W maju i sierpniu 2014 roku zdarzyły się dwie takie tragedie, których wynikiem była śmierć kilku kierowców i pracowników budowlanych, a także częściowe zniszczenie infrastruktury przejścia granicznego i uszkodzenie rurociągu dostarczającego gaz z Rosji przez Gruzję do Armenii. Z kolei pod koniec czerwca tego roku droga została wymyta na odcinku ponad 500 metrów przez wezbraną rzekę, co spowodowało zamknięcie jej na ponad tydzień. Jak widać nie tak łatwo jest ujarzmić dziką kaukaską przyrodę!


Czerwiec 2016- Droga wymyta przez Terek (źródło: Facebook Ewa S.)


Maj 2014- lawina błotna zablokowała wąwóz, wskutek czego
wezbrana rzeka zniszczyła część drogi (źródło: internet)




Maj 2014- pod lawiną zginęło m. in. kilku kierowców TIRów (źródło: internet)



Sierpień 2014- błotnista maź i kamienie
zalały część przejścia granicznego (źródło: internet)

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz