czwartek, 20 kwietnia 2017

Wielkanocne rugby


Słyszeliście kiedyś o leloburti (lub po prostu lelo- ლელო)? To jedna z bardzo nietypowych tradycji wielkanocnych we wsi Shukhuti w zachodniogruzińskim regionie Guria, której chcę dzisiaj poświęcić kilka słów.

Gruzińskie słowo "lelo" oznacza po prostu piłkę i idealnie oddaje sens wielkanocnej męskiej gry prowadzonej od setek (a podobno nawet tysięcy) lat w wiosce Shukhuti. O poranku w Niedzielę Wielkanocną zbiera się tłum, który rozgrywa coś na kształt rugby, w którym jednak nie ma praktycznie żadnych zasad. 16-kilogramowa piłka z krowiej skóry wypełniana jest wełną, kawałkami kory zamoczonymi w poświęconym winie i piaskiem, mężczyźni dzielą się na dwie drużyny (reprezentujące Górne i Dolne Shukhuti) i usiłują za wszelką cenę przemieścić tę piłkę na brzeg rzeki należący do przeciwnika. Nie ma ograniczeń czasowych, określonej wielkości drużyn ani sztywnej koncepcji gry. Ma być ekscytująco, głośno i zawzięcie. Piłka przynoszona jest przez najstarszych graczy z obu drużyn (najbardziej zawzięci mieli nawet po 90 lat!), po czym następuje strzał w powietrze oficjalnie rozpoczynający grę. Uroczystej oprawy dodaje grze obowiązkowa obecność lokalnego kapłana, który rozpoczyna całość błogosławieństwem i rzuceniem lelo w powietrze. A potem niech już się dzieje wola boża.... Po grze piłkę (a właściwie to, co z niej zostaje), zakopuje się przy grobie ostatnio zmarłego gracza z wioski. Co ciekawe, choć całość wygląda bardzo brutalnie, podobno rzadkością są poważne urazy, choć zwykle nie obywa się bez siniaków, zwichnięć i połamanych żeber.


Moment rozpoczęcia gry (źródło: internet)


W tej grze nie ma miejsca dla mięczaków (źródło: internet)


Równolegle do gry, na obrzeżach meczu odbywa się wznoszenie toastów, gra, tańce, rodzinne spotkania. Całość kończy się ogólnowioskową suprą i typowo gruzińskim świętowaniem do upadłego. Jednym słowem- jedno wielkie fizyczne szaleństwo, tak zupełnie odmienne od naszego sposobu pojmowania Wielkanocy jako wzniosłego przeżycia duchowego. Dla pełnego zrozumienia atmosfery tego fenomenu proponuję poniższy filmik:





P.S.- Bardzo ciekawy opis wielkanocnego lelo znajdziecie TUTAJ, na blogu naszej rodaczki Sylwii, która miała okazję podziwiać to szaleństwo w 2014 roku.


2 komentarze:

  1. Podpinać magazynki ślepakami i ganiać bojców za piłką trafienia z myślą, że mają ostre = UWAŻAĆ! To? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhhhh.... no niby nie ma żadnych reguł, ale ten makiaweliczny plan to już chyba trochę za dużo...

      Usuń