piątek, 2 marca 2018

O gruzińskiej historii razy dwa

Z okazji obchodzonego w niektórych krajach 2 marca Dnia Książek, my (czyli blogerzy językowi i kulturowi zrzeszeni wokół TEGO bloga) po raz drugi postanowiliśmy przygotować błyskawiczną akcję- serię wpisów z książką jako wspólnym mianownikiem. Przez siedem marcowych dni uaktywniać się będą kolejne linki zabierające w podróż po świecie literatury z różnych krajów. 

Zapraszam do lektury!


W zeszłym roku podczas Tygodnia Książki pisałam o mojej ulubionej serii przenoszącej czytelnika w barwny świat Kaukazu- czyli książkach Wojciecha Góreckiego "Planeta Kaukaz", "Toast za przodków" i "Abchazja" (więcej TUTAJ). Tym razem zdecydowałam się na nieco inny rodzaj lektury, dzięki której lepiej możemy zrozumieć Gruzję i jej skomplikowaną historię- zarówno tę najnowszą, jak i tę sprzed wielu stuleci.





"Rosyjsko-gruzińska wojna z sierpnia 2008 roku trwała zaledwie kilka dni. Przyniosła ofiary nieliczne. Według standardów wojskowych epoki nowożytnej stanowiła małą wojnę. Mimo wszystko była to mała wojna, która wstrząsnęła światem."


Pierwszą z proponowanych przeze mnie lektur jest książka "Mała wojna, która wstrząsnęła światem- Gruzja, Rosja i przyszłość Zachodu" autorstwa Ronalda D. Asmusa, amerykańskiego eksperta w dziedzinie polityki zagranicznej. 









Jak łatwo się domyślić, książka opisuje krok po kroku przyczyny, przebieg i skutki rosyjsko-gruzińskiej "wojny pięciodniowej" z sierpnia 2008 roku. Była ona dla mną o tyle ważną lekturą, że w Gruzji na każdym kroku natykałam się na namacalne lub emocjonalne skutki sytuacji w Osetii i Abchazji. Sytuacji, której ostatnia ostra kumulacja miała miejsce dziesięć lat temu.

Książka zaczyna się bardzo obiecująco, bo daje czytelnikowi poczucie wgłębiania się w cały złożony proces narastania konfliktu, który doprowadził do działań wojennych:

"Choć faktyczne walki zaczęły się od gruzińskiego ostrzału Cchinwali, to dramatyczna noc z 7 na 8 sierpnia była tylko kulminacją długiego okresu napięcia i prowokacji..."

Mamy możliwość prześledzenia ostatnich panicznych przygotowań strony gruzińskiej, procesu podejmowania bolesnych decyzji, wybuchu chaosu.... Całość napisana jest bardzo przystępnym językiem, a sytuacja pokazana w kontekście wielkiej światowej polityki i kompletnej klęski komunikacyjnej między wielkimi graczami:

"Dla Gruzji niewyobrażalne było, by mogła pogodzić się ze stratą separatystycznych prowincji bez podjęcia ze swojej strony jakichkolwiek działań obronnych. Politycy zachodni zawsze mieli w tej kwestii tę samą odpowiedź: nie dajcie się wciągnąć w konflikt - nie macie w nim żadnych szans. Były to zatem dwa zupełnie odmienne punkty widzenia."

Natomiast to, co w książce mi się nie spodobało, to dużo powtórzeń. Autor od samego początku stawia pewne tezy, które natrętnie wciska czytelnikowi, pisząc po kilka razy o tych samych faktach i okraszając je swoim jednostronnym komentarzem (trzeba pamiętać, że autor jest Amerykaninem, a zatem Waszyngton w jego opowieści urasta do roli bohatera bez skazy, Saakszwili to rycerz w lśniącej zbroi, Putin to oczywiście diabeł wcielony, a Unia Europejska beznadziejny mięczak). Czytając "Małą Wojnę" trzeba więc pamiętać o utrzymaniu dystansu do przemyśleń autora, skupiając się raczej na szczegółowo opisanych faktach. Moim zdaniem trzeba też pamiętać o jeszcze jednym- historia Gruzji to nie tylko ostatnie stulecie, nie zaczęła się ona od czasów Związku Radzickiego, a konflikty na tym terenie mają o wiele głębsze korzenie, niż w swym zero-jedynkowym rozumowaniu sugeruje nam autor. Nie można się jednak nie zgodzić ze smutną diagnozą płynącą z lektury:

"Wojna gruzińsko-rosyjska nie jest tematem łatwym, zważywszy na to, że problemy, które do niej doprowadziły, nie zostały rozwiązane". 

= = = = = = = = = = =



Moją drugą propozycją jest książka Jerzego Rohozińskiego "Początki państw- Gruzja".



Zajmuje się ona historią znacznie starszą, od późnej starożytności, poprzez czasy podbojów arabskich, późniejszego zjednoczenia ziem gruzińsko-abchaskich pod panowaniem dynastii Bagratydów i okres szczytowej potęgi- panowanie Dawida Budowniczego oraz jego prawnuczki Tamary, aż do inwazji mongolskiej kończącej złoty wiek w dziejach Gruzji. 







 


Muszę ze wstydem przyznać, że choć posiadałam tę pozycję w swojej biblioteczce już od prawie roku, jakoś nie mogłam się do niej zabrać. Byłam przekonana, że będzie ona nudnym i mozolnym przedzieraniem się przez kolejne wieki, pokolenia władców i fakty historyczne. Nic bardziej mylnego! Owszem, płyniemy przez wieki, pokolenia i fakty, ale całość czyta się trochę jak gruzińską wersję "Gry o Tron"- przedstawione postaci żyją, jest tu miejsce na mieszankę narodowości i ich odrębną mentalność, rywalizację i koalicje, ambicje poszczególnych rodów.... Wydarzenia historyczne nie dosyć, że opisywane są bardzo przystępnym językiem, to jeszcze okraszone anegdotami i ciekawymi cytatami. Autor odrobił dobrze zadanie domowe, sięgając do mnóstwa materiałów źródłowych, zajmując się nie tylko wydarzeniami politycznymi, ale wyjaśniając też przy okazji kwestie religijne, geograficzne i kulturowe, nie pomijając piśmiennictwa, sztuki, budownictwa... tego wszystkiego, co wieki temu stanowiło gruzińskiej sile i potędze w regionie. Nie ma w tej książce jednak napuszenia, autorowi udało się zachować dystans, czasem lekką ironię, i to jest dla mnie dodatkowy atut tej lektury. 

Książka sięga naprawdę głęboko i udowadnia, że choć współczesna Gruzja to dla większości tylko chaczapuri, wino, góry i szaleni kierowcy, to w rzeczywistości jest to kraj dumny, z niesamowitą historią i dorobkiem, który przeżywał rozkwit cywilizacyjny wtedy, gdy w Polsce właśnie rozpoczynało się rozbicie dzielnicowe. Piękne (choć nierealne) jest ostanie zdanie lektury:

"Mam nieśmiały postulat. Nich na lekcjach historii w naszych szkołach Gruzja zagości choć na chwilę. Powiedzmy o niej na marginesie lekcji o wyprawach krzyżowych. Jeśli uczy się o katedrze w Chartres- to dlaczego nie wspomnieć o Alawerdi, jeśli mówimy o Karolu Wielkim- powiedzmy o Dawidzie Budowniczym, jeśli uczymy o Uniwersytecie w Bolonii, szepnijmy coś o Akademii w Gelati, jeśli zachwycamy się dziełami Dantego- przeczytajmy choćby fragment Szoty Rustawelego. To naprawdę powinno wejść do kanonu naszej europejskiej wiedzy."


Macie ochotę na lektury dotyczące innych krajów? Pomogą Wam je wybrać autorzy tych blogów: 

1-mar (czw), godzina: 10:00
2-mar (pt), godzina: 10:00
3-mar (sob), godzina: 10:00
4-mar (nd), godzina: 10:00
Biały Mały Tajfun - Youth
Studia, parla, ama - Mroczna strona Wenecji - Donna Leon  
5-mar (pon), godzina: 10:00           
6-mar (wt), godzina: 10:00
Demain,viens avec tes parents! - Tydzień Książki
Norwegolożka – Kryminały na Wielkanoc
7-mar (śr), godzina: 10:00


2 komentarze:

  1. Nie słyszałam wcześniej o żadnej z tych książek, ale autor tej drugiej jest mi znany - napisał też potężne dzieło poświęcone Azji Centralnej "Bawełna, samowary i Sartowie". Pod tym ostatnim cytatem podpisuję się wszystkimi kończynami, oczywiście nie tylko w związku z Gruzją. Choć moje zainteresowanie narodami turkijskimi przyszło dopiero na studiach, już w szkole raziło mnie to, że o kulturze i historii niektórych krajów nie uczymy się nic albo prawie nic (wtedy chodziło mi głównie o Finlandię).

    OdpowiedzUsuń