czwartek, 5 marca 2015

Tavisupleba znaczy wolność

Jakiś czas temu pisałam o gruzińskiej muzyce (TUTAJ) i o jej lekkim, melodyjnym, unikalnym brzmieniu. Jakoś tak siłą rzeczy założyłam, że w podobnym klimacie utrzymana będzie najważniejsza pieśń państwowa Sakartvelo. A tu szok. Kiedy po raz pierwszy miałam okazję posłuchać gruzińskiego hymnu to zdumiałam się strasznie, bo chociaż słowa były z całą pewnością gruzińskie, to melodia i wykonanie nie kojarzyły mi się zupełnie z niczym. Zresztą posłuchajcie sami:

Uwaga, zaraz odśpiewany będzie hymn




Kiedy już wyszłam nieco z szoku, postanowiłam zainteresować się, skąd wzięła się taka nietypowa pieśń. Okazuje się, że obecny hymn Gruzji opiera się na muzyce z dwóch gruzińskich oper- "Abesalom i Eteri" oraz "Zmrok" z początków XX wieku, które są podwalinami tutejszej muzyki klasycznej. No tak, to by wiele tłumaczyło-między innymi fakt że wydaje się on bardzo trudny do zaśpiewania przez przeciętnego człowieka. 

O czym właściwie mówi gruziński hymn? Jeśli to prawda, że  pieśń państwowa powinna odnosić się do najważniejszych wartości narodowych, to faktycznie mamy tutaj całą kwintesencję gruzińskości- Ojczyzna, niepodległość, Bóg, góry, morze. Tytuł hymnu to Tavisupleba (თავისუფლება)- "Wolność". 

Tutaj mamy słowa w języku gruzińskim:


ჩემი ხატია სამშობლო,
სახატე მთელი ქვეყანა,
განათებული მთა-ბარი,
წილნაყარია ღმერთთანა.
თავისუფლება დღეს ჩვენი
მომავალს უმღერს დიდებას,
ცისკრის ვარსკვლავი ამოდის
და ორ ზღვას შუა ბრწყინდება,
დიდება თავისუფლებას,
თავისუფლებას დიდებ.

A tutaj ich polski przekład: (źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Hymn_Gruzji) 

Mą ikoną jest Ojczyzna,
jej oprawą - cały świat,
jasne góry i doliny,
które dzielim razem z Bogiem.
Dziś nasza niepodległość
wyśpiewuje sławę przyszłości,
Jutrzenka wschodzi
i między dwoma morzami lśni.
Sława niepodległości,
niepodległości niech będzie sława

źródło http://pl.wikipedia.org/wiki/Hymn_Gruzji

Jak się również doczytałam, "Tavisupleba" jest gruzińskim hymnem tak naprawdę od bardzo niedawna, bo dopiero od kwietnia 2004 roku. Wcześniej w związku z historycznymi zawirowaniami hymnów było po kolei kilka- w latach 1918-1920 "Dideba zecit kurtcheuls", potem hymn Związku Radzieckiego, potem od 1991 roku znowu "Dideba..." i dopiero po Rewolucji Róż przyjęto obecną wersję. 

Z odtwarzaniem "Tavisupleba" wiąże się pewna anegdota, otóż podobna podczas wizyty Prezydenta USA George'a W. Busha w Gruzji w 2005 roku chór miał problem z porządnym odtworzeniem hymnu państwowego, a w dodatku zwiodły głośniki i zapadła krępująca cisza. Wtedy gruziński Prezydent Saakashvili zaapelował do zebranego na placu tłumu aby wsparł chór swoimi głosami i sam zaczął śpiew- wrażenie podobno niesamowite (niestety nie znalazłam nigdzie video, ale wspomina o tym TEN artykuł).

A na koniec jeszcze mały bonus- przepraszam, nie mogłam się oprzeć i zamieszczam znalezione w sieci wykonanie gruzińskiego hymnu mocno kojarzące mi się z wyczynami naszej Edytki G. na Mistrzostwach Świata w Seulu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz