sobota, 25 lutego 2012

Gruziński kodeks drogowy

Od pierwszych godzin spędzonych w Gruzji miałam okazję namacalnie przekonać się, jakim koszmarem jest prowadzenie tutaj samochodu. W mieście jeden wielki chaos- pomijam takie detale jak nie zatrzymywanie się przed pasami czy non stop trąbienie, ale styl jazdy Gruzinów naprawdę mrozi krew w żyłach. Samochody jeżdżące środkiem drogi „na samolot”, ignorowanie jakichkolwiek znaków czy sygnalizacji, zatrzymywanie czy ruszanie bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, zmiana pasów jak akurat się podoba, zero używania kierunkowskazów albo używanie ich bez sensu... Tak wyglądają trzy pasy ruchu w wersji Tbilisi:
A z kolei w trasie normą jest wyprzedzanie na trzeciego, nagłe hamowanie zupełnie bez powodu, ignorowanie jakichkolwiek zakazów/nakazów/ostrzeżeń. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo "rasowy" gruziński kierowca nie używa lusterek wstecznych, za to chętnie będzie wyprzedzał z prawej strony poboczem, najlepiej jeszcze na skrzyżowaniu, fantazyjnie przy tym trąbiąc. 
Szybko przekonałam się, jak łatwo można przejąć takie nawyki. Teraz ja też już jeżdżę naszą "furą", wielkim smokiem Nissanem Patrolem. Prowadzi się świetnie, tylko trzeba pamiętać o jego gabarytach. Oczywiście w terenie jest niezastąpiony, ale na normalnych drogach także, bo szybko jasnym stało się dla mnie, że gruziński kodeks drogowy zawiera tylko jeden punkt, który brzmi "większy ma rację". Wcale nie żartuję, tutaj tak to działa. Jeśli ja dojeżdżam do skrzyżowania gdzie mam stop, a z boku jedzie ktoś ładą, to na 99% będzie czekał aż przejadę. Aha, jeszcze jedna zasada- pieszych należy ignorować. Auto nigdy nie zatrzymuje się przed pieszym. Ja też się już nie zatrzymuję, bo jak to zrobię to spowoduję katastrofę-gościu jadący za mną albo wjedzie mi w kufer albo mnie wyprzedzi i wjedzie w pieszych. 
Podobne zasady obowiązują w odniesieniu do parkowania- każde miejsce jest dobre. Mój sąsiad na przykład z uporem maniaka parkuje w bramie i najwyraźniej nikomu to specjalnie nie przeszkadza, tylko ja się czepiam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz