Współpracuję z portalem www.blogerzyzeswiata.pl, na który serdecznie zapraszam!

środa, 16 maja 2012

Czy Morze Czarne jest czarne?

To pytanie zadano mi już kilka razy. No właśnie- czy Morze Czarne jest czarne? I tak, i nie. W Wikipedii wyczytać można, że jego nazwa pochodzi od siarczków barwiących wodę na czarno, a samo morze jest największym na świecie zbiornikiem wody beztlenowej. Dokładnie zaś proces ten opisany jest tak: Zasolenie Morza Czarnego przy powierzchni wynosi 18,3‰, przy dnie wzrasta do 22,5‰. Różnicę zasolenia na powierzchni i w głębinach podtrzymuje wymiana wody z Morzem Śródziemnym. Z powodu różnic w zasoleniu wody powierzchniowe nie mieszają się z głębinowymi, co skutkuje niskim poziomem tlenu w wodach morza i występowaniem siarkowodoru; to zaś powoduje brak życia organicznego w głębinach. 
Jednak tak naprawdę Morze Czarne u wybrzeży Gruzji ma taki sam kolor jak nasz Bałtyk. Zależnie od pogody bywa granatowe lub błękitne, u ujścia rzek brudno-brunatne, miejscami ma nieco zielonkawy odcień. Natomiast piasek na plażach i przy brzegu ma odcień ciemnoszary lub wręcz czarny, no chyba że trafimy na plażę kamienistą (a taka jest niestety większość). I właśnie w czasie niepogody ten piasek unoszony większymi falami sprawia, że woda wydaje się być czarna. 







Doczytałam się też, że w starożytności morze to nazywane było "Pontus Euxinus", czyli "Morze Gościnne", gdyż prowadziły przez nie liczne szlaki kupieckie- nawet sprowadzano tędy bursztyn znad Morza Batyckiego! A dziś poza Gruzją do Morza czarnego dostęp mają Bułgaria, Rumunia, Ukraina, Rosja i Turcja. 
A w ostatni weekend korzystając w pięknej pogody wreszcie tymże w Morzu Czarnym zanurzyłam się cała (a nie tylko jak do tej pory stopy). Co prawda tutaj jest jeszcze przed sezonem, ale woda jest i tak cieplejsza niż nasz Bałtyk w lipcu, więc było bardzo przyjemnie, a zdziwione spojrzenia tubylców po prostu zignorowałam. Uważać trzeba tylko na jedną rzecz- pierwsze 3-4 kroki od brzegu jest płytko, a potem od razu zaczyna się konkretna głębia. Poza tym zarówno na plaży jak i w wodzie dobrze mieć na sobie gumowe obuwie, bo brodzenie po kamieniach (i niestety śmieciach) do najprzyjemniejszych nie należy.

1 komentarz:

  1. za wodą nie przepadam, za to kocham góry, więc czekam, aż zapuścisz się w okolice Kaukazu i stamtąd zdasz nieobiektywną relację:)

    OdpowiedzUsuń